Boże Narodzenie w karetce i na oddziale ratunkowym

26 grudnia 2020 (artykuł sprzed 1 roku)
Ewa Palińska
Zapracowani czy nie, medycy dbają nie tylko o coś dla oka, a więc świąteczny wystrój, ale też o coś dla podniebienia. Na zdj. Bartosz Krasiński, pielęgniarz i ratownik medyczny z SOR Szpitala im. Mikołaja Kopernika. Więcej zdjęć (5)

Zapracowani czy nie, medycy dbają nie tylko o coś dla oka, a więc świąteczny wystrój, ale też o coś dla podniebienia. Na zdj. Bartosz Krasiński, pielęgniarz i ratownik medyczny z SOR Szpitala im. Mikołaja Kopernika.

fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Zapracowani czy nie, medycy dbają nie tylko o coś dla oka, a więc świąteczny wystrój, ale też o coś dla podniebienia. Na zdj. Bartosz Krasiński, pielęgniarz i ratownik medyczny z SOR Szpitala im. Mikołaja Kopernika.

fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Z jednej strony to dla ratowników medycznych zwyczajny, często nawet wzmożony czas pracy - nie mogą zrobić sobie przerwy, bo ratowania życia nie można przełożyć na później. Myślami są jednak z najbliższymi, którzy w tym samym czasie dzielą się opłatkiem czy spotykają się z dawno niewidzianymi krewnymi przy świątecznym stole. Jak wygląda Boże Narodzenie w karetce i na oddziale ratunkowym? Czy można tam odnaleźć "ducha świąt"? Poszukaliśmy.



Kto nie musi, ten w święta nie pracuje. Nawet sklepy w ostatnich latach ograniczyły swoją działalność. Pracownicy ochrony zdrowia pracują jednak na pełnych obrotach siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. Również w święta.

- Z jednej strony Święta Bożego Narodzenia są dla ratowników medycznych zwykłym dniem pracy - mówi Marcin Wójcik, ratownik medyczny ze Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gdańsku. - Realizujemy wyjazdy do pacjentów potrzebujących pomocy, tak jak w każdy inny dzień w roku. Jest to jednak ten czas, który co roku przysparza wiele rozmyślań, czy naprawdę warto zostawiać najbliższych przy wigilijnym stole, tracić radość z patrzenia na dzieci rozpakowujące prezenty, dla przysłowiowych paru groszy?

Marcin Wójcik: Koronawirus przestał być piętnem


- W pracy staramy się odtworzyć świąteczny klimat, niejednokrotnie w miejscach stacjonowania Zespołu Ratownictwa Medycznego pojawia się choinka - zdradza Marcin Wójcik, doświadczony ratownik medyczny. Więcej zdjęć (5)

- W pracy staramy się odtworzyć świąteczny klimat, niejednokrotnie w miejscach stacjonowania Zespołu Ratownictwa Medycznego pojawia się choinka - zdradza Marcin Wójcik, doświadczony ratownik medyczny.

fot. archiwum prywatne Marcina Wójcika

- W pracy staramy się odtworzyć świąteczny klimat, niejednokrotnie w miejscach stacjonowania Zespołu Ratownictwa Medycznego pojawia się choinka - zdradza Marcin Wójcik, doświadczony ratownik medyczny.

fot. archiwum prywatne Marcina Wójcika

"Dyżurami dzielimy się sprawiedliwie"



Bez względu na to, jaki by nie był efekt takich rozważań, faktem jest, że w grafikach ratowników medycznych nie mogą pojawiać się żadne luki. Jak dzielą się dyżurami w tym szczególnym okresie?

