stat

Głosił hasła przeciwko LGBT, odpowie za wykroczenia drogowe

12 czerwca 2019, 12:15
rb

Zarzuty dotyczące ośmiu wykroczeń przedstawili policjanci kierowcy furgonetki oklejonej hasłami atakującymi mniejszość LGBT, który przez kilka tygodni, głównie przed dodatkowymi wyborami na prezydenta miasta, jeździł po Gdańsku. Żaden z zarzutów nie dotyczy mowy nienawiści.



Przypomnijmy: samochód z hasłami przekonującymi, że homoseksualizm jest groźny i prowadzi do pedofilii, pojawił się w Gdańsku przed wyborami rozpisanymi po śmierci Pawła Adamowicza. Bardzo szybko ustalono, że auto należy do osoby powiązanej z warszawską fundacją "Pro - Prawo do życia".

Furgonetka regularnie pojawiała się na ulicach Gdańska przez kilka tygodni. Niezależnie od haseł, którymi oklejony był cały jej tył, posiadała także system nagłaśniający, który przez cały czas nadawał komunikaty o podobnej treści, jak te zamieszczone na banerach (np. "70 proc. zachorowań na AIDS dotyczy pederastów").

Na policję trafiło kilka zawiadomień dotyczących furgonetki. Policjanci zajęli się sprawą i ostatecznie przedstawili kierowcy zarzuty. Żaden z nich nie dotyczy jednak powodowanej homofobią mowy nienawiści czy znieważenia.

- Funkcjonariusze prowadzący postępowanie wyjaśniające w sprawie o wykroczenia zebrali materiał dowodowy, który pozwolił na przedstawienie kierowcy furgonetki ośmiu zarzutów. Mieszkaniec Warszawy usłyszał zarzuty, które dotyczą naruszenia zakazu używania urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnym terenie miejskim, zakłócenia porządku publicznego oraz niedostosowania się do znaku drogowego - mówi Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Policja wyśle do sądu wniosek o ukaranie mężczyzny.

rb