Jak to z pociągiem w Wielkim Kacku było

4 marca 2010 (artykuł sprzed 11 lat)
Mariusz Pająk
Dworzec w Wielkim Kacku. Więcej zdjęć (4)

Dworzec w Wielkim Kacku.

fot. Mariusz Pająk

Dworzec w Wielkim Kacku.

fot. Mariusz Pająk

Tędy biegnie dziś ulica Starodworcowa. Fotografia opublikowana w miesięczniku "30 dni", kwiecień 2001 r. Skan Mikołaj Wierzbicki. Więcej zdjęć (4)

Tędy biegnie dziś ulica Starodworcowa. Fotografia opublikowana w miesięczniku "30 dni", kwiecień 2001 r. Skan Mikołaj Wierzbicki.

Tędy biegnie dziś ulica Starodworcowa. Fotografia opublikowana w miesięczniku "30 dni", kwiecień 2001 r. Skan Mikołaj Wierzbicki.

W większości polskich miast główna ulica, prowadząca do dworca, kojarzy się z koleją. Ul. Dworcowa jest w śródmieściu Gdyni i Sopotu oraz na gdańskiej Oruni. W Wielkim Kacku jest podobnie: na dworzec wiedzie ulica Nowodworcowa. Ulica Starodworcowa już nie, ale przywołuje dawne wspomnienia z kart historii wsi Wielki Kack.



Podpisany 28 czerwca 1919 r. w Wersalu traktat pokojowy przywrócił Polsce część Pomorza i niewielki, bo tylko 72-kilometrowy, dostęp do morza. Ze względów militarnych i ekonomicznych, gdyż za tranzyt przez obce terytorium trzeba było płacić cło, polskie władze zdecydowały się na budowę nowej linii kolej, która miała omijać Wolne Miasto Gdańsk.

Ustawa z 18 lutego 1921 roku o budowie linii kolejowej Kokoszki-Gdynia upoważniała Ministra Kolei Żelaznych do opracowania projektu, "ułożenia" kosztorysu budowy, oznaczenia stacji i przystanków oraz do oznaczenia terminu otwarcia ruchu.

Uroczystego otwarcia nowej linii kolejowej Gdynia-Kokoszki, liczącej 23 km, dokonano 20 listopada 1921 r. Linia kolejowa przebiegała przez ówczesną wieś Wielki Kack, obecną ulicę Starodworcową zobacz na mapie Gdyni. Do dziś pozostały na niej dwa bliźniacze budynki, pod numerem 32 i 34, z roku 1928, które po remoncie straciły swój "kolejowy" klimat. Jej dawny przebieg wyznacza pozostawiony stary nasyp kolejowy, który do dzisiaj można oglądać przy ul. Źródło Marii zobacz na mapie Gdyniza obwodnicą, a oddziela go od Starodworcowej trójmiejska obwodnica. Torowisko biegło obecnymi ulicami Nałkowskiej, Starodworcową, częścią Ornej oraz częścią ulicy Źródła Marii, za obwodnicą.

Po pierwszym dworcu kolejowym w Wielkim Kacku pozostały tylko pożółkłe fotografie, a w miejscu tym obecnie znajduje się ul. Siewna. Budynek pierwszego i nieczynnego dworca kolejowego został spalony w czasie działań wojennych we wrześniu 1939 r.

Wzrost eksportu węgla ze Śląska przez Gdynię, głównie do Skandynawii, wymusił konieczność budowy tzw. kolejowej magistrali węglowej (457 km), największej inwestycji kolejowej II Rzeczpospolitej. W 1930 roku spółka Francusko-Polskie Towarzystwo Kolejowe S.A., z siedzibą w Paryżu, wybudowała nową linię, której przebieg istnieje do dzisiaj, a stary tor częściowo usunięto, tworząc drogę. Udzielona prywatnej spółce koncesja na budowę i eksploatację trasy wygasłaby - gdyby nie wybuch II wojny światowej - dopiero 31 grudnia 1975 roku. Wybudowanie magistrali pod kierownictwem inż. Józefa Nowkuńskiego w znacznym stopniu przyczyniło się do rozwoju gdyńskiego portu. Wybudowanie magistrali, łączącej Herby Nowe na Śląsku z portem w Gdyni, miało ogromne znaczenie gospodarcze i polityczne, społeczne i militarne dopiero co odrodzonego państwa polskiego.