- Najczęściej staramy się dzielić sprawiedliwie - mówi Łukasz Wrycz-Rekowski, ratownik medyczny pracujący w Gdańsku jako dyspozytor (wcześniej przez blisko 10 lat zatrudniony na oddziale ratunkowym). - Załóżmy hipotetycznie, że dyżurów świątecznych mamy pięć - wigilijna noc, święto 1. dzień i noc oraz 2. święto dzień i noc. Na każdym z takich dyżurów potrzebne jest 11 osób z personelu pielęgniarskiego, a więc łącznie potrzeba do obsadzenia ich wszystkich 55 osób. Jeśli w oddziale ratunkowym pracuje ogółem około 50 osób, wychodzi około jednego dyżuru 12h na osobę. No ale to oczywiście przykład hipotetyczny. Każdy oddział ratunkowy ma inną obsadę kadrową i kieruje się własnymi zasadami.
- Co roku ułożenie grafiku na święta to nie lada wyzwanie - dodaje Marcin Wójcik. - Część dyżurów pokrywa grafik pracowników etatowych (zatrudnionych na umowę o pracę), ale takich jest coraz mniej. Reszta dyżurów należy do ratowników kontraktowych (umowa cywilno-prawna), których terminy pracy zależą od ich propozycji. Jak powszechnie wiadomo, jest to grupa zawodowa, w której na palcach można policzyć osoby pracujące w jednym miejscu i etatowym wymiarze godzin. Większość z nas jeździ z jednej pracy do kolejnej. Jeśli w każdej placówce zaproponujemy jakiś dyżur, święta w domach odbywają się bez nas.
Branie świątecznych dyżurów nie musi oznaczać, że straci się całe święta i możliwość spędzenia tego czasu z najbliższymi. Przy odpowiedniej logistyce jedno z drugim można pogodzić.

- Wielu medyków musi podzielić czas świąteczny na pracę i rodzinę - mówi Bartosz Krasiński, pielęgniarz i ratownik medyczny, od 10 lat pracujący na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala im. Mikołaja Kopernika.- Najbliższa rodzina mojej żony mieszka w Pasłęku, czyli około 85km od miejsca naszego zameldowania. Jako medyk, mam jedno miejsce zatrudnienia. Dotychczas prosiłem kierownika opieki pielęgniarskiej o dobowy dyżur w wigilię, aby już 23 grudnia zawieźć rodzinę do Pasłęka, wrócić na dyżur, a następnie - natychmiast po nim - bezpośrednim pociągiem pojechać do moich bliskich. Tam usiąść z rodziną na bożonarodzeniowym śniadaniu. Ten schemat sprawdzał się od kilku lat.
W tym roku wielu medyków nie spędzi jednak Świąt Bożego narodzenia w szerokim gronie rodzinnym.

- Nie będziemy ryzykować - podkreśla Bartosz Krasiński. - Trzymając się reguł sanitarnych, zorganizujemy spotkanie on-line. - Mam jednak to szczęście, że po zakończeniu 24-godzinnego dyżuru, obejmującego Wigilię, mogę spędzić kolejne 48 godzin z moją rodziną w domu. Wielu medyków, szczególnie pracujących w dwóch lub więcej miejscach, na tyle wolnego pozwolić sobie nie może. Czas, jaki mogą poświęcić rodzinie, jest bardzo okrojony. Dlatego tak bardzo jesteśmy wdzięczni naszym najbliższym za okazywane wsparcie i zrozumienie. My naprawdę nie lubimy opuszczać rodzin, udając się do pracy. Mamy jednak świadomość tego, że nie mamy innej możliwości. Taką wybraliśmy ścieżkę i musimy się jej trzymać.

Łukasz Wrycz-Rekowski: Ratowanie życia to moja pasja!


Łukasz Wrycz-Rekowski mówi bez ogródek: "Ratowanie życia to moja pasja!"  Święta Bożego Narodzenia spędza w pracy, ale nie narzeka: "Każdy dostaje do pracy taką wałówę, że można by tym obdzielić wszystkich pacjentów - śmieje się. Więcej zdjęć (5)

Łukasz Wrycz-Rekowski mówi bez ogródek: "Ratowanie życia to moja pasja!" Święta Bożego Narodzenia spędza w pracy, ale nie narzeka: "Każdy dostaje do pracy taką wałówę, że można by tym obdzielić wszystkich pacjentów - śmieje się.

fotl Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Łukasz Wrycz-Rekowski mówi bez ogródek: "Ratowanie życia to moja pasja!" Święta Bożego Narodzenia spędza w pracy, ale nie narzeka: "Każdy dostaje do pracy taką wałówę, że można by tym obdzielić wszystkich pacjentów - śmieje się.

fotl Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

"W pracy też obchodzimy święta, tylko inaczej"



Zapracowani czy nie, medycy dbają nie tylko o coś dla oka, a więc świąteczny wystrój, ale też o coś dla podniebienia.

