stat

Porzucił piłkę, wybrał Shaolin Kung Fu

4 kwietnia 2017 (artykuł sprzed 1 roku)
Rafał Sumowski

Chciał być piłkarzem, ale ostatecznie postawił na kung fu. Doskonalone przez starożytnych mnichów chińskie sztuki walki liczą sobie około 1500 lat. Maksymilian Murszewski uzbierał już w tej dyscyplinie 45 medali. - W przyszłości chciałbym studiować medycynę, ale teraz priorytetem jest dostać się do dobrego liceum. Na szczęście treningi nie kolidują z nauką - zapewnia niespełna 15-letni gdynianin. W cyklu Sport Talent dwa tygodnie temu prezentowaliśmy pływaka Cypriana Krassowskiego, a w następnym artykule przybliżymy sylwetkę lekkoatletki, Karoliny Urban.



Maksymilian Murszewski był bardzo energicznym dzieckiem. Choć w wieku 6 lat uczęszczał na pierwsze treningi karate, przygoda ta potrwała raptem dwa tygodnie. 2 lata później, już gdy był uczniem SP nr 18 imienia Kornela Makuszyńskiego w Gdyni, jego tata Grzegorz zapisał go na zajęcia piłki nożnej do Akademii Piłkarskiej 16, w której trenerem był obecny pierwszy szkoleniowiec Arki Gdynia Grzegorz Niciński.

- Lubiłem piłkę i chciałem być najlepszym piłkarzem na świecie. Prace domowe odrabiałem na przerwach w szkole, aby po powrocie do domu móc jak najwięcej czasu spędzać na boisku. Pamiętam, że na pierwszy turniej pojechaliśmy do Sopotu. Nasza drużyna zajęła 6. miejsce na 12 zespołów z Pomorza - wspomina niespełna 15-latek.
Przygoda z futbolem skończyła się, gdy treningi przeniesiono do innej lokalizacji, a drużynę opuścił trener Niciński. Maks razem z rodzicami podjął decyzję, że wolałby uprawiać dyscyplinę bardziej indywidualną. Rodzice zapisali go do sekcji chińskich sztuk walki Shaolin Kung Fu w Gdyni prowadzoną przez dra Krzysztofa Brzozowskiego. Początkowo Maks łączył treningi piłkarskie z zajęciami wushu na zachodzie rozpowszechnionym jako kung fu.

- Na początku trochę bałem się zrezygnować z piłki i łączyłem obie dyscypliny. Z treningu piłkarskiego jechałem na wushu i zawsze się spóźniałem. Trener był jednak dla mnie wyrozumiały. Z czasem wushu sprawiało mi coraz większa frajdę, a po pierwszym obozie zimowym, zdecydowałem się skupić na tej dyscyplinie - wspomina Murszewski.


Nie wiadomo jak rozwinąłby się piłkarski talent Maksa, ale w wushu wiedzie mu się lepiej niż przyzwoicie. Debiut w zawodach zaliczył w 2013 roku i od razu stanął na najniższym stopniu podium. Jeszcze w tym samym roku Murszewski wystąpił w międzynarodowym Pucharze Polski w Warszawie, gdzie zjechali się zawodnicy z całego kraju.

GDYNIANIN MISTRZEM EUROPY W WUSHU

- Czas jednego występu na zawodach to minimum 45 sekund podczas których muszę zaprezentować układ w formach ręcznych lub z bronią. W tych drugich używam m.in. miecza, kija, szabli lub halabardy. Sędziowie oceniając układ i płynność ruchów - mówi Maks.
Pierwszym poważnym sukcesem był dla niego Puchar Polski w Krakowie w 2015 roku gdzie w kilku konkurencjach sięgał po pierwsze miejsca i zapewnił sobie miejsce w reprezentacji Polski na I mistrzostwach Europy wushu.

W konkurencji stylów południowych zajął 1. miejsce w kategorii wiekowej 12-17 lat, choć był jednym z młodszych uczestników. To był dla niego pierwszy tak duży sukces. W 2015 roku otrzymał nominację na Galę Gdyńskiego Sportu jako jedna z nadziei miasta. Obecnie Maks ma w swoim dorobku 45 medali z różnych zawodów: 28 złotych, 15 srebrnych i 2 brązowe.

Murszewski obecnie uczy się w Gimnazjum nr 11 na Kamiennej Górze przy ul. Słowackiego. Jak przyznaje, łączenie treningów z nauką nie sprawia mu problemów. W przyszłości chciałby studiować medycynę, ale priorytetem jest dla niego dostanie się do dobrego liceum.

MAKSYMILIAN MURSZEWSKI MULTIMEDALISTĄ MISTRZOSTW POLSKI

- Trenuję dwa razy w tygodniu po 2 godziny. W wushu podoba mi się to, że wszystko co zdobywam, zdobywam dzięki ciężkiej pracy i panującej na treningach dyscyplinie - wyjaśnia Maks.
Na wushu trudno zarobić, ale nie jest kosztowną dyscypliną. Na treningi wystarczy zwykły strój sportowy, a na zawodach czarne spodnie i sekcyjna koszulka. Treningi w Shaolin Kung Fu to koszt 80 zł miesięcznie za zajęcia dwa razy w tygodniu. Klub zapewnia bronie i przyrządy, a najdroższe są podróże na zawody.

- Otrzymałem powołanie do kadry Polski i chciałbym pojechać na majowe mistrzostwa Europy w Tbilisi. Koszt wyjazdu to ok. 4,5 tys. zł. Bez sponsora będzie ciężko. Na pewno przyda się każde wsparcie - przyznaje młody sportowiec.
Obecnie Maks zdobywa medale w konkurencjach form, ale od dłuższego czasu rozgrywa także sparingi w niepełnym kontakcie. W tym roku zamierza zadebiutować w konkurencji walk.

CYKL TROJMIASTO.PL TALENT SPORT
Co drugi wtorek w serwisie sportowym Trojmiasto.pl prezentujemy młodych sportowców z rozmaitych dyscyplin sportowych. Pisząc o ich początkach, treningach, sukcesach, ale i wyrzeczeniach, a także nakładach finansowych, które ponoszą ich rodzice, nie tylko będziemy towarzyszyć w drodze nastolatków na sportowe szczyty, ale również na ich przykładzie zamierzamy przedstawiać realny obraz sportu młodzieżowego.

W naszym zamyśle jest nie tylko cykl, który służy nadaniu rozgłosu i przysporzeniu satysfakcji tym, którzy już mocno zaangażowali się w sport i mają pierwsze osiągnięcia, ale na ich przykładzie chcemy pokazać, jakie aspekty pod uwagę muszą wziąć ci, którzy dopiero zastanawiają się, jaką ewentualnie drogę aktywności fizycznej wybrać dla swojego dziecka.

Oczywiście czekamy na wasze opinie, sygnalizowanie spraw, które w tej kwestii najbardziej was interesują, czy też dyscyplin, o których najbardziej chcielibyście przeczytać. Jesteśmy również otwarci na zgłoszenia kolejnych kandydatów z Trójmiasta, którzy chcieliby zaprezentować się w tym cyklu.

Kontakt mailowy: sport@trojmiasto.pl z dopiskiem "Talent Sport".