stat

Sport Talent: Miłosz Kuźnia

13 czerwca 2017, 6:00
Marcin Dajos

Polskie zapasy przyniosły nam już 25 medali igrzysk olimpijskich. I choć ostatnio przeżywają w naszym kraju regres popularności jak i sukcesów, to wciąż na matach nie brakuje młodzieży. Miłosz Kuźnia z Gdańska ma na koncie już dwa mistrzostwa Polski w swoich kategoriach wiekowych. - Chciałbym jak najszybciej znaleźć się na igrzyskach olimpijskich - mówi 16-latek. To kolejny bohaterem naszego cyklu Sport Talent. W poprzednim tekście prezentowaliśmy sylwetkę pływaczki Zosi Chrzan, a za dwa tygodnie bohaterem tekstu będzie judoka, Tomasz Zielski.



Kiedy urodzony w 2001 roku Miłosz Kuźnia był w czwartej klasie szkoły podstawowej, najbardziej znany trener zapasów w Trójmieście, Józef Alijew robił nabór do UKS Ajas. Wtedy pierwszy raz młody sportowiec, uprawiający wcześniej jak większość rówieśników piłkę nożną, zatknął się z zapasami.

- Na początku były to zwykłe zajęcia sprawnościowe, aby trener mógł sprawdzić, kto na jakim jest etapie i czy pod tym względem nadaje się do zapasów. Po około dwóch miesiącach ćwiczeń przeszedłem do starszej grupy, jako jeden ze sprawniejszych i tam już zacząłem normalnie trenować - wspomina Miłosz.
Trening zaczyna się przeważnie od luźnej gry zespołowej, na przykład w koszykówkę, ale bez zasad. Można popychać, przytrzymywać, wywracać rywali, ale nie można kopać piłki i podhaczać przeciwnika. Później uczestnicy zajęć przechodzą do podstawowej rozgrzewki karku. A następnie zaczynają się rzuty, "szybkościówki" czy walki. Czasem zdarzy się też trening siłowy. Zależy, jaki jest plan zajęć.

- Myślę, że w zapasach najbardziej liczy się technika. Z siłą różnie bywa. Przydaje się w okresie młodzika, ale w kadetach ona mniej więcej równoważy się. Poza tym z czasem można ją wyrobić. Dlatego też skupiamy się na treningach na technice, wchodzą już także elementy taktyczne. Chodzi głównie o to, że jak się wygrywa walkę, to w odpowiednim momencie potrafić przyblokować przeciwnika, nie tracić punktów i dowieźć bezpieczny wynik do końca - wyjaśnia Miłosz.
Ostatnie złote medale i to aż trzy, nasi zapaśnicy zdobywali podczas igrzysk olimpijskich w Atenach, w 1996 roku. Wtedy wydawało się, że jesteśmy potęgą w tej dyscyplinie sportu. Od tego czasu wiele się jednak zmieniło. Do kolekcji nasi zapaśnicy dołożyli na tych imprezach przez 20 lat tylko dwa brązowe medale. Dlatego też dyscyplina mocno straciła na popularności.

- Nie jest to popularna dyscyplina sportu, ale każdemu podoba się co to, co się podoba. Jedni wolą piłkę nożną, inni karate, judo, a ja zapasy. U mnie w klasie nikogo to nie dziwi. Mam kolegów, którzy trenują właśnie karate czy judo, inny MMA, jeszcze następny piłkę nożną. Ale każdy do każdego ma szacunek - mówi Miłosz, który uczęszcza do Gimnazjum nr 8 na Żabim Kruku.


Ostatni medal dla polskich zapasów zdobył Damian Janikowski. Stało się to podczas igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 roku. W maju wyszedł on jednak z zapasów na dobre i przeniósł się do MMA.

- Jak pokazał Damian Janikowski od zapasów do MMA droga nie jest wcale daleka. Podczas swojej pierwszej walki wykonał ładny cios kolanem i wygrał. Oczywiście oglądałem jego cały pojedynek - dodaje Miłosz.
W kolekcji sukcesów ma już dwa mistrzostwa Polski w swoich kategoriach wiekowych z 2015 i 2017 roku. Do tego na mocno obsadzonym turnieju międzynarodowym w Rumunii osiągnął wysoką, piątą pozycję.

- Chciałbym jak najszybciej znaleźć się na igrzyskach olimpijskich. Fajnie byłoby taż pojechać wcześniej na taką imprezę i po prostu poczuć jej klimat. Niestety najbliższe będą daleko, bo w Tokio w Japonii. Nie wiem jak to będzie, ale może już na nie uda się zakwalifikować? - mówi Miłosz.
Kolejnym krokiem do igrzysk olimpijskich będą przenosiny do Zespołu Szkół Ogólnokształcących Mistrzostwa Sportowego w Raciborzu. Miłosz znajdzie się tam już od września. Będzie szkolony pod okiem trenera kadry narodowej, dostanie stypendium, a przede wszystkim znajdzie godnych sparingpartnerów. Do tego będzie większą intensywność treningów.

