stat

Google pokazało zmianę naszych zachowań

7 kwietnia 2020, 7:00
ms
Najnowszy artukuł na ten temat

Dawid Podsiadło: co z biletami na koncert?

Gdynia - miasto w obliczu epidemii. Poranek w centrum.

Google udostępniło dane o naszej mobilności w okresie pandemii koronawirusa. Aktywność zarówno w Polsce, jak i na Pomorzu spadła od 50 do 80 proc., w zależności od dziedziny życia, ale spadki i tak są mniejsze, niż można się było spodziewać.



Koronawirus Gdańsk - Gdynia - Sopot - wszystko o COVID-19 w Trójmieście


  • Zestawienie pokazuje liczbę wizyt i ich długość w różnych miejscach, w porównaniu do tego samego dnia tygodnia z okresu przed pandemią koronawirusa.
  • Za punkt odniesienia uznano uśrednione wskaźniki z pięciotygodniowego okresu 3 stycznia - 6 lutego 2020 r.
  • Dane pochodzą od tych użytkowników smartfonów, którzy w ustawieniach swojego telefonu pozwolili na monitorowanie ich aktywności w poruszaniu się.
  • Zarówno przy tworzeniu punktu odniesienia, jak i pokazywaniu obecnej sytuacji wykorzystano dane od tej samej grupy użytkowników.

Raport Google'a z podziałem na kraje i regiony

Zachowania Polaków w pierwszych trzech tygodniach izolacji



W zestawieniu widać, jak zmieniły się nasze codzienne zachowania na przestrzeni kilku tygodni. Pierwsza i najbardziej widoczna na wykresach jest reakcja Polaków na decyzje rządu podjęte 10 i 11 marca, gdy zakazano organizowania imprez masowych i zawieszono działanie przedszkoli i szkół.

Co ciekawe, Polacy czuli, co się zbliża, bo w niedzielę, 8 marca, korzystali z zakupów i rekreacji chętniej i częściej niż w poprzednie niedziele - o ponad 30 proc.

Tym radykalniejszy jest spadek, który nastąpił w kolejnych dniach. W niedziele, 22 i 29 marca, spadek takich aktywności sięgnął niemal 80 proc. W dni powszednie spadek jest mniej widoczny i wynosi ok 50 proc. To oznacza, że swoją aktywność w tych kwestiach ograniczyliśmy o połowę, choć powinniśmy znacznie bardziej.

Z kolei na wykresie pokazującym zakupy spożywcze i w aptekach dobrze widać wielkie kolejki, które pojawiły się po pierwszych obostrzeniach ze strony rządu. Bezpośrednio po nich nasza "aktywność" sklepowa wzrosła o 35 proc., by jednak już w weekend spaść o niemal 40 proc. w stosunku do poprzednich weekendów. Następnie ustabilizowała się się na poziomie ok. 30 proc. mniej niż na co dzień w dni powszednie. W ostatni weekend spadek sięgnął jednak aż 59 proc.

Ciekawie wygląda sytuacja z odwiedzaniem otwartych miejsc publicznych, takich jak parki, skwery czy nadmorskie promenady. W pierwszy weekend obostrzeń, czyli 14-15 marca, byliśmy dość zdyscyplinowani i odwiedzaliśmy takie miejsca rzadziej niż wcześniej. Jednak już w połowie tygodnia, po niespełna tygodniu w domu, poczuliśmy potrzebę wyjścia na zewnątrz. Popularność takich miejsc wzrosła wówczas o ok. 15 proc. Trend się jednak nie utrzymał i zaczęliśmy od nich stronić, choć w weekendy jeszcze przyciągały spragnionych wypoczynku pod gołym niebem. W ostatni weekend marca frekwencja w parkach i na skwerach spadła o 59 proc.

Dość jednorodnie, bez wzlotów i upadków rysuje się wykres pokazujący spadek liczby podróżnych na przystankach, węzłach przesiadkowych i w komunikacji publicznej. Ich liczba gwałtownie malała od 10-11 marca do weekendu 14-15 marca. Wówczas spadek wyniósł ok. 60 proc. W kolejnych dniach do końca marca utrzymywał się na podobnym poziomie, by ostatecznie spaść do wartości - 71 proc.
Sopot - czas zwolnił #zostanwdomu

Z danych Google wynika, że frekwencja w miejscach pracy wyniosła na koniec marca o 36 proc. mniej niż zazwyczaj. Nie oznacza to, że tyle osób przestało pracować. Zapewne bardzo wiele osób z tej grupy pracuje obecnie zdalnie, ze swojego domu. Co ciekawe, wskaźnik "bytności" w domach w tym czasie wzrósł jedynie o 13 proc.

Zachowania mieszkańców Pomorza



Zachowania mieszkańców Pomorza nie odbiegają w istotnym stopniu (poza jedną, może dwiema kategoriami) od zachowań pozostałych skontrolowanych Polaków. Jeśli chodzi o korzystanie z zakupów i rozrywki, to robiliśmy to na koniec marca o 82 proc. mniej chętnie niż wcześniej (wynik ogólnopolski - ok. 80 proc.). Spadek zakupów spożywczych i w aptekach wyniósł u nas 64 proc. (59 proc. w Polsce).

Znacznie jednak szybciej niż rodacy w innych częściach kraju odpuściliśmy wychodzenie do parków i na skwery (78 proc. u nas, 59 proc. w kraju) - być może wynikało to z tego, że ostatni marcowy weekend nie rozpieszczał nas pod względem pogody.

O 78 proc. spadła liczba osób korzystających z komunikacji miejskiej, podczas gdy w całym kraju spadek był nieco niższy (o 7 punktów procentowych).

W pracy pojawialiśmy się 0 38 proc. rzadziej niż poprzednio (spadek o 36 proc. w Polsce), a liczba osób przebywających w domach wzrosła o 14 proc. (o 1 punkt procentowy więcej niż w skali kraju.)
Policjanci z radiowozów proszą, by zostać w domu


Porównanie z Hiszpanią i Niemcami



Jeśli te dane porównamy choćby z Hiszpanią (obecnie największa dzienna liczba zachorowań w Europie - ok. 3,3 tys., łączna liczba zakażonych - 135 tys., ponad 13 tys. ofiar śmiertelnych), to widać, że epidemia jeszcze bardziej wpłynęła na życie mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego. Tam spadki wynoszą 94 proc. w handlu i rozrywce, 76 proc. w zakupach spożywczych i aptekach i 89 proc. w aktywności w miejscach publicznych, takich jak parki i skwery. W transporcie publicznym jest 88 proc. mniej pasażerów, w miejscach pracy o 64 proc. mniej pracowników, a w domach o 22 proc. więcej osób niż zwykle.

Trzeba jednak pamiętać, że Hiszpania jest na innym, późniejszym etapie rozwoju epidemii, który niestety wciąż jest przed nami.

Także przed nami, ale mniej niż Hiszpanie, są Niemcy. Tamtejsze dane nieco bardziej przypominają nasze. Spadek aktywności zakupowej i rozrywkowej wyniósł nad Menem w tym samym okresie 77 proc., dotyczącej zakupów spożywczych i aptecznych - 51 proc., wizyt w parkach i miejscach publicznych - 49 proc. Komunikacja publiczna odnotowała spadek frekwencji na poziomie 68 proc., w miejscach pracy jest 39 proc. osób mniej, a liczba przebywających w domach wzrosła o 11 proc.


Wszystkie raporty Google z podziałem na kraje i regiony

ms