- W pracy staramy się odtworzyć świąteczny klimat, niejednokrotnie w miejscach stacjonowania Zespołu Ratownictwa Medycznego pojawia się choinka - opowiada Marcin Wójcik. - W Wigilię pracownicy przynoszą świąteczne potrawy z domów. Jeśli jest czas, zasiadają przy stole. Niestety, taka możliwość zdarza się bardzo rzadko.
- Każdy dostaje do pracy taką wałówę, że można by tym obdzielić wszystkich pacjentów - śmieje się Łukasz Wrycz-Rekowski.
- Święta Bożego Narodzenia to czas budowania pozytywnych emocji - dodaje Bartosz Krasiński. - Jesteśmy wtedy bardziej troskliwi, mamy więcej energii do niesienia pomocy innym. Rozwieszone na oddziale dekoracje świąteczne napełniają nas pozytywną energią, która w ostatnim okresie została wielu medykom po prostu zabrana. Wsparcie rodziny po ciężkich dyżurach jest dla mnie tak samo ważnym aspektem, jak zdrowie fizyczne, a pielęgnowanie takich tradycji, jak wybór choinki, strojenie jej, kupowanie nowych bombek, rodzinne pieczenie pierników, pozwala przekierować myśli na zupełnie inne tory i nie myśleć o pracy. Nawet sprzątanie mieszkań pomaga psychicznie odpocząć.
Jeśli ktoś jest zmuszony szukać w święta pomocy w szpitalu i boi się, że Boże Narodzenie go ominie, to może być spokojny - klimat świąteczny panuje również tam! Na zdj. "pomocnicy świętego Mikołaja" z Oddziału Okulistyki Dziecięcej Szpitala św. Wojciecha.  Więcej zdjęć (5)

Jeśli ktoś jest zmuszony szukać w święta pomocy w szpitalu i boi się, że Boże Narodzenie go ominie, to może być spokojny - klimat świąteczny panuje również tam! Na zdj. "pomocnicy świętego Mikołaja" z Oddziału Okulistyki Dziecięcej Szpitala św. Wojciecha.

mat. prasowe

Jeśli ktoś jest zmuszony szukać w święta pomocy w szpitalu i boi się, że Boże Narodzenie go ominie, to może być spokojny - klimat świąteczny panuje również tam! Na zdj. "pomocnicy świętego Mikołaja" z Oddziału Okulistyki Dziecięcej Szpitala św. Wojciecha.

mat. prasowe

SORy pełne osób, które nie powinny się tam znaleźć i 13 Zespołów Ratownictwa Medycznego na cały Gdańsk



Od wielu lat w czasie świąt, niezmiennie, pracownicy oddziałów ratunkowych zmuszeni są sprawować opiekę nad osobami, które nie wymagają pomocy nagłej. Nie brakuje też pacjentów, którzy doznali uszczerbku na zdrowiu w okolicznościach okołowigilijnych oraz takich, którzy - tradycyjnie - czas wolny od pracy chcą wykorzystać na "wizyty u specjalistów" w przyspieszonym trybie.

