Sport Talent. Marcelina Franczuk i tajemnica kierowania lotką

21 sierpnia 2018 (artykuł sprzed 2 lat)
Marcin Dajos

Co może być trudnego w przebijaniu lotki przez siatkę? Rzeczywiście, to nic wielkiego, ale skierować ją w wybrane przez siebie miejsce i to tak, aby przeciwnik jej nie odbił, to już sztuka. Świetnie opanowała ją Marcelina Franczuk, jedna z najzdolniejszych badmintonistek na Pomorzu. Zawodniczka Sportowej Politechniki jest kolejną bohaterką cyklu Sport Talent. Poprzednio pisaliśmy o żeglarzu Igorze Kuczysie, a za dwa tygodnie przybliżymy postać Doriana Biedrzyckiego, który jeździ na miniżużlu.



Badminton kojarzony jest z rekreacyjnym odbijaniem rakietą lotki. Ta dyscyplina sportu wydaje się być nieskomplikowana. Kiedy jednak po drugiej stronie boiska stanie osoba trenująca badmintona, spojrzenie chociażby na samą technikę czy poruszanie się po korcie zmienia się radykalnie.

W Trójmieście można wybrać się na trening tej dyscypliny sportu. Na jednym z nich znalazła się kilka lat temu Marcelina Franczuk, która teraz jest jedną z najlepszych badmintonistek w naszym kraju, urodzonych w 2002 roku.

- Moja mama znalazła kiedyś w internecie termin zajęć badmintona i zapytała się, czy nie chcę na nie pójść i zobaczyć, czy mi się spodoba. Okazało się, że jest to bardzo fajna dyscyplina sportu. Zaczęłam chodzić tam regularnie, później trenować kilka razy w tygodniu. Na początku nie odbijaliśmy lotek tylko piłki. Już to wkręciło mnie w ten sport - wspomina Marcelina.
Badminton nie jest popularną w naszym kraju dyscypliną sportu. To jednak było dla Marceliny jednym z jej atutów. Do tego nie miała problemów z trafieniem w lotkę, a nawet przychodziło jej to z łatwością.

- Teraz trenuję codziennie w ramach szkoły i po szkole. Zajęcia trwają po półtorej godziny. W sobotę i niedzielę trenujemy rzadko, ponieważ zdarzają się wyjazdy na mecze czy turnieje. Na początku treningu zawsze jest rozgrzewka, rozciąganie, później odbijanie lotki, a następnie zaczynamy ćwiczenia. Trener pokazuje je, omawia wszystko, my powtarzamy i tak upływają zajęcia - opisuje Marcelina.
CYKL TROJMIASTO.PL SPORT TALENT

Co drugi wtorek w serwisie sportowym Trojmiasto.pl prezentujemy młodych sportowców z rozmaitych dyscyplin sportowych. Pisząc o ich początkach, treningach, sukcesach, ale i wyrzeczeniach, a także nakładach finansowych, które ponoszą ich rodzice, nie tylko będziemy towarzyszyć w drodze nastolatków na sportowe szczyty, ale również na ich przykładzie zamierzamy przedstawiać realny obraz sportu młodzieżowego.

W naszym zamyśle jest nie tylko cykl, który służy nadaniu rozgłosu i przysporzeniu satysfakcji tym, którzy już mocno zaangażowali się w sport i mają pierwsze osiągnięcia, ale na ich przykładzie chcemy pokazać, jakie aspekty pod uwagę muszą wziąć ci, którzy dopiero zastanawiają się, jaką ewentualnie drogę aktywności fizycznej wybrać dla swojego dziecka.

Oczywiście czekamy na wasze opinie, sygnalizowanie spraw, które w tej kwestii najbardziej was interesują, czy też dyscyplin, o których najbardziej chcielibyście przeczytać. Jesteśmy również otwarci na zgłoszenia kolejnych kandydatów z Trójmiasta, którzy chcieliby zaprezentować się w tym cyklu.

Kontakt mailowy: sport@trojmiasto.pl z dopiskiem "Sport Talent".


Nauka techniki to podstawa jak w każdym sporcie. Jedną z ważniejszych rzeczy jest trzymanie rakiety. Mamy dwa chwyty, których trzeba się nauczyć, ponieważ zmieniamy je w zależności od sytuacji na boisku.

