Historia gdańskich bastionów: tych znanych i tych zaginionych. Część II

5 grudnia 2021, 9:00
Tomasz Larczyński
Bastiony włoskie, otaczające niegdyś Główne i Stare Miasto od zachodu, są dobrze widoczne na przedstawiającej Gdańsk rycinie z 1734 roku. Więcej zdjęć (19)

Bastiony włoskie, otaczające niegdyś Główne i Stare Miasto od zachodu, są dobrze widoczne na przedstawiającej Gdańsk rycinie z 1734 roku.

Bastiony włoskie, otaczające niegdyś Główne i Stare Miasto od zachodu, są dobrze widoczne na przedstawiającej Gdańsk rycinie z 1734 roku.

Z 20 bastionów, które przez setki lat strzegły dostępu do Gdańska, w pełnym kształcie zachowało się ledwie sześć - od Gertrudy do Królika. W potocznej opinii po pozostałej czternastce nie ostał się ni ślad poza trzema fragmentami murowanych kazamat. Czy jednak na pewno? Poskrobmy trochę mocniej w mapę, a znajdziemy tego nieco więcej.



Z uwagi na obszerność zagadnienia, opisujemy je w kilku artykułach:



Bastion Jakuba (Jacob)



Wraz z panem Jakubem wkraczamy w sektor bastionów nowowłoskich - najokazalszych na gdańskim froncie fortecznym.

W przypadku Jakuba mamy kształt odbity na dzisiejszym planie uderzająco wręcz wyraźnie - przynajmniej w połowie, tej zachodniej. Jak widać z powyższej mapy, jedno ze skrzydeł I LO przy Wałach Piastowskich oraz jego dzisiejsza sala gimnastyczna leżą dokładnie na granicy wału bastionu. Z kolei plac Hanzy zajął jego fosę, dzisiejsze więc Wały Piastowskie wyznaczają granicę fosy, która przebiegała między dzisiejszym torowiskiem tramwajowym a zachodnią jezdnią.

Jeśli w wyobraźni usuniemy z przestrzeni miasta dzisiejszą siedzibę "Solidarności", to ujrzymy pustą przestrzeń po zasypanej fosie, na której dziś znajdują się Wały Piastowskie i bieżnia I LO, oraz ściany budynków "trójkąta naukowego" odtwarzające dawny bastion.

Budynki po prawej odtwarzają wał bastionu, a fosa byłaby po lewej. Więcej zdjęć (19)

Budynki po prawej odtwarzają wał bastionu, a fosa byłaby po lewej.

fot. Tomasz Larczyński

Budynki po prawej odtwarzają wał bastionu, a fosa byłaby po lewej.

fot. Tomasz Larczyński

Nie jest to przypadek, a ponownie kwestia stabilności gruntu, na którym postanowiono posadowić reprezentacyjne (i w tym przypadku faktycznie zbudowane) gmachy. Dziś może trudno za takowe uznać pokraczne budy przy przystanku autobusowym, lecz przed 1945 r. wznosiła się tu jedna z najokazalszych pierzei kamienic w Gdańsku.

Co ciekawe, administracja nadburmistrza Karola Adolfa von Baumbacha próbowała sprzedać także plac Hanzy pod deweloperkę, ignorując głosy mieszkańców i architektów domagające się utworzenia tam parku (skąd my to znamy...), jednak na szczęście przez cztery lata nie udało się znaleźć kupca, zapewne właśnie przez wspomniany podmokły grunt, i ostatecznie zatwierdzono tu zieleniec.

Brama Jakuba (Jacobs-Thor) i rawelin Jakuba (Ravelin-Jacob)



Brama Jakuba należała do bram o historii na tyle burzliwej, że stanowczo nie ma tu miejsca na choćby jej streszczenie. Skupmy się na tym, co z niej pozostało.