- W trakcie oczekiwania na pierwszą gwiazdkę największą bolączką SORów są starsze osoby, które są wysyłane do szpitala, aby ulżyć bliskim - opowiada Łukasz Wrycz-Rekowski. - Opieka nad bliskimi jest trudnym procesem, a niedostateczne wsparcie wytchnieniowe powoduje, że grono osób starszych spędza czas w poczekalniach szpitalnych. Często wystarczy kilka godzin bez wody, aby taka osoba nadawała się na kilkugodzinny pobyt w SOR. Drugą kategorię pacjentów stanowią osoby z urazami okołowigilijnymi, jak np. rany palców od krojenia sałatki, urazy związane z osadzaniem choinek w stojakach czy oparzenia. W trakcie wigilii gros pacjentów uskarża się na ości w gardle. Personel medyczny, mimo empatii wobec każdego chorego, często nie rozumie zachowania osób, które właśnie w okresie świątecznym chcą leczyć wielotygodniowe dolegliwości, zamiast spędzać czas w domu z bliskimi.
Nie tylko oddziały ratunkowe traktowane są jak przyspieszona ścieżka zdrowia. Wyjazdy do przypadków niewymagających pilnej pomocy to również świąteczna codzienność dla Zespołów Ratownictwa Medycznego. Ratownicy apelują, aby dzwonić po karetkę z rozwagą, ponieważ ich liczba jest ograniczona i ściągając ją tam, gdzie nie jest to niezbędne, ograniczamy szansę na uratowanie zdrowia bądź życia tym osobom, które naprawdę potrzebują pomocy.

- Biorąc pod uwagę ograniczony od kilku miesięcy dostęp do POZ i opieki specjalistycznej, pacjenci dzwonią pod numery alarmowe nie tylko w stanach nagłego zagrożenia zdrowia i życia, co jest dużym błędem - mówi ratownik Marcin Wójcik. - Zespoły Ratownictwa Medycznego przygotowane są do udzielania świadczeń w stanach nagłych. Nie do wystawiania recept. Nie prowadzą też diagnostyki chorób przewlekłych. Obowiązkiem pacjenta, jeśli jego stan na to pozwala, jest szukanie pomocy w Podstawowej Opiece Medycznej, punktach Nocnej i Świątecznej Opieki Medycznej lub - w stanach nagłych - zgłoszenie się do Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, które funkcjonują całodobowo przez cały rok. Wobec ograniczonej liczby ZRM, które w czasach epidemii po wyjazdach do pacjentów potencjalnie zarażonych SARS-CoV-2 są poddawane dwugodzinnej dezynfekcji, pozostawmy je dla najbardziej potrzebujących. Przypominam, że w Gdańsku funkcjonuje tylko trzynaście takich zespołów. Jeśli stworzymy prosty rachunek i populację liczącą około 500 tys. osób podzielimy przez liczbę ZRM to ukazuje się, że jeden ZRM świadczy usługi dla około 40 tys. osób. Nieuzasadnione wezwanie znacząco wydłuży oczekiwanie na pomoc dla innych osób.

Pierwsza pomoc dla początkujących. Szybki kurs ze stroną Aid Copernicus


Bartosz Krasiński i Łukasz Wrycz-Rekowski to ratownicy medyczni z wieloletnim stażem. Wspólnie prowadzą Fundacje AID Ratunek, której nadrzędnym celem jest szerzenie informacji o prawidłowym wyborze placówek medycznych, aby pobyt w nich był dla pacjenta jak najmniejszym przeżyciem i stresem. Więcej zdjęć (5)

Bartosz Krasiński i Łukasz Wrycz-Rekowski to ratownicy medyczni z wieloletnim stażem. Wspólnie prowadzą Fundacje AID Ratunek, której nadrzędnym celem jest szerzenie informacji o prawidłowym wyborze placówek medycznych, aby pobyt w nich był dla pacjenta jak najmniejszym przeżyciem i stresem.

fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Bartosz Krasiński i Łukasz Wrycz-Rekowski to ratownicy medyczni z wieloletnim stażem. Wspólnie prowadzą Fundacje AID Ratunek, której nadrzędnym celem jest szerzenie informacji o prawidłowym wyborze placówek medycznych, aby pobyt w nich był dla pacjenta jak najmniejszym przeżyciem i stresem.

fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Chcecie radosnego artykułu o świętach Bożego Narodzenia za rok? Napiszmy go wspólnie!



Ratownicy medyczni, mimo natłoku obowiązków, znaleźli czas nie tylko na to, aby opowiedzieć nam o swojej pracy. Chcieliby również przekazać świąteczne życzenia.

