Sport Talent: Paweł Kaśków. Czy polska gimnastyka odzyska blask?

11 lipca 2017, 6:00
Marcin Dajos

Dekadę temu gimnastyka sportowa była popularna w Polsce głównie za sprawą sukcesów Leszka Blanika. Od tego momentu brakuje nam medali światowych imprez. Sam Blanik, już jako trener, oraz klub MKS Gdańsk starają się znaleźć następcę. Na dobrej drodze jest Paweł Kaśków. - Przede mną jeszcze daleka droga, podczas której czeka mnie wiele ciężkiej pracy - mówi kolejny z bohaterów cyklu naszego portalu Sport Talent. Poprzednio prezentowaliśmy sylwetkę judoki, Tomasza Zielskiego. Za dwa tygodnie przybliżymy postać pływaka, Pawła Bobera.



Kiedy w 2007 roku Leszek Blanik zdobywał mistrzostwo świata i kwalifikował się do igrzysk olimpijskich w Pekinie, Paweł Kaśków miał 7 lat. Już od dwóch brał co prawda udział w treningach gimnastycznych, ale jak sam przyznaje, nie za bardzo wiedział wówczas, co się dzieje.

- Razem z tatą, który zaraził mnie gimnastyką, gdyż sam ją uprawiał, byłem w domu trenera Adama Koperskiego. Zjawili się tam też inni trenerzy i oglądaliśmy imprezę gimnastyczną. Wszyscy się cieszyli, kiedy wygrał Leszek Blanik, a ja nie za bardzo wiedziałem, z czego wynika ta radość. Teraz wiem, jak dobrze by było dla gimnastyki, gdyby tamte czasy wróciły - mówi Paweł.
Od czasów Blanika brakuje Polsce sukcesów w tej dyscyplinie sportu. Sam mistrz olimpijski z 2008 roku, jak i wspomniany Adam Koperski, który jest także prezesem klubu MKS Gdańsk, szkolą właśnie Pawła. A ten w zeszłym roku pokazał, że trening przynosi efekty. Trzykrotnie stawał na podium zawodów Nadziei Olimpijskich w czeskim Libercu. Gimnastyk zdobył srebro w wieloboju oraz był trzeci w finałach na koniu z łękami i kółkach.

PAWEŁ KAŚKÓW Z SUKCESAMI PODCZAS ZAWODÓW NADZIEI OLIMPIJSKICH

Tata Pawła zabierał go na treningi od 5. roku życia. Są to tzw. naborówki. Właśnie w taki sposób, przez zabawę, dzieci zaczynają przygodę z gimnastyką.

- Myślałem jednak wtedy, że to zabawa, ponieważ chciałem grać w piłkę nożną. Nawet ją rok trenowałem, ale tak zatraciłem się w gimnastyce, że z nią zostałem. Także tata mnie nią zaraził. Gimnastyka to walka z własnym ciałem i przełamywanie barier. Jest w niej wiele elementów i nie ma szans, aby się wszystkich nauczyć. Nie każdy element pasuje danemu zawodnikowi. Mogę robić różne rzeczy na różnych przyrządach, a nie tylko biegać po boisku czy przepływać basen. Gimnastyka daje także bardzo dużo adrenaliny - twierdzi Paweł.
Przygotowanie ciała do zawodów gimnastycznych nie jest proste. Paweł trenuje codziennie, stawiając się na pierwszych zajęciach o godz. 8. Trwają one półtorej godziny i rozwijana jest na nich głównie siła. Później trenuje także po szkole. Gdy jest w okresie pomiędzy zawodami - a takie są dwa i trwają około 3 miesięcy - trenuje nawet po 3 godziny. Kiedy jednak za chwilę czeka go sportowa impreza, treningi kończą się szybciej, ponieważ dopracowuje się na nich układy.

- Nie zamykam się jednak na gimnastykę. Staram się dobrze uczyć, skończyć studia, a później może być różnie. Obecnie uczęszczam do Szkoły Mistrzostwa Sportowego, do Liceum Ogólnokształcącego nr 11. Żartuję sobie, że tam nie mam wyboru i muszę się uczyć, ponieważ nawet jak chce się przysnąć po trudnym, porannym treningu to się nie da, skoro jest się w pięcioosobowej klasie - dodaje Paweł.


Gimnastyka nie tylko pozwala nauczyć się panowania nad własnym ciałem. Daje także możliwość, by naturalnie je rozbudować.

- Nie trzeba chodzić do siłowni, aby mieć dobrą sylwetkę. Do tego jest ona naturalna. To mi się bardzo podoba. Nie muszę wprowadzać do swojej diety specjalnych suplementów, aby w odpowiedni sposób rozwijać sylwetkę. Jest to niepotrzebne. Zresztą szybko złapałem odpowiednią posturę, ale to już są uwarunkowania genetyczne. Bardziej rozbudowana sylwetka wpływa także na dobór przyrządów. Na kółkach jest mi trudniej, ale na drążku czy koniu czuję się wspaniale - mówi Paweł.
A jak wyglądają zajęcia dla początkujących?