Właściwą bramę rozebrano już w 1883 r., by na jej miejsce postawić na kilka lat znacznie prostszy, lecz odpowiednio szeroki przejazd, nieblokujący aż tak ruchu. Znaczenie obronne tej ostatniej niby-bramy było już czysto symboliczne. W każdym razie sporo przetrwało z rozebranej, pięknej budowli renesansowej. Jej pozostałości przeniesione zostały na inne budowle - m.in. hełm na szczycie wieży kościoła św. Jakuba czy rzeźby lwów stojących na tylnych łapach po bokach schodów do Dworu Artusa.

A co na miejscu? Tu śladem po bramie jest wybrukowane podwórko na tyłach bloków przy ul. Rajskiej 12-14Mapka, będące dawnym placem Am Jacobs Thor, na którym gromadził się ruch uliczny, by wahadłowo przejechać przez wąską bramę. U północnego wylotu placu stała właśnie nasza brama, zaś dawna ul. Rajska wychodziła z południowo-wschodniego krańca podwórka.

Po 1945 r. projektanci odbudowy Starego Miasta niejako skomasowali dawne ulice Korzenną (przed 1945 r. będącą głównym reprezentacyjnym wlotem na Stare Miasto) i Rajską (która z kolei była zwykłą boczną uliczką), wytyczając nową Rajską w połowie drogi między nimi, przez co plac po bramie stał się właśnie podwórkiem.

U dołu zdjęcia bruk placu Am Jacobsthor, zaś sama brama stałaby nieco z prawej, w miejscu kępy brzózek. Więcej zdjęć (19)

U dołu zdjęcia bruk placu Am Jacobsthor, zaś sama brama stałaby nieco z prawej, w miejscu kępy brzózek.

fot. Tomasz Larczyński

U dołu zdjęcia bruk placu Am Jacobsthor, zaś sama brama stałaby nieco z prawej, w miejscu kępy brzózek.

fot. Tomasz Larczyński

Brama, jako jedna z dwóch - obok Wyżynnej - najbardziej narażonych na atak, została dodatkowo zabezpieczona rawelinem, czyli małym, prostym bastionem stojącym przed mostem prowadzącym do bramy (przed Wyżynną zabrakło miejsca na takie fanaberie), zwanym adekwatnie rawelinem Jakuba.

Choć było to dość skromne dzieło obronne, to jego ślady widać dziś z... dużej części Gdańska. Tak, chodzi o biurowiec Zieleniak - na mapie powyżej nieprzypadkowo jego widziany z góry kształt (wraz z północną, niższą częścią) w przybliżeniu pokrywa się z kształtem rawelinu.

W trakcie niwelacji fortyfikacji własną, wąską fosę rawelinu zasypano i przekształcono w ulicę - to dzisiejsza ul. KupieckaMapka (wraz z chodnikiem między Zieleniakiem a wiaduktem).

Między nią a placem Hanzy wzniesiono wspomniane reprezentacyjne gmachy, na czele z willą prezydenta Zarządu Prowincji. Te uległy spaleniu w 1945 r., a na ich miejsce wzniesiono właśnie słynny biurowiec CTO. Jego projektanci wykorzystali całą dostępną działkę, a ograniczała ją właśnie ul. Kupiecka, czyli dawna fosa rawelinu Jakuba.

I w ten sposób ten niepozorny szaniec odcisnął się jak pieczęć na młodszym odeń o 336 lat drapaczu chmur.

Zakręt ul. Kupieckiej oddaje kształt fosy rawelinu. Sam rawelin wznosiłby się z lewej. Więcej zdjęć (19)

Zakręt ul. Kupieckiej oddaje kształt fosy rawelinu. Sam rawelin wznosiłby się z lewej.

fot. Tomasz Larczyński

Zakręt ul. Kupieckiej oddaje kształt fosy rawelinu. Sam rawelin wznosiłby się z lewej.

fot. Tomasz Larczyński



Bastion Bożego Ciała (Heilige-Leichnam)



Ten potężny nowowłoski bastion miał pecha stanąć w miejscu przerytym w kolejnych dekadach jak mało które w Gdańsku - większą jego część wraz z fosą zrównano pod nową stację Danzig Hauptbahnhof (dzisiejszy Gdańsk Główny), a po wojnie przez budowę nowego Błędnika i Podwala Grodzkiego.