- Życząc mieszkańcom Trójmiasta przede wszystkim zdrowia, apeluję o przestrzeganie dystansu, korzystanie ze środków ochrony w postaci maseczek oraz częste mycie rąk - mówi Marcin Wójcik. - Jeśli czujemy, że nasz stan zdrowia budzi niepokój, nie odwiedzajmy najbliższych - może uratujemy komuś życie. Nie pozwólmy, by po okresie świątecznym liczba zachorowań i zgonów znacząco wzrosła.
- Korzystając z okazji, chciałbym życzyć wszystkim medykom, którzy tak jak ja muszą spędzać część świąt poza domem, aby nie czuli się przygnębieni w te święta - nie jest bowiem ważne to, gdzie idziemy do pracy, ale to, że są osoby, które wyczekują naszego powrotu - podkreśla Bartosz Krasiński. - Rodzinom medyków chciałbym podziękować za cierpliwość i okazane zrozumienie. Wiem, na przykładzie moich bliskich, że każdy chciałby bliską osobę mieć u boku przez całe święta. Wiem, że naszym rodzinom, z powodu tej wymuszonej rozłąki, jest tak samo ciężko, jak nam, jednak to właśnie dzięki temu, że dają nam zielone światło, możemy wpisywać się w świąteczny grafik dyżurów. Pacjentom, jako medyk, życzę zdrowia. Słuchajcie się rad wyłącznie prawdziwych specjalistów, bo to tacy sami ludzie, jak wy, chorujący na takie same choroby, różniący się wyłącznie ogromną wiedzą i doświadczeniem medycznym. Jeśli medycy poddają się szczepieniom, poddają szczepieniom swoje rodziny, to wy weźcie z nich przykład i również się zaszczepcie. Dzięki temu wywalczymy sobie zdrowie, a więc to, czego szczególnie chciałbym wam życzyć w te święta. Jest to jedyna szansa na napisanie radosnego artykułu o świętach Bożego Narodzenia w Polsce za rok.
Czy spędzałe(a)ś kiedykolwiek Boże Narodzenie w pracy?
26%

tak, często mi się to zdarza

26%

zdarzyło mi się kilka razy

5%

tylko raz

10%

nie, ale biorę pod uwagę taką ewentualność

27%

nie i nie wyobrażam sobie tego

6%

nie obchodzę świąt

zakończona

łącznie głosów: 597

Opinie (101) 2 zablokowane

  • (19)

    Wielki szacunek dla tych ludzi ratujących życie innych za tak śmieszne uposażenie.Z jednej pracy do kolejnej,większość na kontraktach bez umowy o pracę a więc głodowe emerytury....co za kraj.

    • 76 20

    • Eee (3)

      W kaftan kosmity się przebierają i podwójna pensja leci. Taka prawda

      • 5 40

      • ... (1)

        To chyba dobrze, że zarabiają więcej pracując w cięższych warunkach? Noszenie kombinezonu to nic przyjemnego, a praca jako ratownik czy inny personel medyczny podczas pandemii z bezpośrednim kontaktem z potencjalnie chorym pacjentem to też nie za ciekawa sprawa.

        • 27 4

        • Kasjerka

          Pani na kasie tez ma bezpośrednio kontakt z może zarażonym i nikt z niej nie robi bohatera. Nawet nie może liczyć z tego tytułu na dodatkowe wynagrodzenie. I teraz zastanów się kto jest bardziej narażony.. ratownik który

          Pani na kasie tez ma bezpośrednio kontakt z może zarażonym i nikt z niej nie robi bohatera. Nawet nie może liczyć z tego tytułu na dodatkowe wynagrodzenie. I teraz zastanów się kto jest bardziej narażony.. ratownik który jedzie ubrany w pełen sprzęt czy Pani na kasie w maseczce?
          Szanuje ratowników ale nie róbmy z nich bohaterów bo wykonują swoją pracę. Taki zawód. Niech się cieszą ze maja z tego dodatkowo dobra kasę przynajmniej tak mówili że na covidowym narodowym płacili ratownikom x3 to co normalnie.

          • 6 3

      • Eee..

