stat

Zdjęła gips i zdobyła wicemistrzostwo Polski

22 sierpnia 2017 (artykuł sprzed 1 roku)
Rafał Sumowski

MRKS Gdańsk

16-letnia Natalia Siemieniuk od 3 lat trenuje kanadyjkarstwo. Zawodniczka MRKS Gdańsk w obecnym sezonie dwukrotnie zdobyła wicemistrzostwo Polski juniorek młodszych, choć miała zaledwie miesiąc, aby zbudować formę po kontuzji kolana, które unieruchomiła jej nogę na kilka tygodni. - Trenuję praktycznie codziennie, ale to był najcięższy miesiąc w w mojej karierze - mówi z dumą zawodniczka, która marzy o starcie na igrzyskach olimpijskich To kolejna bohaterka naszego cyklu Sport Talent. Dwa tygodnie temu bohaterem była windsurferka Lidia Sulikowska, a za dwa tygodnie przybliżymy sylwetkę akrobatki, Zuzanny Tomczyk.



Natalia Siemieniuk urodziła się w Gdańsku, ale obecnie mieszka w oddalonych o 20 km Cedrach Małych. Przygodę z kanadyjkarstwem zaczęła 3 lata temu w MRKS Gdańsk.

- Moi rodzice trenują tam pływanie smoczymi łodziami, a ja byłam bębniarką w ich drużynie. Przyjeżdżając na treningi widziałam jak trenują kanadyjkarze i z zaciekawieniem się im przyglądałam. Ostateczną decyzję o spróbowaniu swoich sił podjęłam podczas wyjazdu treningowego z jedną z zawodniczek do Bydgoszczy, gdzie mój tata był kierowcą, a ja pojechałam, bo... nie miałam co robić. Po powrocie zaczęłam treningi. Nie trenowałam nigdy nic innego, były to tylko szkolne zajęcia pozalekcyjne takie jak siatkówka czy tańce - wspomina Natalia.
Największe sukcesy Natalii Siemieniuk
2017 - wicemistrzostwo Polski w kategorii C-1 juniorek młodszych na dystansie 500 m
2017 - wicemistrzostwo Polski w kategorii C-1 juniorek młodszych na dystansie 3000 m

Zawodniczka MRKS trenuje praktycznie codziennie. Sezon rozpoczyna się w kwietniu, a kończy w październiku - przez cały ten okres treningi odbywają się na wodzie. Gdy sezon się zakończy, Natalia przenosi się na baseny, siłownię i ergometry kajakarskie. Do tego dochodzą treningi biegowe.

- W tym sporcie ciężko mówić o odpoczynku, w moim przypadku jest to tydzień po najważniejszych zawodach w sezonie jakimi są mistrzostwa Polski. Największą frajdę sprawia mi to, że na wodzie jestem sama i sama odpowiadam za to co robię. Gdy popełnię błąd i coś pójdzie nie tak, mogę obwiniać tylko samą siebie - mówi Siemieniuk.
Kanadyjkarstwo jest niezwykle wymagającą dyscypliną sportu. Przy tak intensywnych treningach, mięśnie są w ciągłym napięciu, stąd też zawodnikom często dokuczają bóle, z którymi muszą zmagać się podczas startów. Natalia największy hart ducha wykazała jednak w momencie, gdy sięgała po największy dotychczas sukces - dwa srebrne medale podczas tegorocznych mistrzostw Polski juniorek młodszych.

- W tym roku doznałam zwichnięcia rzepki. Stało się to osiem dni przed zawodami kwalifikującymi do kadry Polski. Po wypadku, gdy dowiedziałam się w szpitalu, że czeka mnie sześć tygodni w gipsie, przestałam wierzyć w cokolwiek. Był ze mną tata i cały czas informował lekarzy, że jestem sportowcem i że nie mogę tak długo zostać bezczynna. Ostatecznie okazało się, że gips będę miała przez tydzień, a sześć kolejnych chodziłam w stabilizatorze. Pierwszy tydzień po wypadku płakałam. Nie mogłam przeżyć, że miałam tak duże szanse, a w jedną chwilę wszystko zniknęło. Cały czas byli ze mną rodzice, wspierali mnie i pocieszali, wierzyli że wszystko będzie dobrze - opowiada Siemieniuk.
I było. Podopieczna trenera Mariusza Ambroziaka po ściągnięciu gipsu przeszła artroskopię kolana, a dwa tygodnie po niej wróciła na treningi. Na jej nieszczęście, kontuzji doznała noga klęcząca, więc Natalia musiała zmienić stronę, na której wiosłuje.

