stat

Lechia Gdańsk próbuje pozbyć się 13,5 mln zł długu. Projekt sprzed 5 lat. Wówczas go odrzucono

7 października 2017 (artykuł sprzed 2 lat)
jag.

Lechia Gdańsk

Najnowszy artukuł na ten temat

Sportowcy szukają pomocy u kibiców. Zbiórki na sprzęt i wyjazdy

Tak jak zapowiadaliśmy, Lechia Gdańsk przystępuje do realizacji projektu zamiany części długu na nowe akcje. Większościowy akcjonariusz na stół kładzie 13,5 mln zł. O tyle miałby wzrosnąć kapitał założycielski spółki, który obecnie wynosi tylko 1,5 mln zł. Dla swojego projektu musi zyskać zgodę akcjonariuszy mniejszościowych. Bardzo podobny projekt został przedłożony u schyłku 2013 roku, gdy klub kontrolowała jeszcze rodzina Kucharów. Wówczas został odrzucony.



JUŻ WE WRZEŚNIU ZAPOWIADALIŚMY, JAKI POMYSŁ MA LECHIA NA REDUKCJĘ DŁUGÓW

Grupa ETL, która w 2014 roku przejęła większościowy pakiet akcji Lechii SA od rodziny Kucharów, zdecydowała się zmienić nazwę podmiotu, który jest bezpośrednio właścicielem spółki piłkarskiej. Do sądu rejestrowego wpłynął wniosek, by Lechia Investment Sp.z o.o. nazywała się Lechia Rights Management Sp. z o.o. Przypomnijmy, że ta spółka zarejestrowana jest w Krakowie, a jej prezesem jest Maciej Bałaziński, jednocześnie wiceprezes piłkarskiej Lechii.

Jednak akurat ta zmiana dla funkcjonowania klubu nie będzie miała większego znaczenia. O wiele ważniejszy jest projekt zamiany części długu na akcje. Chodzi o kwotę 13,5 mln zł. Jak wyjaśnia zarząd Lechii SA w liście do mniejszościowych akcjonariuszy to wielkość pożyczek, które zostały zaciągnięte jeszcze przed nabyciem akcji przez obecnego większościowego udziałowca.

O tej kwocie pisaliśmy wielokrotnie. Także o pomyśle zamiany długu na akcje. Identyczny projekt złożyła rodzina Kucharów już w 2012 roku, a w grudniu 2013 roku doszło do głosowania w tej sprawie. Wówczas chciano wyemitować akcje na kwotę od 10 milionów 500 tysięcy do 14 milionów 719 tysięcy 626 złotych i 10 groszy. Została ona odrzucona przez mniejszościowych akcjonariuszy tzw. strażników pieczęci.

TAKI DŁUG PRZEJĘTO PO POPRZEDNIM WŁAŚCICIELU WIĘKSZOŚCIOWYM

W tym gronie są obecnie 44 osoby. Mają one łącznie 43 procent głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy oraz prawo wprowadzenia do władz klubu po jednym swoim przedstawicielu. Obecnie z tego tytułu w Radzie Nadzorczej zasiada Piotr Zejer, a członkiem zarządu jest Kazimierz Konieczny. Propozycja rodziny Kucharów poza podwyższenie kapitału założycielskiego, zakładała także pozbawienie "mniejszościowych" przedstawiciela w zarządzie.

Większościowy akcjonariusz ma 57 procent głosów na Walnym Zgromadzeniu Spółki. Dzięki temu może w pełni wpływać na bieżące funkcjonowanie spółki piłkarskiej, ale sam nie może dokonać zmian w jej statucie. A taka potrzeba wynika, gdy chce się ponieść kapitał założycielski, wynoszący obecnie 1,5 mln zł o 13,5 mln zł.

"Podczas ostatniego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy została już złożona przez Zarząd podobna propozycja, jednakże nie została ona zaakceptowana, pomimo zgody Akcjonariusza Większościowego. Zarząd Klubu chciałby do tej sprawy powrócić podczas najbliższego Walnego Zgromadzenia, które odbędzie się niezwłocznie po zakończeniu pracy przez biegłego rewidenta nad badaniem sprawozdania finansowego Spółki" - głosi komunikat zarządu Lechii.
PIŁKARZ LECHII STRZELIŁ GOLA W REPREZENTACJI. POLSKA O KROK OD MUNDIALU 2018

Zazwyczaj walne zgromadzenia odbywał się na przełomie roku. Jest zatem jeszcze sporo czasu, by wypracować kompromis. W 2013 roku do tego nie doszło, gdyż zapanowała jedność wśród akcjonariusz mniejszościowych. Wszyscy głosowali przeciw.

By przegłosować podwyższenie kapitału założycielskiego, który obecnie wynosi tylko 1,5 mln zł, trzeba mieć 3/4 głosów na walnym zgromadzeniu. Większościowy akcjonariusz nie ma takiego pakietu, mimo podejmowanych prób powiększenia liczby akcji. Ważnym progiem jest także 60 procent głosów na walnym. Taką większością, jak głosi § 19 pkt 12 statutu Lechii SA, można przegłosować uchwałę o... rozwiązaniu spółki.