        Może czas rozpędzić się solidnie i za.. bać z bani w mur? Może pomoże? Sam rozmawiałem z Ratowniczką( brała wymaz na covid,) dowiedziałem się, że dziewczyna właśnie dostała odmowę z banku na finansowanie kredytu na

        Może czas rozpędzić się solidnie i za.. bać z bani w mur? Może pomoże? Sam rozmawiałem z Ratowniczką( brała wymaz na covid,) dowiedziałem się, że dziewczyna właśnie dostała odmowę z banku na finansowanie kredytu na mieszkanie, bo " podwyższone ryzyko". Więc po służbie wraca do mieszkania( po 14 dniach!) i zaczyna się pakować. I szukać, gdzie może zamieszkać. Fajnie co?

        • 2 1

    • Serdeczne życzenia dla ratowników medycznych

      Po pierwsze dziękuję, że pracujecie w takich warunkach i za tak śmieszne stawki. Dziękuję, że mimo to nie zmieniacie pracy i ratujecie ludzi. W te święta życzę wam wszystkiego co najlepsze. Dla Was i dla waszych rodzin.

      • 23 2

    • Nigdy nie zrozumiem dlaczego za taka odpowiedzialnosc (2)

      jaka jest ratowanie zycia i to nagle, ktorego nie da sie zaplanowac ani przygotowac doń, placi sie takie grosze. Praca ta spelnia wszystkie warunki bycia najciezszymi, a wiec powinna byc w czubie najwyzszych zarobkow.

      jaka jest ratowanie zycia i to nagle, ktorego nie da sie zaplanowac ani przygotowac doń, placi sie takie grosze. Praca ta spelnia wszystkie warunki bycia najciezszymi, a wiec powinna byc w czubie najwyzszych zarobkow. Odpowiedzialnosc za czyjes zycie, podejmowanie decyzji w sekunde, wysokie kwalifikacje i wiedza medyczna, odpornosc na stres, brak mozliwosci przygotowania, praca w naglych i trudnych warunkach. Byle klepacz w IT, jak ja, za luzna prace, byle przesiedziec 8h, zarabia okolo 2-3 razy wiecej, bez stresu, bez odpowiedzialnosci, w klimatyzowanym pomieszczeniu z kawa w lapie. To chore.

      • 26 1

      • To są moje przemyślenia, slowo w słowo!

        • 5 2

      • Ogolnie w branży IT są chore wysokie zarobki. Nieadekwatne do innych zawodów jak choćby ratownicy (prócz stresu narażenie na kontakt z krwia i hiv), kierowcy autobusów, kierowcy TIR ów wozacych materiały niebezpieczne i latwopalne, księgowi (kodeks karny skarbowy). A taki pracownik IT ......

        • 8 1

    • Tak smieszne ? (6)

      Wielu z nich pracuje na własnej działalności. Za każdą godzinę wystawiają fakturę ponad 50 zl . Dyżur 24h to 1200 zl brutto. Znam takich ( co prawda nie w 3miescie ) co pracują 24 na 24 czyli 15x 1200 zl = 18000 zl

      Wielu z nich pracuje na własnej działalności. Za każdą godzinę wystawiają fakturę ponad 50 zl . Dyżur 24h to 1200 zl brutto. Znam takich ( co prawda nie w 3miescie ) co pracują 24 na 24 czyli 15x 1200 zl = 18000 zl brutto i narzekają ze podatek duży płacą... auto na firmę. Internet domowy , 3 tel firmowe, gabinet w domu wszystko na firmę i odpis od podatku ... tak źle? Oczywiscie praca odpowiedzialna ale zarobki są dobre sami to mówią. Zresztą pielęgniarki kontraktowe tez maja dobra sytuacje finansowa .

      • 10 10

      • Naprawdę (1)

        uwazasz,ze 18 tys za 480 godzin pracy to szał? takiej pracy?
        A zmeczenie i inne koszty niematerialne? A co,jesli taki ratownik czy pielegniarka po 36 godzinach popelni blad na Tobie?
        Dlatego wlasnie za normalne 168 godzin miesiecznie pensja powinna byc godna,a nie zeby sie czlowiek zabijal.