W czasach Wolnego Miasta było jeszcze widać jego ślad od "wewnątrz" miasta, w układzie wylotu ul. Korzennej, lecz po 1945 r. i to się zatarło.

Na powyższej mapie widać, że tory kolejowe Kolei Tylnopomorskiej odchylały się, odbijając kształt fosy, lecz to jeszcze były czasy prowizorycznej stacji Gdańsk Brama Wyżynna (Hohetor Bahnhof), wciśniętej w kawałeczek wolnego miejsca między bastionami Bożego Ciała i Elżbiety, a więc dalej na południe.

Nieistniejący już dworzec Brama Wyżynna z widocznymi bastionami Elżbiety (po lewej) i Bożego Ciała (pośrodku). Więcej zdjęć (19)

Nieistniejący już dworzec Brama Wyżynna z widocznymi bastionami Elżbiety (po lewej) i Bożego Ciała (pośrodku).

Nieistniejący już dworzec Brama Wyżynna z widocznymi bastionami Elżbiety (po lewej) i Bożego Ciała (pośrodku).

Nałożyłem na siebie plany układów torowych obu stacji, Bramy Wyżynnej i Gdańska Głównego, i okazało się, że podczas budowy tej ostatniej w latach 1896-1900 całkowicie zmieniono układ stacyjny - dosłownie ani jeden tor nie biegnie śladem sprzed niwelacji bastionów.

Tak więc ogromny bastion Bożego Ciała, pełniący kiedyś kluczową rolę obronną jako osłona Bramy Jakuba i pozycja przesłaniająca dla Góry Gradowej, przepadł w dziejach bez żadnego śladu.

Bastion Elżbiety (Elisabeth)



Począwszy od bastionu Ryś ułożył nam się frapujący przekładaniec - na zmianę mamy bastiony, które nie pozostawiły po sobie nawet kreski na dzisiejszym planie, i te, których kształt widać całkiem wyraźnie.

Po spektakularnie zaginionym Bożym Ciele następuje zatem obrót fortuny i dla odmiany po raz pierwszy widzimy nie tylko ślad na mapie, lecz także całkiem pokaźne kawałki oryginalnego bastionu.

Większości gdańszczanek i gdańszczan zapewne od razu przychodzi na myśl fragment zachowanych kazamat bastionu Elżbiety, tuż obok których przejeżdża większość gdańskich tramwajów, mający nawet swój własny adres: Wały Jagiellońskie 5Mapka. O tych kazamatach było wszak parę lat temu całkiem głośno. I owszem, to najwidoczniejsza część - rzecz w tym, że niejedyna.

Przyjrzyjmy się uważnie scalonym dwóm mapom. Okazuje się z nich, że charakterystyczny, brukowany końcowy odcinek Podwala GrodzkiegoMapka na tyłach kazamat bastionu biegnie po granicy wałów fortecznych. Co więcej, biegnie po charakterystycznej skarpie (od strony linii kolejowej) - i ta skarpa to właśnie dolna część wału bastionu Elżbiety.

W trakcie rozbiórki nie tylko zniwelowano jego górną część, lecz także wykorzystano pozyskaną ziemię do zasypania fosy na południe od bastionu tak, by ten brukowany fragment płynnie połączyć z budowanym Huciskiem. Niemniej jego dolna część pozostała.

Widoczna na zdjęciu skarpa, oddzielająca Nowe Podwale Grodzkie (po lewej) od brukowanego odcinka Podwala Grodzkiego (po prawej), to właśnie dolna część wału bastionu Elżbiety. Więcej zdjęć (19)

Widoczna na zdjęciu skarpa, oddzielająca Nowe Podwale Grodzkie (po lewej) od brukowanego odcinka Podwala Grodzkiego (po prawej), to właśnie dolna część wału bastionu Elżbiety.

fot. Tomasz Larczyński

Widoczna na zdjęciu skarpa, oddzielająca Nowe Podwale Grodzkie (po lewej) od brukowanego odcinka Podwala Grodzkiego (po prawej), to właśnie dolna część wału bastionu Elżbiety.

