Gdańsk nie odebrał bonifikaty Kościołowi. Jest zawiadomienie do prokuratury

13 lipca 2021, 14:30
Ewelina Oleksy
aktualizacja:11:58 (14 lipca 2021)
Do nieruchomości przy ul. Brzegi na Oruni przylega spory teren zielony. Arcybiskup Głódź przez lata pasł tam swoje daniele. Więcej zdjęć (5)

Do nieruchomości przy ul. Brzegi na Oruni przylega spory teren zielony. Arcybiskup Głódź przez lata pasł tam swoje daniele.

fot. Daniel Słoboda / KFP

Do nieruchomości przy ul. Brzegi na Oruni przylega spory teren zielony. Arcybiskup Głódź przez lata pasł tam swoje daniele.

fot. Daniel Słoboda / KFP

Właśnie minął 10-letni termin, w którym Gdańsk mógł wystąpić do Kościoła o zwrot bonifikaty za działkę, na której przez lata arcybiskup Głódź hodował daniele. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami miasto nie skorzystało z tej możliwości. Do prezydent Gdańska trafiła petycja, a do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez władze miasta.



Aktualizacja, 14.07

Posłanka Lewicy Beata Maciejewska złożyła dziś w Prokuraturze Okręgowej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez gdańskich urzędników. Jej zdaniem miasto, które nie zdecydowało się na odebranie bonifikaty Kościołowi, dopuściło się "rażącej niegospodarności".

- Skierowałam do prezydent Dulkiewicz wiele pism, podjęłam wiele działań, żeby urząd wystąpił o zwrot bonifikaty. Doprowadziłam do kontroli na tym terenie, niestety miasto twierdzi, że nie zebrało dowodów na to, że nie było tam prowadzonej działalności sakralnej - mówiła w środę pod siedzibą prokuratury posłanka. - Niestety pani prezydent nie czuje się w obowiązku stanąć po stronie mieszkańców i uważa, że po tę bonifikatę występować nie należy. Dlatego dziś składam zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i zawiadamiam, że osoby pracujące dla gminy nie dopełniają swoich obowiązków. Nie wystąpili o zwrot bonifikaty, czym spowodowali szkodę znacznej wielkości dla gminy.
W środę posłanka Beata Maciejewska złożyła zawiadomienie do prokuratury. Więcej zdjęć (5)

W środę posłanka Beata Maciejewska złożyła zawiadomienie do prokuratury.

facebook.com

W środę posłanka Beata Maciejewska złożyła zawiadomienie do prokuratury.

facebook.com

Maciejewska podkreślała, że ze zgromadzonych przez nią dowodów wynika, że nieruchomość nigdy nie spełniała celów sakralnych, a "cele rezydencjalne".

- Stała się osobistą rezydencją arcybiskupa Głódzia, więc nabywca rażąco sprzeniewierzył się celom. Z kolei urzędnicy, prowadząc w tej sprawie postępowanie, dopuścili się rażących uchybień w postaci wadliwej interpretacji przepisów, czym doprowadzili do daleko idącej niegospodarności i według mnie wypełnili znamiona czynu zabronionego - mówiła posłanka. - Składam to zawiadomienie i jest mi przykro, że pani Dulkiewicz jest lepszą parafianką niż prezydentką. To przykład dla całej Polski, który pokazuje, że nadal część politycznej elity stoi murem za Kościołem - dodała.

We wtorek, 13 lipca, minął termin, w którym Gdańsk mógł zażądać od Kościoła zwrotu bonifikaty przyznanej w 2011 r. na działkę przy ul. BrzegiMapka na Oruni. Ale miasto tego nie zrobiło.

Chodzi o teren o powierzchni 3 tys. m kw. przy parafii św. Ignacego Loyoli, gdzie stoi nie tylko kościół, ale i rezydencja przez lata zamieszkiwana przez abp. Sławoja Leszka Głódzia. Do budynków przynależą duże tereny zielone, gdzie arcybiskup ustawił paśniki i hodował daniele. Zwierzęta zniknęły stamtąd kilka miesięcy temu - dopiero wtedy, gdy decyzją papieża Głódź został wydalony poza archidiecezję gdańską za tuszowanie pedofilii.