        • 13 2

        • Pobpoerwsze nikt im nie karze pracowac 24 na 24

          Po 2gie sami mowia jasno, ze nieraz z dyżuru wracaja wyspani ( znam 2ch i nie narzekają). To biadolenie mnie śmieszy. Ratownicy oddziałów ratunkowych ( karetek) maja b często kilka godzin w ciagu 12 h zmiany na sen. Oni wracają do domu biorą kąpiel i ida na piwo z przyjaciółmi...nigdy nie narzekają na pracę na place więc o co chodzi ...

          • 0 0

      • (1)

        Powiedz gdzie płaca 50zl za godzinę to zmieniam prace od jutra!

        • 11 0

        • Ratownik medyczny na wl dzialalnosci ma ponad 50 zl za godzine pracy

          • 0 0

      • Mogles napisac 100zl za godzine albo 200. (1)

        Byloby bardziej spektakularnie.

        • 1 1

        • Popytaj znajomych ile ratownik medyczny zarabia w pogotowiu

          Np w karetce . Na wl działalności... tak ma 53 zl 5 lat juz tak pracuje

          • 0 0

    • Uwierzcie mi

      Obyście nigdy nie zaznali tej życzliwości personelu z SOR , dwa razy w życiu tam trafiłem i oby nigdy więcej , takiego braku empatii, zainteresowania człowiekiem i totalnej zlewki to mało gdzie człowiek doświadczy , zapewne są i wyjątki , ale ja na nie nie trafiłem

      • 9 0

    • Praca

      Jak każda inna , jak wszystko działało wcześniej normalnie( żart oczywiście) to nikt już nie pamięta jako pacjent jak był traktowany ?? Każdemu zawodowi należy się szacunek a nie gloryfikowanie wybrańców

      • 5 0

    • ech (1)

      Skoro dziś Gut, Grzesiowski, Simon trąbią codziennie w TV (szok jaki zmasowany marketing), że szczepionki są bezpieczne to dlaczego ani producent, ani sanepid, ani Ci "eksperci" nie chcą brać odpowiedzialnosci finansowej

      Skoro dziś Gut, Grzesiowski, Simon trąbią codziennie w TV (szok jaki zmasowany marketing), że szczepionki są bezpieczne to dlaczego ani producent, ani sanepid, ani Ci "eksperci" nie chcą brać odpowiedzialnosci finansowej za swój produkt??? Jak można wstrzykiwać komuś bezpośrednio w krew, eksperymentalną mieszankę modyfikowanych genów RNA w dodatku samoreplikujących się, i nie brać za to jakiejkolwiek odpowiedzialnosci ?! Nawet jesli po 1szej dawce (może dadzą najpierw wersję "light") nie będzie skutków ubocznych to kto zagwarantuje (finansowo) że za kilka lat "szczepieńcy GMO" nie będą mieć problemów np z płodnością, albo ich potomstwo nie będzie miało wady genetyczne? Zaledwie w 10 mscy a nie 10 lat opracowano szczepionkę i akurat wszystkie 3 koncerny jednocześnie... Tylko szczepionki gwarantują wytworzenie odporności ale naturalne przechorowanie Covida już nie.. Znana od lat, tania Amantadyna, którą Bodnar leczy najcieższe przypadki Covid, niedostepna juz w aptekach.. Teraz gdy zaczęła sie budować odporność stadna i statystyki są po ok 7tys dziennie to na przekór wprowadza sie najsurowszy lockdown tylko by wypromować szczepionki. Paraliż dostaw żywności + histeria w TVN, Poslat, TVP że wszystkiemu są winni odmawiający szczepień i mamy gotową recepte na publiczny lincz opornych. I to samo w całej UE... Dlaczego wielkim tego swiata tak bardzo zależy by nas zaszczepić?! Obserwujcie czy masowe szczepienia nie przyniosą odwrotnego skutku = zakażenia wystrzelą w góre, a wirus po zabawie z RNA zmutuje tym razem naprawdę do śmiertelnej formy. Niestety media przemilczą tę korelacje, gwarantuje to Wam

      • 0 0

      • Oby tak się stalo

        • 0 0

  • na SOR-ach tylko ratownicy medyczni sa jeszcze ludzcy. Reszta jak: lekarze, pielegniarki, (10)

    rejestratorki są opryskliwi i bez empatii.

