Uczciwość nakazała maratończykowi zostać w domu

10 sierpnia 2012 (artykuł sprzed 8 lat)
jag.

WKS Flota Gdynia

Marcin Chabowski miał być 20. sportowcem z trójmiejskich klubów, który zaprezentuje się na tegorocznych igrzyskach. Maratończyk Floty Gdynia powinien wystąpić ostatniego dnia zmagań olimpijskich w maratonie. Niestety, kontuzja pokrzyżowała te plany. 26-latek uznał, że uczciwość nakazuje, aby z tego powodu zrezygnował z biegu, a nie jechał do Wielkiej Brytanii jedynie na wycieczkę

.

Marcin Chabowski minimum olimpijskie uzyskał pod koniec kwietnia w Dusseldorfie. Dystans 42 kilometrów i 195 metrów przebieg w czasie 2:10:07. Jest to szósty wynik w historii tej konkurencji w Polsce.

Do Londynu 26-latek chciał jechać, aby poprawić ten rezultat. W tym celu jeszcze w lipcu wybrał się na zgrupowanie do górskiego Sankt Moritz w Szwajcarii. Niestety, tam poczuł ból w kolanie. -Okazało się, że mam naderwanie i zapalenie więzadła właściwego rzepki w kolanie. O starcie w igrzyskach marzyłem, a zatem nie chciałem od razu rezygnować. Wziąłem zastrzyk i próbowałem biegać dalej. Jednak było to robienie treningu na siłę, bo bardziej walczyłem z bólem niż trenowałem. Nic nie dawały też środki przeciwbólowe - mówi nam Marcin.

Ostatnia diagnoza mówi, że obejdzie się bez operacji, jeśli Chabowski na 4-5 tygodni przerwie treningi. Ta pauza w zestawieniu z zabiegami fizjoterapeutycznymi powinna przywrócić pełną sprawność maratończykowi. W Londynie Polskę reprezentować będzie zatem tylko Henryk Szost. Nikt inny nie może jechać w miejsce Marcina, gdyż żaden z pozostałych zawodników w tej konkurencji nie uzyskał stosownego minimum.

-Postanowiłem zachować się po męsku. Dlatego podjąłem decyzję, że nie pojadę do Londynu. W cv nie będę wpisywał sobie miana olimpijczyka. Uznałem, że tak po prostu będzie uczciwie. Nie chciałem dołączyć do tej grupy sportowców, którzy szybko na igrzyskach wycofywali się w trakcie startu, a prezes PZLA mówił o nich, że oszukali go. Robiłem wszystko co w mojej mocy, aby móc kontynuować trening. Niestety przegrałem z urazem i straciłem szansę, na którą czekałem ostatnie 4 lata. Sport czasem bywa brutalny, ale takie są i jego uroki - podkreśla Chabowski, który poza sportem jest zawodowym marynarzem w Marynarce Wojennej RP. Jak widać na sportowych arenach zachowuje się również z żołnierskim honorem.

Biegacz Floty w imię zachowania dobrej reputacji zdecydował, że olimpijki maraton obejrzy w telewizji. A przecież mógł pojechać do Londynu, stanąć na starcie i wycofać się na pierwszych kilometrach lub trasę przemierzyć w spacerowym tempie na ostatnich pozycjach. W polskiej ekipie - niestety - takie przypadki się zdarzały. Renata Pliś na przykład przyznała po starcie, że biegła na igrzyskach z... pękniętą kością śródstopia, a Artur Noga nie dobiegł nawet do pierwszego płotka na dystansie 110 metrów, gdyż zgłosił kontuzję uda.

-Gdybym najadł się środków przeciwbólowych lub zastosował blokadę to może i dobiegłbym do mety. Tylko po co? Mnie takie bieganie nie zadawala. Chcę jak najszybciej wyleczyć się i rozpocząć przygotowania do przyszłorocznych mistrzostw świata. Tam chcę pobiec maraton. To będzie już moja koronna konkurencja - zapewnia 26-latek, który wcześniej z sukcesami biegał również w przełajach, na 3 km z przeszkodami oraz 10 km.

Chabowski nie tylko uczciwie postępuje wobec związku i kibiców, którzy mogliby niepotrzebnie łudzić się, licząc na jego dobry wynik, ale zachowuje się fair play również wobec sztabu szkoleniowego, z którym pracował. -Nikogo nie obwiniam za ten uraz. Takie rzeczy w profesjonalnym sporcie się zdarzają. Minima są wyśrubowane i trzeba cały czas biegać na treningach z maksymalnymi obciążeniami, aby im podołać - dodaje.

Na przyszłość Chabowski liczyłby jedynie na lepszą opiekę medyczną na zgrupowaniach centralnych podczas przygotowań. -Chodzi przede wszystkim o stałą obecność fizjoterapeuty. Teraz był, ale dopiero na ostatnim zgrupowaniu przed igrzyskami. Także przydałoby się lepsze zabezpieczenie, jeśli chodzi o obozy wysokogórskie. W kraju nie da się wypracować formy do skutecznej rywalizacji na międzynarodowym poziomie, bo wysokich gór nie mamy. Dlatego jeśli związek zapewni jedynie krajowe zgrupowania, to chyba zrezygnuje ze szkolenia centralnego, bo to nie wystarczy, aby poprawiać wyniki - mówi Marcin.
Jak oceniasz postawę Marcina Chabowskiego?
48%

zasłużył na nagrodę fair play, bo w imię uczciwości zrezygnował z wielkiego marzenia

39%

zachował się po prostu normalnie, zdzwiłbym(abym) się, gdy postąpił inaczej

8%

jak zdobył kwalifikację, to powinien jechać i pobiec na tyle, na ile mógł

5%

jest naiwny, każdy inny na jego miejscu ukryłby kontuzję, gdyż olimpijczykiem już może więcej nie zostać

zakończona

łącznie głosów: 305

jag.