Umowa notarialna z miastem na przekazanie Kościołowi oruńskiej działki za 1 proc. wartości została podpisana 13 lipca 2011 roku. Tym samym miasto udzieliło bonifikaty w wysokości blisko pół miliona złotych. Warunkiem jej utrzymania było przeznaczenie terenu na cele sakralne, a co do tego - m.in. w związku z hodowlą danieli - były wątpliwości.

Dopiero niedawno, przed kontrolą miejskich urzędników, na działce pojawiły się figury świętych, m.in. posążek Jezusa oświetlony lampą solarną i krzyże, co miało potwierdzić, że teren jest użytkowany zgodnie z przeznaczeniem. Dodatkowo proboszcz zapowiada, że w przyszłości powstanie tam dom dla księży emerytów i seminarzystów.

W miejscu, gdzie przez lata stały paśniki danieli, pojawiły się ostatnio figury świętych i krzyże. Więcej zdjęć (5)

W miejscu, gdzie przez lata stały paśniki danieli, pojawiły się ostatnio figury świętych i krzyże.

mat. prasowe

W miejscu, gdzie przez lata stały paśniki danieli, pojawiły się ostatnio figury świętych i krzyże.

mat. prasowe

Urzędnicy tłumaczą, dlaczego nie wystąpili o zwrot pieniędzy



Co ważne, w zamian za działkę przy kościele na Oruni kuria zrzekła się w akcie notarialnym roszczeń wobec fragmentu parku Oliwskiego i fragmentu drogi przy cmentarzu na Oruni. Miasto tłumaczy, że gdyby teraz wystąpiło o zwrot bonifikaty, mogłoby wspomniane tereny stracić. Urzędnicy uznali też, że mimo kontrowersji działka, na której pasły się daniele, była użytkowana zgodnie z przeznaczeniem.

Dlatego teraz - już oficjalnie - informują, że o zwrot bonifikaty nie wystąpili. Zaskoczenia nie ma, bo w czerwcu taki finał sprawy zapowiadał wiceprezydent miasta.

Tak prezydent Gdańska tłumaczyła na Facebooku, dlaczego miasto nie wystąpiło o zwrot bonifikaty. Więcej zdjęć (5)

Tak prezydent Gdańska tłumaczyła na Facebooku, dlaczego miasto nie wystąpiło o zwrot bonifikaty.

zrzut z facebook.com

Tak prezydent Gdańska tłumaczyła na Facebooku, dlaczego miasto nie wystąpiło o zwrot bonifikaty.

zrzut z facebook.com

- Nie wystąpiliśmy o zwrot bonifikaty. Nasi pracownicy odbyli wizytę w terenie, sprawdzili, jakie jest faktyczne przeznaczenie działki i jakie są plany. Kościół wraz z domem parafialnym, przylegającym cmentarzem i działką sprzedaną z bonifikatą 10 lat temu całościowo tworzą kompleks kościelny. Do tego w umowie notarialnej uregulowana jest kwestia własności fragmentu parku Oliwskiego. W zamian za bonifikatę na działkę na Oruni Kościół zrzekł się roszczeń wobec parku i fragmentu drogi przy cmentarzu na Oruni. A to dla nas najważniejsze - informuje nas Daniel Stenzel, rzecznik prezydent Gdańska. - Rozumiem emocje społeczne, które ostatnio towarzyszą Kościołowi w Polsce, ale podejmując decyzję o bonifikacie, patrzymy wyłącznie na interes miasta.
W jednej z dyskusji na Facebooku głos w sprawie zabrała też sama prezydent Aleksandra Dulkiewicz. Tłumaczyła m.in., że Gdańsk, żądając zwrotu bonifikaty, miałby problem, by przedstawić sądowi dowody naruszenia warunków umowy, i w efekcie miasto mogłoby sprawę przegrać, a dodatkowo zostać obciążone kosztami procesu.