fot. Tomasz Larczyński



Bastion Karowy (Karren), zwany też Wozowym



Niestety mamy tu dalszy ciąg tej ontologicznej huśtawki, a więc tym razem brak śladów, który w dodatku dotknął być może najważniejszy gdański bastion - ten, od którego zaczęła się historia gdańskich fortyfikacji nowowłoskich i który zabezpieczał najważniejszą gdańską bramę (Wyżynną), jednocześnie stojąc naprzeciw skarp Biskupiej Górki. Stosownie do swojej wagi miał też imponujący rozmiar. Dodatkowo podwyższono go nadszańcem - czyli jak gdyby wewnętrznym, wyższym bastionem.

Jego charakterystyczny spłaszczony kształt wynikał właśnie z sąsiedztwa Biskupiej Górki i braku możliwości rozbudowy w stronę przedpola - doceńmy i tak kunszt szesnastowiecznego projektanta Jana Kramera, który aż tu, na teren wznoszący się wówczas nawet na 11 m n.p.m., doprowadził mokrą fosę, a więc z wodą na poziomie Motławy.

Teren samego bastionu przeorał na wiele metrów w głąb węzeł Unii EuropejskiejMapka (szkoda, że nie dostał nazwy "Karowy"), więc nawet przyszłe badania archeologiczne niczego już nie ujawnią. A jednak niewiele zabrakło, by do dziś można było odczytać w terenie ślady bastionu - były one widoczne jeszcze siedem lat temu, w charakterystycznie odchylonym na zachód (bo omijającym fosę bastionu) południowym odcinku Targu Rakowego. Dziś cały ten obszar zalała jednak wielka bryła Forum Gdańsk. Ten niezgrabny konglomerat, jak widać z mapy, także stoi na krawędzi fosy bastionu Karowego, jest to już jednak przypadek wynikający z układu węzła drogowego, a nie z jakichkolwiek starszych zaszłości.

Pojawiają się co jakiś czas pomysły zredukowania tego przeskalowanego, autostradowego skrzyżowania, np. przez zamianę niektórych elementów w sztuczny teren zielony. Jeśli kiedyś się to uda, może taki projekt wykorzysta chociaż nazwę bastionu i dawnej bramy.

Bastion Kot (Katze)



Zgodnie z gdańskim wahadłem wracamy zatem do bastionów, które nie padły na mapie bezpotomnie. Choć w tym przypadku ze wszech miar nietypowe są tu i bastion, i jego dzisiejsze zaszłości.

Niepokojąco bliskie sąsiedztwo Biskupiej Górki skłoniło projektanta tego odcinka wałów Anthoniego van Obberghena do postawienia dodatkowego bastionu między Karowym a bastionem Wiebego. Mocno wznoszący się grunt pozwolił już tylko na bardzo małe dzieło obronne (tzw. bastion kurtynowy), które nawet nie dosięgało kurtyny głównego wału - tak powstał Kot, najmniejszy gdański bastion.

Co więc z tego kotka bastionowego do dziś przetrwało? Po pierwsze, sam bastion, z tym że nie nad ziemią, a pod nią: w tunelu do przystanku SKM Śródmieście możemy oglądać fundamentowe fragmenty kazamat. Jest to oczywiście ślad i to jak najbardziej namacalny, lecz na powierzchni nie znajduje on odbicia w żadnym kształcie, więc kryteriów z tego artykułu nie spełnia.

Odbicie znajdziemy za to w czym innym. Nałożone mapy pokazują, że linia kolejowa nr 9 odzwierciedla do dziś kształt fosy Kota, tak więc do dziś wjeżdżając od Tczewa do Gdańska, poruszamy się kawałkiem ziemi między bastionem Kot a Nową Radunią (Kanałem Raduni).