- Zaczynałam wszystko od początku. Po dwóch wizytach u fizjoterapeuty, stwierdzono, że mogę klęczeć na tym kolanie. Został miesiąc do mistrzostw Polski. To był miesiąc najcięższej pracy w mojej karierze. Bardzo się cieszę, że udało mi się zdobyć wicemistrzostwo kraju, ale chyba jeszcze bardziej, że w ogóle wystartowałam. Mówię o tym, bo przez cały ten czas najbardziej wspierali mnie rodzice i trener. Byli też ze mną przyjaciele, znajomi i cała reszta rodziny. To był trudny okres w moim życiu, ale zwieńczony sukcesem - mówi z dumą zawodniczka MRKS.

Walka z własnymi słabościami to nie jedyny koszt jaki ponosi Natalia w pogoni za sportowymi ambicjami.

- Nigdy nie miałam problemu z pogodzeniem nauki i sportu. Gorzej jest jednak z życiem prywatnym. Gdy rano wychodzę z domu, wracam dopiero wieczorem, więc nie ma mowy o jakichkolwiek spotkaniach, do tego dochodzą ciągłe obozy i zawody, ale moi znajomi to rozumieją i wspierają mnie w tym - mówi Siemieniuk, która od września będzie uczennicą I LO w Gdańsku.
Kompletny sprzęt potrzebny do treningów i startów to koszt kilku tysięcy zł.

- Używam wiosła wykonanego z włókna węglowego, które kosztuje około tysiąca złotych. Większość sezonu pływam na łódce Nelo Vanquish 2, waży ona 14 kg i kosztuje około 6 tysięcy zł. Na ważniejsze zawody i jakiś czas przed nimi schodzę na łódkę Nelo Six, która waży 12 kg i kosztuje około 9 tys zł. Każdy zawodnik ma też swój klęcznik, wycinany z piankowej kostki, która kosztuje około 100 zł - wyjaśnia Natalia.
Na szczęście zawodniczka w dużej mierze dofinansowywana jest przez klub oraz Kadrę Pomorza. Mając kompletny sprzęt, ponoszone przez nią wydatki ograniczają się do kilkuset zł w sezonie. To głównie dopłaty do obozów oraz wizyty u fizjoterapeuty. Trudno jej natomiast liczyć na nagrody pieniężne w zawodach. Zdarzają się za to te rzeczowe, np. odzież czy różnego rodzaju akcesoria.

Najbliższym celem Natalii jest udany start we wrześniowym turnieju Nadziei Olimpijskich.

- Chcę tam wypaść jak najlepiej i teraz na tym się koncentruję. Natomiast celem na przyszłość jest jak chyba u każdego sportowca, start na igrzyskach. Bardzo podziwiam wszystkich olimpijczyków i sama chciałabym zostać jednym z nich - zdradza Siemieniuk.
CYKL TROJMIASTO.PL SPORT TALENT
Co drugi wtorek w serwisie sportowym Trojmiasto.pl prezentujemy młodych sportowców z rozmaitych dyscyplin sportowych. Pisząc o ich początkach, treningach, sukcesach, ale i wyrzeczeniach, a także nakładach finansowych, które ponoszą ich rodzice, nie tylko będziemy towarzyszyć w drodze nastolatków na sportowe szczyty, ale również na ich przykładzie zamierzamy przedstawiać realny obraz sportu młodzieżowego.

W naszym zamyśle jest nie tylko cykl, który służy nadaniu rozgłosu i przysporzeniu satysfakcji tym, którzy już mocno zaangażowali się w sport i mają pierwsze osiągnięcia, ale na ich przykładzie chcemy pokazać, jakie aspekty pod uwagę muszą wziąć ci, którzy dopiero zastanawiają się, jaką ewentualnie drogę aktywności fizycznej wybrać dla swojego dziecka.

Oczywiście czekamy na wasze opinie, sygnalizowanie spraw, które w tej kwestii najbardziej was interesują, czy też dyscyplin, o których najbardziej chcielibyście przeczytać. Jesteśmy również otwarci na zgłoszenia kolejnych kandydatów z Trójmiasta, którzy chcieliby zaprezentować się w tym cyklu.

Kontakt mailowy: sport@trojmiasto.pl z dopiskiem "Sport Talent".