stat

Sport Talent: Miłosz Korolczuk

28 listopada 2017 (artykuł sprzed 1 roku)
Marcin Dajos

Arka Gdynia - kosz. m.


Ma 16 lat, a już został włączony do koszykarskiej drużyny 20-latków Asseco Gdynia. Miłosz Korolczuk jest także reprezentantem Polski w swojej kategorii wiekowej. I choć dwa razy dziennie udaje się na salę treningową, a w weekendy jeździ na mecze, to stara się rozwijać także druga pasję, jaką jest astronomia. To kolejny bohater cyklu Sport Talent. Ostatnio prezentowaliśmy łyżwiarzy figurowych Oliwię Borowską i Filipa Bojanowskiego, a za dwa tygodnie przybliżymy sylwetkę żeglarki Kingi Brzóski.



Miłosz Korolczuk zaczął przygodę z koszykówką już w wieku 3 lat. Wówczas w Kołobrzegu powstała drużyna, która łączyła kilka roczników - od 1997 do 2001, czyli tego, w którym urodził się bohater naszego cyklu. Wraz z bratem poszedł na pierwszy trening do Anny Grudnik.

- Odkąd pamiętam lubiłem bawić się piłką, rzucać, biegać, podawać, skakać. Myślę, że to mnie zafascynowało w koszykówce - wspomina Miłosz.
Młody koszykarz na tyle wyróżniał się na tle rocznika, że w końcu został zauważony przez Trefl Sopot. Tam spędził dwa sezony i postanowił zmienić klub na inny, trójmiejskich, czyli Asseco Gdynia.

- Przeniosłem się do klubu, który zapewni mi lepsze warunku rozwoju. W Sopocie zostało mało osób z mojego rocznika, dlatego też trudno było o odpowiednią rywalizację, a co za tym idzie wspomniany rozwój. W Asseco znalazła się dobra drużyna, lepszy trener i to zaważyło na moich ruchach - wyjaśnia Miłosz.
Wcześniej, po trzech latach trenowania koszykówki Miłosz zapisał się także na pływanie. Przez pięć lat łączył te dwa sporty. Pływał głównie grzbietem i kraulem. Później musiał wybrać jeden sport i postawił na koszykówkę.

- Jak byłem mniejszy, to w koszykówce nic nie sprawiało mi problemów. Wówczas skupiasz się głównie na grze jeden na jednego, podaniach, ścięciach, przebiegnięciach i tyle. Nie ma taktyki do opanowania. No może problem sprawiała słabsza ręka, ale z czasem to także da się opanować - mówi Miłosz.
CYKL TROJMIASTO.PL SPORT TALENT
Co drugi wtorek w serwisie sportowym Trojmiasto.pl prezentujemy młodych sportowców z rozmaitych dyscyplin sportowych. Pisząc o ich początkach, treningach, sukcesach, ale i wyrzeczeniach, a także nakładach finansowych, które ponoszą ich rodzice, nie tylko będziemy towarzyszyć w drodze nastolatków na sportowe szczyty, ale również na ich przykładzie zamierzamy przedstawiać realny obraz sportu młodzieżowego.

W naszym zamyśle jest nie tylko cykl, który służy nadaniu rozgłosu i przysporzeniu satysfakcji tym, którzy już mocno zaangażowali się w sport i mają pierwsze osiągnięcia, ale na ich przykładzie chcemy pokazać, jakie aspekty pod uwagę muszą wziąć ci, którzy dopiero zastanawiają się, jaką ewentualnie drogę aktywności fizycznej wybrać dla swojego dziecka.

Oczywiście czekamy na wasze opinie, sygnalizowanie spraw, które w tej kwestii najbardziej was interesują, czy też dyscyplin, o których najbardziej chcielibyście przeczytać. Jesteśmy również otwarci na zgłoszenia kolejnych kandydatów z Trójmiasta, którzy chcieliby zaprezentować się w tym cyklu.

Kontakt mailowy: sport@trojmiasto.pl z dopiskiem "Sport Talent".


Choć ma 16 lat, to już trenuje z zespołem do lat 20, który gra w rozgrywkach juniorskich, jak i w II lidze, w rezerwach. A to sprawia, że chodzi na zajęcia koszykarskie dwa razy dziennie. Do tego w weekendy ma dodatkowy trening, albo mecz. Poza tym pojawia się kadra Polski, z którą był ostatnio na mistrzostwach Europy.

- Zaczęło się od kadry U-14. Trener wybrał 32 zawodników, którzy pojechali na zgrupowanie do Gdańska. Tam była selekcja z dnia na dzień i szkoleniowcy wyznaczyli dwunastkę, która udała się na pierwszy turniej do Słowenii. Przez kolejne dwa lata byliśmy poddawani dalszej selekcji, aż do celu głównego, czyli mistrzostw Europy w Sofii w 2017 roku, już w kadrze U-16. Praca i systematyczność pozwoliły mi zagrać podczas tej imprezy - uważa Miłosz.
Ale koszykówka fascynuje go także poza parkietem - tak w telewizji, jak i z pozycji trybun w hali.