Natomiast dla zarządzającym klubem, większy kapitał założycielski, to większy komfort działalności, bo rosną wielkości na wypadek straty. Art. 397 Kodeksu spółek handlowych głosi: "Jeżeli bilans sporządzony przez zarząd wykaże stratę przewyższającą sumę kapitałów zapasowego i rezerwowych oraz jedną trzecią kapitału zakładowego, zarząd obowiązany jest niezwłocznie zwołać walne zgromadzenie celem powzięcia uchwały dotyczącej dalszego istnienia spółki."

TRZYKROTNY ZYSK NA AKCJACH LECHII

"Zostaną zaproponowane zmiany w statucie, których celem będzie utrzymanie dotychczasowych uprawnień statutowych akcjonariuszy mniejszościowych" - zapewnia zarząd Lechii w liście do nich skierowanym.
Jednak publicznie konkrety nie padają. A przypomnijmy, że poza swoimi przedstawicielami we władzach spółki, akcjonariusze mniejszościowi mają zagwarantowane prawo pierwokupu akcji. Oznacza to, że jeśli ktoś chciałby sprzedać akcje, musi ten zamiar ogłosić pozostałym akcjonariuszom wraz z proponowaną ceną transakcji. Jeśli ktoś z obecnych akcjonariuszy, tyle zapłaci, to on przejmuje te akcje.

Ponadto jest zapisane w określonych sytuacjach prawo weta dla każdego z akcjonariuszy. Może z niego skorzystać, gdyby pojawiła się uchwała o zmianie nazwy, herbu czy przeniesieniu siedziby Lechii z Gdańska.

LECHIA SPÓŁKĄ: NAJWAŻNIEJSZE DECYZJE W LATACH 2009-12

"Możemy doprowadzić do tego, aby stare zobowiązania stały się majątkiem Spółki i zamiast utrudniać jej funkcjonowanie, stały się jej atutem. Akcjonariusz większościowy jest zdecydowanym zwolennikiem podjęcia takich działań" - przekonuje mniejszościowych akcjonariuszy zarząd.
Czy tym razem ich przekona ta koncepcja? Obecnie są ważnym akcjonariuszem, łącznie posiadają 43 procent na walnym zgromadzeniu. Konwersja długu na akcje spowoduje, że ich udziały zostaną znacznie zredukowane. Dlatego walka idzie o to, by ewentualny spadek procenta posiadanych akcji, nie sprowadził się do zmniejszenia uprawnień.

Natomiast interes większościowego akcjonariusza jest jasny. Łatwiej podejmować decyzję, gdy dysponuje się zdecydowaną większością, a ponadto łatwiej i za wyższą cenę można później sprzedać taki pakiet innemu podmiotowi.

RAPORT EKSTRAKLASA PIŁKARSKIEGO BIZNESU 2017: STRATA LECHII 19,5 MLN ZŁ

Ponadto pamiętajmy, że nawet konwersja 13,5 mln zł na nowe akcje, nie rozwiąże problemu długów Lechii Kolejne wygenerowały zostały bowiem w okresie zarządzania klubem przez obecną ekipę. Ile dokładnie one wynoszą, akcjonariusze dowiedzą się na walnym zgromadzeniu. Obecnie ta kwota szacowana jest na około 30 mln zł.

W lipcu, by były pieniądze na bieżące funkcjonowanie, klub pożyczał nawet pieniądze u byłego większościowego akcjonariusza Lechii. Jedna ze spółek Andrzeja Kuchara przekazała do Gdańsk 1,7 mln zł. Jednak ma to nie być wyraz chęci powrotu byłego właściciela ponownie w struktury akcjonariatu piłkarskiej spółki, choć niedawno ubiegał się on o przejęcie Śląska Wrocław.

ANDRZEJ KUCHAR POŻYCZYŁ PIENIĄDZE LECHII

Już drugi miesiąc mija od pojawianie się informacji na temat firmy, która była skłonna zainwestować w Lechię 21 mln zł.

- Osiągnęliśmy porozumienie w sprawie nowej inwestycji w klub, ale wymaga ono jeszcze zatwierdzenia przez zarząd oraz radę nadzorczą. W odpowiednim czasie zorganizujemy konferencję prasową, na której przedstawimy szczegóły tej współpracy oraz naszych partnerów - tak w sierpniu mówił Adam Mandziara.

Prezes Lechii zastrzegał jednocześnie, że tym razem nie ma mowy o zaciąganiu przez klub żadnych nowych zobowiązań. W grę miała wchodzić umowa z funduszem hedgingowym, czyli inwestorem, który wchodzi w dane przedsięwzięcie, licząc na osiągnięciu w określonym czasie ponadprzeciętnego zysku.

jag.