stat

Natalia Partyka: Spodziewałam się przełożenia igrzysk, zdrowie najważniejsze

25 marca 2020, 15:30
Damian Konwent

MRKS Gdańsk

- Sytuacja na świecie zrobiła się dość poważna, a priorytetem zostało zdrowie zawodników, które jest najważniejsze. Spodziewałam się, że igrzyska zostaną przełożone. Cel się nie zmienia. Chciałabym ponownie wygrać i taki też mam plan na przyszły rok - mówi nam tenisistka stołowa Natalia Partyka, która w tym roku miała jechać do Tokio po piąte paraolimpijskie złoto z rzędu, ale zostały przełożone ze względu koronawirus. Wychowanka MRKS Gdańsk zdobywała je w Atenach, Pekinie, Londynie i Rio de Janeiro, a od trzech edycji rywalizuje również w igrzyskach olimpijskich z pełnosprawnymi sportowcami.



Igrzyska olimpijskie i paraolimpijskie w Tokio przełożone na 2021 rok



Damian Konwent: Jak zareagowała pani na decyzję o przełożeniu igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich w Tokio na 2021 rok?

Natalia Partyka: To chyba jedyna słuszna, albo po prostu sprawiedliwa decyzja. Ciężko było oczekiwać z każdym kolejnym dniem, że igrzyska odbędą się w wyznaczonym czasie. Sytuacja na świecie zrobiła się dość poważna, a priorytetem zostało zdrowie zawodników, które jest najważniejsze. Spodziewałam się, że igrzyska zostaną przełożone, a przynajmniej w przyszłym roku wszyscy będą mieli takie same szanse.

Na paraolimpiadzie indywidualnie triumfuje pani nieprzerwanie od 2004 orku. Domyślam się, że z podobnymi nadziejami miała pani wyruszyć do Tokio. Czy cel zmienia się w związku ze zmianą terminu?

Cel się nie zmienia. Chciałabym ponownie wygrać i taki też mam plan na przyszły rok. Z kolei na igrzyskach olimpijskich trudno zakładać jakieś konkretne miejsce, bo wiele zależy od losowania, a turniej będzie trwał do pierwsze porażki. Jako drużyna potrafimy być jednak groźne, nawet dla drużyn azjatyckich.

Czy taka decyzja bardzo zaburza pani harmonogram przygotowań?

Zmiana terminu niewiele zmienia w naszym wypadku. Przygotowania ruszą po prostu później. W tym sezonie czekało nas jeszcze dużo grania, bo w planach były m.in. turnieje międzynarodowe oraz liga, więc w naszym przypadku zaczęłyby się dopiero po zakończeniu sezonu.

Natalia Partyka awansowała na igrzyska olimpijskie.



Turnieje w najbliższych tygodniach również są odwołane, więc rytm meczowy będzie chyba zachwiany.

Na razie odwołane zostały turnieje do końca maja, więc nie polecimy chociażby do Hongkongu czy Chin. Może jak i moje koleżanki jesteśmy w nieco bardziej komfortowej sytuacji, bo mamy już zapewnioną kwalifikację olimpijską i nie musimy stresować się tym, że musimy jeździć po turniejach.

Jest pani zawodniczką czeskiego SKST Hodonin. Co dalej z ligą?

Czekamy na decyzje dotyczącą kontynuacji. Moja drużyna jest już w półfinale fazy play-off, ale miały być jeszcze rozgrywane spotkania ćwierćfinałowe. Zobaczymy jak dalej to się potoczy.

Nie znamy jeszcze dokładnej daty przyszłorocznych igrzysk. Ma pani jakieś preferencje?

Pierwotna data zakłada termin nie później niż latem. Mam świadomość, że przełożenie igrzysk nie jest łatwą sprawą, ale wydaje mi się, że przypadną one w podobnym okresie. Sama jestem ciekawa, bo to wymaga szerokiej reorganizacji i zmiany ogólnosportowego kalendarza. Dla mnie najlepszy będzie termin letni. Na spokojnie mogłabym dograć sezon, zrobiłabym sobie kilka dni odpoczynku i spokojnie ruszyłabym z przygotowaniami.

Patryk Chojnowski i Natalia Partyka paramistrzami Europy w tenisie stołowym



Jak obecnie wygląda pani cykl treningowy? Wydawać się może, że tenisiści stołowi mogą mieć łatwiej, przez fakt posiadania stołu do tenisa w domach.

Tylko nieliczni mają ten komfort trenowana w domu. Ja niestety zaliczam się do tej drugiej grupy. Nie gramy od 10 dni, co najwyżej mogę wykonać trening fizyczny, ćwiczenia wzmacniające, rozciąganie itd. Brakuje natomiast większej aktywności, jak u każdego sportowca, ale trzeba się dostosować. Nie wiem ile to będzie trwać, ale powrót do normalnego trenowania nie będzie taki lekki. Byłam w trakcie sezonu, rytm był zachowywany, więc wszystko było łatwiejsze. Teraz, gdy nawet wrócimy do ćwiczeń, a wszystkie zawody będą odwołane, to inaczej będzie się trenowało ze świadomością, że najbliższy cel jest dopiero za kilka tygodni, a nie za chwilę. Z drugiej strony trzeba to przetrwać i może to będzie akurat czas, gdy spokojnie będzie można się przygotować.

W Czechach zaczęto wcześniej reagować na pandemię, niż w Polsce. Dało się to odczuć? Jak pani się do tego przystosowała?

Przestałam wychodzić z domu jeszcze przed wprowadzeniem ograniczeń. Robiłam to naprawdę w razie konieczności. Do sklepu wychodzę raz na 6 dni, by mieć co mieć jeść. W odróżnieniu do Polski - w Czechach kompletnie nie można opuszczać mieszkań bez maski, albo chociażby zakrytymi ustami przez szalik czy chustę. Widzę, że w Polsce wielu ludzi wciąż ignoruje zakazy, co moim zdaniem jest ogromną nieodpowiedzialnością. Jeśli chcemy przetrwać i wrócić do normalności możliwie szybko, to przeczekajmy ten okres w domach.