- Parafia przez niemal cały 10-letni okres korzystania z nieruchomości nie dokonała zmian, z których można by uczynić zarzut wykorzystania nieruchomości na inne cele niż cel udzielenia bonifikaty. Nie ma dowodów na zmianę przeznaczenia, nieruchomość nie została podzielona, nie została zabudowana innymi obiektami niesłużącymi kultowi religijnemu - napisała na Facebooku Dulkiewicz.

Posłanka złożyła petycję i zapowiada "kroki prawne"



Z decyzją władz Gdańska nie zgadza się posłanka Lewicy Beata Maciejewska, na której wniosek kontrolowano byłą posiadłość abp. Głódzia na chwilę przed upływem terminu, w którym można było zażądać zwrotu bonifikaty. W poniedziałek, 12 lipca, złożyła petycję adresowaną do prezydent Aleksandry Dulkiewicz z żądaniem odzyskania przez miasto 99 proc. bonifikaty. Podpisało ją ponad 2,6 tys. osób.

W poniedziałek posłanka Beata Maciejewska złożyła petycję do prezydent Gdańska z żądaniem zwrotu bonifikaty. Więcej zdjęć (5)

W poniedziałek posłanka Beata Maciejewska złożyła petycję do prezydent Gdańska z żądaniem zwrotu bonifikaty.

zrzut z facebook.com

W poniedziałek posłanka Beata Maciejewska złożyła petycję do prezydent Gdańska z żądaniem zwrotu bonifikaty.

zrzut z facebook.com

- 260 osób dziennie podpisywało się pod tą petycją, domagając się zwrotu pieniędzy od Kościoła. Niewystąpienie o nie jest decyzją na szkodę mieszkańców. Ta decyzja oznacza stratę prawie pół miliona złotych, które można przeznaczyć na potrzeby gdańszczan i gdańszczanek, np. remont budynków komunalnych - mówi posłanka. - Ta działka nigdy nie była wykorzystywana na cele sakralne. Pasienie danieli to nie jest działalność sakralna i wszyscy o tym wiemy. Na ostatnią chwilę stworzona tam została inscenizacja, która ma udowadniać, że tam się działy jakieś wydarzenia związane z kultem religijnym, ale to nieprawda. Równie dobrze Kościół mógłby nazwać celem sakralnym budowę wieżowca, w którym nad wejściem zawiesi krzyż, a w holu postawi podświetlaną figurę Jezusa - wskazuje.

Rzecznik prezydent w odniesieniu do złożonej w urzędzie petycji mówi:

- Nie wiem, czy osoby, które się pod nią podpisały, znają wszystkie szczegóły dotyczące tej wiązanej transakcji. Jeżeli posłanka Maciejewska ma pretensje do dzisiejszych gdańskich urzędników, to może powinna je też skierować do swojego obecnego środowiska politycznego. Razem z SLD pani poseł tworzy jeden klub w Sejmie. A to właśnie za czasów wojewody z SLD, w 1990 roku, zostało potwierdzone prawo Kościoła do fragmentu parku Oliwskiego - wskazuje Stenzel.
Posłanka Maciejewska zapowiada, że sprawy odebrania bonifikaty nie odpuści i zareaguje "bardziej stanowczo". Szczegóły ma ogłosić jutro.

- Apeluję do władz miasta, by nie broniły Kościoła ani ludzi, którzy chronili pedofilów. W środę podejmę kolejne kroki w tej sprawie, tym razem prawne. Już nie będę prosiła pani prezydent ani pokazywała petycji - zapowiada Maciejewska.
Zgadzasz się z decyzją władz Gdańska w tej sprawie?
18%

tak, nie było powodów do odebrania bonifikaty

14%

trudno powiedzieć, sprawa ma złożony charakter

68%

nie, bonifikata powinna zostać odebrana

zakończona

łącznie głosów: 2131

Opinie wybrane


wszystkie opinie (355)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.