- W gdańsku albo są zawodnicy młodsi, roczniki 2003-05, albo starsi z roczników 1999, 1998, czy nawet 1993. Nie ma zapaśników mojego rocznika, który można powiedzieć, że pod tym względem rozsypał się. A jak znajdzie się już zawodnik w moim wieku to nie ma odpowiedniej wagi - dodaje Miłosz.
W Gdańsku został teraz wypożyczony do klubu Granica, aby tam mieć z kim sparować. Zajęcia odbywają się na terenie Straży Granicznej w Nowym Porcie. Choć Miłosz ćwiczy także w swoim gimnazjum, gdzie ma trenera Norberta Serbę. W sumie odbywa cztery jednostki treningowe w tygodniu, każda po 2-2,5 godziny. A do tego ostatnio, co dwa tygodnie wybierał się na zawody. W tej kwestii dużo pomaga tak klub, jak i sami rodzice.

- Nie namawiałem syna do zapasów. Sam odpuścił piłkę nożną, choć jeździliśmy na Lechię. Syn dalej był jednak ukierunkowany w stronę sportu i tak poszedł na zapasy. A to zaowocowało startami w turniejach. Co indywidualnych sportów, to zawsze za przykład daje Jurka Janowicza. W jego przypadku, gdyby nie rodzice, to chłopak by nie zaistniał. To samo dotyczy Roberta Kubicy - mówi Łukasz Kuźnia, tata Miłosza.
Z wyjazdami na zawody jest różnie. Jeśli Pomorski Związek Zapaśniczy sypnie kasą, to trener-opiekun wynajmuje busa. A jeśli są mniejsze pieniądze, to jest zrzutka rodziców zawodników, aby zatankować odpowiedni samochód. Młodzi zapaśnicy często więc jeździli tak,że z Łukaszem Kuźnią, który ma 7-miejscowy samochód.

- Rodzice pomagają, ale szuka się też sponsora. W klubie mamy takiego, jak Outlet USA. właściciel, pan Jacek funduje nam czasami zapaśniczki, trykoty czy coś do picia - dodaje syn.
Niektórzy młodzi adepci zapasów potrzebują także motywacji, ponieważ nagrody na turniejach są przeróżne i czasami śmieszne. Miłosz raz otrzymał pasek, który spokojnie może objąć trzy osoby. Do fajniejszych rzeczy zalicza słuchawki, czy bon na zakupy w sklepie ze sprzętem do zapasów. Była także maszynka do golenia.

- Na początkowe zajęcia wystarczy mieć strój sportowy i zwykłe tenisówki. Później jednak trzeba sprawić sobie buty, które kosztują około 300 zł, trykot 120-170 zł czy ochraniacze na uszy - mówi Miłosz.
A czy także w jego przypadku można powiedzieć, że sporty walki kształtują charakter?

- Faktycznie jest to dążenie, może nie do doskonałości, ale do lepszego. Przekłada się to też na wyniki w nauce. Kiedy pali się przy piórze to Miłosz zaczyna dążyć do tego, żeby poprawiać oceny. Brakuje może systematyczności, ale oceny pokazują, że sport nie koliduje z nauką - twierdzi Łukasz Kuźnia.
Miłosz przygotowuje się obecnie do wyjazdu z kadrą narodową do Serbii. Najważniejsze będą jednak tegoroczne mistrzostwa Europy w Sarajewie w Bośni i Hercegowinie - odbędą się w lipcu.

CYKL TROJMIASTO.PL SPORT TALENT
Co drugi wtorek w serwisie sportowym Trojmiasto.pl prezentujemy młodych sportowców z rozmaitych dyscyplin sportowych. Pisząc o ich początkach, treningach, sukcesach, ale i wyrzeczeniach, a także nakładach finansowych, które ponoszą ich rodzice, nie tylko będziemy towarzyszyć w drodze nastolatków na sportowe szczyty, ale również na ich przykładzie zamierzamy przedstawiać realny obraz sportu młodzieżowego.

W naszym zamyśle jest nie tylko cykl, który służy nadaniu rozgłosu i przysporzeniu satysfakcji tym, którzy już mocno zaangażowali się w sport i mają pierwsze osiągnięcia, ale na ich przykładzie chcemy pokazać, jakie aspekty pod uwagę muszą wziąć ci, którzy dopiero zastanawiają się, jaką ewentualnie drogę aktywności fizycznej wybrać dla swojego dziecka.

Oczywiście czekamy na wasze opinie, sygnalizowanie spraw, które w tej kwestii najbardziej was interesują, czy też dyscyplin, o których najbardziej chcielibyście przeczytać. Jesteśmy również otwarci na zgłoszenia kolejnych kandydatów z Trójmiasta, którzy chcieliby zaprezentować się w tym cyklu.

Kontakt mailowy: sport@trojmiasto.pl z dopiskiem "Sport Talent".