Co się sypnie w tym sezonie?

9 kwietnia 2001 (artykuł sprzed 19 lat)
W Trójmieście mamy około 8 tys. zabytków. Wielu z nas nie potrafi wymienić nawet trzydziestu - zdajemy sobie sprawę z istotnego znaczenia może dziesięciu gdańskich i kilku sopockich obiektów. Około 80% jest w opłakanym stanie i wymaga, ze względu na zły stan techniczny kapitalnego remontu. Wiele z nich jest własnością prywatną i w myśl ustawy o ochronie dóbr kultury to właściciele powinni dbać o ich stan i finansować remonty - a ich niestety najczęściej na to nie stać. Koszt remontu zabytku z ewidencji jest do kilkudziesięciu procent wyższy niż remont zwykłego budynku. Trudno znaleźć sposób na uzdrowienie tej sytuacji.

'Jeśli nie mam pieniędzy na remont, a bez zgody konserwatora nie mogę nic ruszyć - to co mi zostaje? Chętnie odsprzedałbym tę kamienicę i przeprowadził się na jakieś młode osiedle. Problemy z sypiącym się tynkiem to nie dla mnie, a opieka konserwatora - nie życzę nikomu takiej na starość. Wszystko to przypomina - skazanie na śmierć czegoś, czego renowacja, czy naprawa związana jest ze zbyt wysokimi kosztami' - zwierza się jeden z współwłaścicieli zabytkowej kamienicy.

'Nikt nie myśli w kategoriach, że są to dobra, których wartość kulturowa jest ogromna i że na wartość zabytkową miasta składa się nie tylko fontanna Neptuna, czy Złota Brama, ale setki kamienic. Ludzie spacerują Długą, czy Monciakiem dzień czy dwa i się znudzą - wtedy zagłębiają się w miasto - poszukują uroczych, nie odkrytych miejsc, spoglądają w górę, przyglądają się elewacji. Przez długie lata byłem przewodnikiem - takich turystów ceniłem sobie najbardziej. Teraz ze zgrozą patrzę z balkonu na nich i zastanawiam się, czy nie spadnie im na głowę kawałek tynku?' - relacjonuje inny mieszkaniec Sopotu.

Jeszcze niedawno decydując się na zakup zabytku wpisanego w rejestr otrzymywaliśmy około 23% dotacji na remont budynku z Ministerstwa Kultury i Sztuki. Teraz Ministerstwo zwraca koszty według uznania, więc za bardzo na dotację nie można liczyć. Dodatkowym utrudnieniem dla kupującego jest konieczność zapewnienia lokum zastępczego mieszkańcom kamienicy, bądź przyjęcie kamienicy wraz z mieszkańcami. Zainteresowanie kupnem w takiej sytuacji jest zatem znikome. Kilka lat temu kilkaset budynków z ewidencji zostało przeznaczonych do wyburzenia. Proste rozwiązanie, ale czy właściwe?