- Kiedyś ojciec wykupił Canal +, więc oglądałem NBA po nocach, jak tylko była ku temu okazja. Zawsze lubiłem Kobe Bryanta. Stanowił dla mnie autorytet, na którym się wzorowałem. Od idola zawsze można podłapać parę ruchów, które pozwolą w lepszym rozegraniu akcji, ale oczywiście gra się na tyle, na ile pozwala organizm - mówi Miłosz.
- Gdy mieszkałem w Kołobrzegu miejscowa Kotwica grała w ekstraklasie i byłem obowiązkowo na każdym meczu. Najbardziej zapamiętałem Łukasza Wichniarza. W sumie nie grał na mojej pozycji, ale super prezentował się - dodaje rozgrywający Asseco.
Jak, gdzie, za ile w Asseco Gdynia Junior
Nabór do nowych grup odbywa się na początku września. Treningi prowadzone są w SP nr 18, LO nr 6 oraz ZSSO. Trening lekkoatletyczny dla wszystkich grup odbywa się w hali lekkoatletycznej GCS. Warunkiem uczestnictwa w zajęciach sportowych jest wypełnienie deklaracji członkowskiej Gdyńskiej Akademii Koszykówki oraz regularne opłacanie składek członkowskich. Wysokości miesięcznych składek wynoszą: Asseco Kids - 100 zł, Asseco Gdynia Junior - 150 zł, uczniowie ZSSO - 50 zł. Dodatkowo dla rodziców, których więcej niż jedno dziecko jest zawodnikiem Akademii przysługuje zniżka w opłacaniu składek: za każde następne dziecko opłata wynosi 50 proc. składki podstawowej. Rodzice pozostający w ciężkiej sytuacji materialnej mogą wystąpić pisemnie o obniżenie wysokości składki, każda taka prośba rozpatrywana jest indywidualnie. Dodatkowo zawodników stowarzyszenia biorących udział w rozgrywkach ligowych od U-10 obowiązuje posiadanie oraz dostarczenie trenerowi ważnego orzeczenia o braku przeciwwskazań do uprawiania sportu. W Asseco Kids trenują nawet 3-latki. kontakt w sprawie naborów: tel: +48 58 770 99 00, e-mail: akademia@assecogdynia.pl.


Miłosz jest także w szerokim składzie pierwszej drużyny Asseco, z którą trenował latem. W tym sezonie zagrał także w rezerwach na poziomie II ligi.

- Różnica pomiędzy U-18 a II ligą, to siła fizyczna. Do tego w seniorach zawodnicy są starsi, mają więcej zagrywek i to także powoduje różnicę. A w reprezentacji Polski, grając przeciwko drużynom, jak Litwa, Białoruś, Rosja można zdobyć kolejne, spore doświadczenie. Technika czy siła są tam na wyższym poziomie. To zupełnie inna koszykówka. Trzeba mocno walczyć, aby dać im radę - twierdzi Miłosz.
Wie jednak, że koszykówka to nie wszystko. Dlatego stawia również na naukę. Jest uczniem I Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego im. Zasłużonych Ludzi Morza w Gdyni. Kiedy jednak pomyśli się o dwóch treningach dziennie, trudno dopasować do tego naukę.

- W szkole załatwiłem sobie indywidualny tok nauczania. Rano, jak mam treningi, jestem zwalniany przez szkołę i później muszę nadrobić naukę w domu. Poza tym zawsze po szkole jest czas, aby się pouczyć, a dopiero później ruszyć na trening. Czasami nie ma siły na książki, ale wtedy trzeba po prostu spiąć się - twierdzi Miłosz.
- Do tego moją pasją jest astronomia. Trzeba łączyć sport z nauką i w tym momencie to są moje dwie pasje. Choć w obu przypadkach wszystko łączy się z owalnymi kształtami - dodaje.
W wieku, w którym jest Miłosz, trudno dołączyć do drużyny koszykarskiej nie mając doświadczenia zdobytego w grupach młodzieżowych. Najlepiej zaczynać z tym sportem tak jak on.

- Jeżeli chodzi o poziom U-20 czy U-18 to trzeba mieć doświadczenie z koszykówką. Trudno na tym etapie rozwoju, aby przyjść z ulicy i być w stanie wdrożyć się w nasz system i poziom. Może w innych drużynach w województwie, które prezentują niższy poziom, coś takiego byłoby możliwe, ale u nas są już zawodnicy z doświadczeniem w innych kategoriach wiekowych lub, tak jak Miłosz, reprezentowali nasz kraj w kadrach młodzieżowych podczas mistrzostw Europy - wyjaśnia Mateusz Żołnierewicz, trener grup młodzieżowych Asseco.
- Najlepiej, już jako dziecko, zaczynamy bawić się piłką. U nas mamy grupę Asseco Kids, gdzie dzieci 3-4 letnie zaczynają zabawę z piłką. Oczywiście nie nazwiemy tego treningiem, a zabawą. W tej sytuacji chodzi o propagowanie sportu, zdrowego trybu życia i aktywności fizycznej również z nastawieniem na rozwój koszykarski - dodaje.
A czym musi wyróżniać się zdolny, młody koszykarz?

- Taki zawodnik musi wyróżniać się na tle rówieśników umiejętnościami, albo warunkami fizycznymi. Często jest tak, że w młodym wieku obserwujemy zawodników wybijających się ponad innych, ale okazuje się, że są to tak zwani wczesnorozwojowi gracze i później mają problem, aby po kilku latach przenieść się do kolejnych grup młodzieżowych i prezentować wysoki poziom. Wszystko dlatego, że granice fizyczne zacierają się. Ważne są też warunki fizyczne, nawet pomimo problemów z kozłowaniem, rzucaniem czy poruszaniem się po boisku. Warto zauważyć potencjał, inwestować w takie dziecko, bo to zaprocentuje. A kozłowania, rzucania czy poruszania się po boisku jesteśmy w stanie nauczyć. Moim zdaniem talent to tylko 10 procent sukcesu. Reszta to ciężka praca i poukładanie sobie wszystko w głowie - dodaje Żołnierewicz.