Magistrala kolejowa w miejscu widocznego tu zakrętu dotyka fosy Kota, która byłaby z lewej strony zdjęcia. Więcej zdjęć (19)

Magistrala kolejowa w miejscu widocznego tu zakrętu dotyka fosy Kota, która byłaby z lewej strony zdjęcia.

fot. Maciej Korolczuk/Trojmiasto.pl

Magistrala kolejowa w miejscu widocznego tu zakrętu dotyka fosy Kota, która byłaby z lewej strony zdjęcia.

fot. Maciej Korolczuk/Trojmiasto.pl

Problem w tym, że to Nowa Radunia - i krzyżacka jeszcze droga krajowa wzdłuż niej, której śladem biegnie dziś kolej - były starsze niż bastion. Van Obberghen mógł wprawdzie próbować przesunąć drogę, lecz z Radunią było już znacznie trudniej, gdyż ten z iście krzyżacką precyzją wytyczony kanał miał równomierny i niewielki spadek, którego zaburzenie mogło mieć katastrofalne konsekwencje dla Gdańska - wszak w sensie fizycznym był on głównym źródłem energii dla gdańskiego przemysłu. To był zresztą kolejny powód dla tak niewielkich rozmiarów Kota.

Zatem w tym wypadku to nie mapa dostosowała się do bastionu, a bastion do mapy, zaś kwestia tego, czy możemy uznać Kota za przetrwałego na mapie, jest tym samym filozoficznie trudna do rozstrzygnięcia. Cóż, patron bastionu zobowiązuje.

Bastion Wiebego (Bastion Wieben)



Inżynier Adam Wiebe, projektant tego bastionu, kotem wprawdzie niewątpliwie nie był, niemniej i tu ślady po bastionie są trudne do jednoznacznego określenia. Najprościej byłoby powiedzieć, że jeszcze niedawno nie było ich prawie wcale, a dziś jest już całkiem sporo.

Ten swoiście odwrócony bieg historii wiąże się oczywiście z odkryciem fragmentu kazamat bastionu, które - jak widać z powyższych map - były prawdopodobnie ich północnym zwieńczeniem, plus mniejsza średniowieczna Baszta Nowa, która z kolei po zasypaniu jej przez nowszy bastion zamykała jego podziemia od południa. To z kolei wymusiło przeprojektowanie parkingu kubaturowego, a więc jego kształt po ukończeniu jest częściowo zdeterminowany przez pozostałości bastionu - zatem kryterium wpływu na współczesną mapę mamy spełnione.

Bastion Wiebego i Baszta Nowa odsłonięte i wyeksponowane podczas budowy wiaduktu Biskupia Górka. Więcej zdjęć (19)

Bastion Wiebego i Baszta Nowa odsłonięte i wyeksponowane podczas budowy wiaduktu Biskupia Górka.

fot. Mateusz Słodkowski/trojmiasto.pl

Bastion Wiebego i Baszta Nowa odsłonięte i wyeksponowane podczas budowy wiaduktu Biskupia Górka.

fot. Mateusz Słodkowski/trojmiasto.pl

To jednak nie koniec.

Po pierwsze, ponownie linia kolejowa, i to nawet bardziej niż w przypadku Kota. Tamten bowiem właściwie nie odbijał swojego kształtu w fosie (była ona, jak widać z mapy, prosta - bastionowe zakole już się nie zmieściło). Tu zaś, owszem, fosa bastionu wciska się w linię kolejową.

I to także widać do dziś, bowiem po minięciu głowicy północnej dawnej stacji rozrządowej Gdańsk Południowy linia kolejowa nr 9 zwęża się do dwóch zaledwie torów szlakowych, by ponownie zyskać na liczbie szyn na wysokości przystanku SKM Śródmieście.

To wąskie gardło na magistrali kolejowej, do dziś dające się zresztą we znaki w prowadzeniu ruchu, to właśnie dziedzictwo po zakolu fosy bastionu Wiebego, które trzeba było jakoś ominąć.

Plan Gdańska według Schmidta z 1802 roku. Więcej zdjęć (19)

Plan Gdańska według Schmidta z 1802 roku.

Plan Gdańska według Schmidta z 1802 roku.