    No jeszcze ewentualnie niektórzy młodzi lekarze tzw rezydenci sie starają,bo jeszcze nie są tacy wypaczeni jak ci starsi medycy...

    • 58 46

    • ... (7)

      Zapraszam do pracy na SORze, czyli do przyjmowania w nocy pacjentów którzy dolegliwości bólowe mają od tygodni (ale po co zgłosić się do rodzinnego, kiedy można jechać na SOR o 3 w nocy?), zajmowania się menelami, albo

      Zapraszam do pracy na SORze, czyli do przyjmowania w nocy pacjentów którzy dolegliwości bólowe mają od tygodni (ale po co zgłosić się do rodzinnego, kiedy można jechać na SOR o 3 w nocy?), zajmowania się menelami, albo wiecznymi pretensjami ze strony pacjentów, którzy muszą czekać nie wiadomo ile na przyjęcie przez lekarza bo zgłaszają się z tak błachą sprawą, że automatycznie są wysyłani na koniec kolejki. Ochrona zdrowia jest i była niewydolna, ale niewydolne też jest myślenie Polaków o SORach jako miejscach szybkiej diagnostyki i leczenia... Od kiedy oddział ratunkowy zajmuje się bólem brzucha? W Polsce od zawsze.

      • 31 14

      • a niby czemu SOR nie powinien zajmowac sie nagłym bólem brzucha?! (4)

        Przcież własnie nagły ostry ból brzucha może być zagrożeniem dla życia...

        • 24 8

        • ... (2)

          Oczywiście, stan ostry zawsze jest wskazaniem do diagnostyki i leczenia w warunkach szpitalnych. Niestety na SOR przyjeżdżają osoby, których boli czasem nawet kilka lat, ale w końcu o 4 w nocy któregoś dnia zdecydowali

          Oczywiście, stan ostry zawsze jest wskazaniem do diagnostyki i leczenia w warunkach szpitalnych. Niestety na SOR przyjeżdżają osoby, których boli czasem nawet kilka lat, ale w końcu o 4 w nocy któregoś dnia zdecydowali się przyjechać na pogotowie. Nie neguje obecności wskazań do leczenia na takim oddziale, jest ich sporo, ale wystarczy porozmawiać z personelem który pracuje w takich miejscach - zdecydowana większość przypadków powinna trafić do POZ.

          • 13 7

          • Wam się w d...... poprzewracało (1)

            Macie leczyć wszystkich którzy przyjdą Nawet z bólem palca, po to jesteście.
            W tej chwili to robicie wielką łachę, że kogoś przyjmiecie. Taki wasz obowiązek a jak się nie podoba to sami pracę zmieńcie bo te kolejki to przez was są! Nic wam się nie podoba i nie chce pracować, wielkie doktory ptfu

            • 11 18

            • duren

              • 6 5

        • Fakt...

          Slaby przyklad. Bol gardla bedzie bardziej adekwatny

          • 4 1

      • Nie zapraszaj tylko wykonuj swoje obowiązki

        Bo niektórzy z Was to już jak gwiazdy się zachowują zamiast pomocy udzielić nie wspomnę o głupich uśmieszkach i nabijaniu się z pacjentów

        • 4 3

      • Czekaj czekaj

        a nie przypadkiem za to bierzecie kasę i to jest Wasza praca? czy coś mnie ominęło?

        • 6 3

    • Ludzcy?

      Szczególnie w wojewódzkim. Pozdrawiam pana ratownika, który kobiecie z dzieckiem po ataku padaczki odpowiedział, że "weterynarz to po drugiej stronie ulicy" jak się kiedyś spotkamy potraktuje cie podobnie.

      • 22 3

    • Nigdy na SOR

      Miejcie się na baczności

      • 1 0

  • Czasy inne niż zwykłe moi drodzy I kochani

    I obchodzenie świąt jakieś takie bez polotu, może to dobrze bo nabierzemy respektu do zbędnego pędu do życia i trochę refleksji się przyda a Madykom życzę siły i nadzieji że będzie lżej.

    • 13 13

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.