Szybkie opanowanie techniki sprawiło, że Marcelina zaczęła sięgać po medale mistrzostw Polski grup młodzieżowych. Do tego roku zdobywała mistrzostwo Polski młodzików młodszych w grze mieszanej oraz wicemistrzostwo w grze pojedynczej (Głubczyce 2015). Była także mistrzynią Polski młodzików w grze mieszanej (Suwałki 2017).

- Najlepiej pamiętam pierwszy medal z mistrzostw Polski w grze mieszanej. Głównie dlatego, że razem z Adamem Bibikiem osiągnęliśmy pierwszy sukces. Pamiętam jak graliśmy w finale z parą, z którą w całym sezonie ani razu nie wygraliśmy. A tam zwyciężyliśmy z nimi 2:0 i sięgnęliśmy po złoto - mówi Marcelina.
- W tym roku, w maju, podczas Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży zdobyłam dwa srebrne medale w deblu i mikście. W singla nie grałam, ponieważ najmniej go lubię. Tak samo będzie w ekstraklasie, w której wystartuje w listopadzie. Chyba, że zajdzie potrzeba, to wystąpię również w grze pojedynczej - dodaje.
Jej trenerem w klubie, jak w kadrze Pomorza jest Rafał Kasprów. Warto także dodać, że Marcelina to również młodzieżowa reprezentantka Polski.

- Jeżeli chodzi o badmintona, to w Gdańsku działamy na różnych płaszczyznach. Gramy jako klub Sportowa Politechnika, w hali przy ul. Meissnera, w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 8. Tam także szkolimy dzieci od małego, w ramach klubu. Oprócz tego są również zajęcia w ramach Dzielnicowych Ośrodków Sportu. Dwa razy w tygodniu można sobie przyjść i pograć za darmo. Nowy sezon z bezpłatnymi spotkaniami zaczniemy we wrześniu - mówi Kasprów.
- Mamy także zajęcia komercyjne jako Badminton Gdańsk. Są one odpłatne i odbywają się w hali Spójni we Wrzeszczu oraz na ul. Załogowej. Opłata miesięczna wynosi od 80 do 100 zł - dodaje.
Nie należy obawiać się o sprzęt. Ten zapewniają organizatorzy treningów. Tak w przypadku dzieci, jak i osób dorosłych, na początku wystarczą buty na przebranie i sportowy strój.

- Dzieci szkolimy od 5-6 roku życia. Jest to sport wczesnej specjalizacji. Do rekreacyjnego uprawiania potrzebne są głównie chęci. A jeżeli chcemy pójść dalej, to wtedy po kilkunastu treningach określimy, czy ktoś się nadaje, czy nie do profesjonalnego uprawiania tego sportu - twierdzi Kasprów.
- Szkolenie zawodnika trwa około pięciu lat. W tym okresie musi opanować podstawy techniki, uderzeń, poruszania się po korcie. Technika polega na odbijaniu lotki na drugą stronę siatki. Wygląda to na coś prostego, ale tak nie jest. Trzeba umieć przebić lotkę z każdego miejsca na boisku i trafić tam, gdzie nie ma przeciwnika, albo tam, gdzie może on mieć największe problemy z odbiciem. Do tego są odpowiednie kroki, żeby przemieszczać się jak najszybciej i ergonomicznie. Lotkę musimy odbić jak najszybciej. Główną rolę grają szybkość, moc eksplozywna i czas reakcji - dodaje.
Dla dzieci są specjalne, skrócone rakiety, które kosztują około 30 zł. Nie jest ona ciężka, a to sprawia, że łatwiej nauczyć dziecko techniki. Na uchwycie są nawet rysunki, aby od początku uczyć się, jak ją prawidłowo trzymać.

Co do pozostałego sprzętu, to buty powinny być przed kostkę, przeznaczone do sportów halowych. Profesjonalne rakiety kosztują 600-700 zł, a nawet 1000 zł. Wymienia się naciąg jak pęknie, co kosztuje około 50 zł. Przy profesjonalnej grze robimy to raz na dwa tygodnie. Lotki plastikowe kosztują około 45 zł - sześć sztuk. Przy graniu dwa razy w tygodniu wytrzymują od pół roku do roku. Profesjonaliści grają lotkami piórowymi - koszt około 100 zł.