Kolejny zaś ślad-nieślad znajdziemy opodal Baszty BiałejMapka. To wznoszący się nad ul. Augustyńskiego mur oporowy i za nim wał obronny na tyłach XIX-wiecznych magazynów wojskowychMapka przy Małej ZbrojowniMapka.

Ten wał to oczywiście fragment naszych fortyfikacji, i to największy zachowany na zachodnim froncie, jednak nie jest to bastion Wiebego - to główna kurtyna wałów miejskich na odcinku między Gertrudą a Wiebem. Plany zarówno Bertlinga, jak i Gersdorffa akurat Wiebego nie oddały najszczęśliwiej, dlatego dla lepszego pokazania, o co chodzi z tym zachowanym odcinkiem, użyjmy planu Schmidta z 1802 r.

Na czerwono zachowany do dziś fragment wału. Więcej zdjęć (19)

Na czerwono zachowany do dziś fragment wału.

Na czerwono zachowany do dziś fragment wału.

Widoczna na grafice literka "c" to Mała Zbrojownia, a Pulver Thurm (Baszta Prochowa) to dzisiejsza Baszta Biała.

I właśnie odnosząc się do tej ostatniej, łatwo określimy, że wał koło Małej Zbrojowni kończy się ściśle w miejscu, w którym zaczynała się od zewnętrznej strony korona, czyli najwyższa część wału Wiebego (przy okazji zauważmy, że wspomniane magazyny mocno zachowany wał uszczupliły - pierwotnie swą szerokością dochodził do ścian Małej Zbrojowni). A zatem, mimo że wał nie był częścią bastionu, to swym krańcem wyznacza nam jego położenie.

Ucięty kraniec wału głównego wyznacza początek korony wału Wiebego, znacznie wyższej od zachowanego wału kurtynowego - prowadziłaby ona w moim kierunku. Więcej zdjęć (19)

Ucięty kraniec wału głównego wyznacza początek korony wału Wiebego, znacznie wyższej od zachowanego wału kurtynowego - prowadziłaby ona w moim kierunku.

fot. Tomasz Larczyński

Ucięty kraniec wału głównego wyznacza początek korony wału Wiebego, znacznie wyższej od zachowanego wału kurtynowego - prowadziłaby ona w moim kierunku.

fot. Tomasz Larczyński

I jest jeszcze ślad ostatni - to południowa granica działki późniejszego Gimnazjum Polskiego - dziś wzdłuż niej biegnie granica parkingu i linia drzew. To z kolei linia fosy, wzdłuż której wznosiła się niska galeria strzelecka, czyli umocniony korytarz służący do ostrzału fosy.

Krawężnik biegnie granicą fosy - z lewej byłaby galeria strzelecka, z prawej fosa. W tle kurtyna wału głównego. Więcej zdjęć (19)

Krawężnik biegnie granicą fosy - z lewej byłaby galeria strzelecka, z prawej fosa. W tle kurtyna wału głównego.

fot. Tomasz Larczyński

Krawężnik biegnie granicą fosy - z lewej byłaby galeria strzelecka, z prawej fosa. W tle kurtyna wału głównego.

fot. Tomasz Larczyński

Ślad ten pokazuje też, jak potężnym dziełem fortecznym był bastion Wiebego - od tego miejsca do wspomnianego wyżej krańca zachowanego wału jest ponad 70 metrów. Na aż takim (w poziomie) dystansie nabierał wysokości główny wał bastionu.
Bastion Wiebego pod wiaduktem Biskupia Górka


Trzecią cześć opowieści o gdańskich bastionach, która poświęcona będzie pozostałym bastionom holenderskim od Roggego do Gniadego Konia, wraz z niespodzianką - opisem odkrycia zachowanej wartowni, opublikujemy 12 grudnia.
autor Tomasz Larczyński członek ruchu społecznego Lepszy Gdańsk, członek Komitetu Rewitalizacji przy Prezydencie Miasta Gdańska, aktualnie związany z obsługą informatyczną praskiego transportu publicznego

Opinie wybrane


wszystkie opinie (55)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.