- Zajęcia dla dzieci odbywają się w formie zabawy, są ogólnorozwojowe. Rodzice przysyłają swoje pociechy głównie po to, aby poruszały się i nie siedziały w domu przed komputerem. A później, jeśli dzieciom spodoba się, to chodzą dalej. Nie jest to dyscyplina tak często wybierana, jak chociażby piłka nożna, a rozwija lepiej i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Gimnastyka rozwija do wszystkiego. Dzieci od nas nie są skrzywione ani nie mają problemów z płaskostopiem - dodaje Koperski.
W tym roku Paweł wziął udział w mistrzostwach Polski jako młodzieżowiec, a nie junior. W wieloboju wypadł bardzo dobrze i sięgnął po złoty medal będąc najmłodszym w 14-osobowej stawce. Co ciekawe, gdyby tak jak w latach poprzednich były one połączone z zawodami seniorów, także w nich jego wynik byłby najlepszy i także na tym szczeblu miałby już mistrzostwo kraju. Złoto w swojej kategorii wywalczył także na koniu z łękami oraz na drążku.

- Kategoria młodzieżowiec, czyli do lat 21, była lepiej obsadzona niż senior. Nie chciałem zostawać na poziomie juniora, ponieważ wcześniej zdobyłem w nim wszystko. Nie nastawiałem się na sukces, a w sumie wygrałem z mocnym Sebastianem Gawrońskim i to dużą różnicą punktów. To dało mi bardzo pozytywny bodziec - wspomina Paweł.
Teraz gimnastyk MKS przygotowuje się do European Youth Olimpic Festival, który w dniach 22-30 lipca odbędzie się w węgierskim Gyor. Tam co najmniej chce dostać się do finału wieloboju. A za rok ma nadzieję, że wybierze się na młodzieżowe mistrzostwa Europy w szkockim Glasgow. Później pozostaną już tylko starania o igrzyska olimpijskie, najpewniej w 2024 roku. O ile do tego czasu Ministerstwo Sportu i Turystki będzie chciało finansować w odpowiedni sposób gimnastykę, której z roku na rok zmniejsza środki na rozwój dyscypliny.

A wszyscy ci, którzy chcieliby związać swoje pociechy z gimnastyką, od września mogą wybrać się na kolejne naborówki.

- Nabory trwają u nas od września do czerwca co roku. Są to zajęcia popołudniowe. Na nie przychodzą dzieci i ćwiczą. Spośród nich wybieramy te, które idą do szkoły sportowej. Później zaczynają regularne treningi. Zdarzają się też osoby, które same chcą polecić swojej dziecko. W takich wypadkach i tak musimy sprawdzić, jakie ma ono podstawowe zdolności motoryczne, czyli siłę, gibkość i koordynację - mówi Koperski.
- Wystarczy mieć koszulkę i spodenki. Zajęcia są płatne, ponieważ musimy zatrudnić osoby, które je poprowadzą. Za 10 wejść trzeba zapłacić 120 zł. Uczestniczy w nich obecnie ponad 300 dzieci. Większość jest głównie po to, aby tylko poruszać się. Zajęcia odbywają się na AWFiS oraz w Zespole Szkół Sportowych na ul. Subisława - dodaje.
CYKL TROJMIASTO.PL SPORT TALENT
Co drugi wtorek w serwisie sportowym Trojmiasto.pl prezentujemy młodych sportowców z rozmaitych dyscyplin sportowych. Pisząc o ich początkach, treningach, sukcesach, ale i wyrzeczeniach, a także nakładach finansowych, które ponoszą ich rodzice, nie tylko będziemy towarzyszyć w drodze nastolatków na sportowe szczyty, ale również na ich przykładzie zamierzamy przedstawiać realny obraz sportu młodzieżowego.

W naszym zamyśle jest nie tylko cykl, który służy nadaniu rozgłosu i przysporzeniu satysfakcji tym, którzy już mocno zaangażowali się w sport i mają pierwsze osiągnięcia, ale na ich przykładzie chcemy pokazać, jakie aspekty pod uwagę muszą wziąć ci, którzy dopiero zastanawiają się, jaką ewentualnie drogę aktywności fizycznej wybrać dla swojego dziecka.

Oczywiście czekamy na wasze opinie, sygnalizowanie spraw, które w tej kwestii najbardziej was interesują, czy też dyscyplin, o których najbardziej chcielibyście przeczytać. Jesteśmy również otwarci na zgłoszenia kolejnych kandydatów z Trójmiasta, którzy chcieliby zaprezentować się w tym cyklu.

Kontakt mailowy: sport@trojmiasto.pl z dopiskiem "Sport Talent".