Z uwagi na bardzo trudny teren na Kaszubach, jest to typowa linia górska z ostrymi, wyprofilowanymi zakrętami i stromymi podjazdami. Istniały (już zlikwidowane) tory łapankowe, czyli specjalne bocznice na zjazdach, na które kierowano wagony, które się oderwały od pociągu w czasie podjazdu. Kolejarze na szlaku meldowali na następne posterunki, czy pociąg, który właśnie przepuścili, miał sygnały końcowe, co oznaczało, że żadne wagony się nie oderwały. Jeżeli sygnałów na ostatnim wagonie nie było, wiadomo było, że część składu właśnie jedzie z powrotem z górki - wtedy takiego uciekiniera kierowano na tory łapankowe. Taki tor jeszcze kilkanaście lat temu odchodził ze stacji Wielki Kack przez ulicę Sopocką. Nasyp tego toru istnieje nadal. Stosowano też często drugą lokomotywę, popychającą pociągi pod górę. Odcinek Gdynia - Osowa (obecnie Gdańsk Osowa) był dwutorowy, z uwagi na bezpieczeństwo (właśnie te odrywające się wagony) i większe natężenie pasażerskiego ruchu lokalnego. Pierwotny jego przebieg został lekko zmodyfikowany (stąd ulice Starodworcowa i Nowodworcowa zobacz na mapie Gdyniw Wielkim Kacku). W pobliżu stacji Gdynia Główna, gdzie tory odchodzą w bok od linii gdańskiej, także (z powodu stromizny) zastosowano tor łapankowy (istnieje do dziś), a już między Gdynią Główną a portem był zbudowany tor hamujący (zasypany cienką warstwą piasku), służący do tego samego, co tor łapankowy.

Linia Bydgoszcz - Kościerzyna - Wielki Kack - Gdynia od 1939 r. jest linią lokalną, nie modernizowaną, więc, pomijając znikające stacje i odgałęzienia, jest dzisiaj niemal skansenem przedwojennych kolei.

Mariusz Pająk jest miłośnikiem historii Gdyni, historycznym i społecznym publicystą, przy tym wieloletnim radnym miasta, a także przewodniczącym rady dzielnicy Wielki Kack.


Interesujesz się historią i kolejami?

Czy wiesz, gdzie stał pierwszy dworzec kolejowy w Gdańsku?

Ile czasu potrzebowała przedwojenna LuxTorpeda na przejechanie z Gdańska do Warszawy?

Mariusz Pająk

Opinie (91) 4 zablokowane

  • Kolejny ciekawy artykuł o historii Trójmiasta

    • 137 3

  • ile razy wyjezdzalo sie (15)

    ze stacji wielki kack na biwaki i obozy na poczatku lat 90, piwko, winko, w pociagu gitarka i jazda z otwartymi drzwiami piętrusa. kanarem zazwyczaj byl "swoj" kaszub i na wszystko przymykal oko.
    to se ne vrati

    • 163 3

    • dlatego linie zamknieto, bo owy kaszub sprawil ze linia BYLA nie rentowna. (6)

      • 20 22

      • ah te czorne podniebienia!

        wszystko przez nich! :-D

        • 13 5

      • (3)

        co się czepiasz!!! bilety wszyscy mieli tyle że się piwka nie czepiali. oj przejechałbym się jeszcze - podobno tam jeździ (jeździł) pociąg retro.

        • 30 0

        • bilety oczywiscie kupowalo sie (kulturka pelna)

          takie kartonowe z dziurka po srodku, do tego jeszcze na bilecie stempel i parafa sprzedajacego bilet i mozna bylo jechac na wakacje. jak np do chmielna przez kartuzy to w somoninie przesiadka :)

          • 26 0

        • Kilka wspomnień i ciekawostek... (1)

          Pociąg retro już niestety nie jeździ - jak zwykle zabrakło kasy... Jeśli ktoś ma ochotę przejechać się pociągiem z parowozem, to zapraszam na linię Poznań-Wolsztyn, gdzie każdego dnia parowóz prowadzi dwie pary

          Pociąg retro już niestety nie jeździ - jak zwykle zabrakło kasy... Jeśli ktoś ma ochotę przejechać się pociągiem z parowozem, to zapraszam na linię Poznań-Wolsztyn, gdzie każdego dnia parowóz prowadzi dwie pary rozkładowych pociągów pasażerskich! Nie są to żadne pociągi specjalne - po prostu w Wolsztynie jako jedynym miejscu w Europie a może nawet i na świecie, parowozy nigdy nie zakończyły służby i do dziś jak za dawnych lat jeżdżą z pociągami pasażerskimi!!! Z pociągów tych korzystają normalni pasażerowie dojeżdżający do pracy i szkół w Poznaniu, choć oczywiście nie brakuje też turystów ze wszystkich zakątków globu. Jest to niesamowita atrakcja, tym bardziej, że na pociągi te obowiązuje zwyczajna taryfa dla pociągów regio spółki Przewozy Regionalne. Bilet na taki pociąg można więc kupić na najbliższym dworcu kolejowym. :) Parowozy prowadzą wagony w tradycyjnym, ciemnym malowaniu, jakie było spotykane na naszej kolei do przełomu lat 80-tych i 90-tych, kiedy to polskie parowozy kończyły służbę liniową na sieci PKP. Spotkać tam można także "piętrusa" właśnie w ciemnooliwkowych kolorach. Szkoda, że tak niezwykła rzecz jest tak słabo rozreklamowana... Zainteresowanych odsyłam na stronkę www.parowozy.com.pl gdzie znajdują się informacje dotyczące parowozowni w Wolsztynie i wyprawianych przez nią codziennie pociągów, ja ze swojej strony polecam zaś serdecznie wybranie się na tą linię, ponieważ odwiedzam ją kilka razy do roku i nigdy mi się to nie znudziło. ;)

          Wracając do tematu do popularnych "piętrusów", to w okresie wakacyjnym powinna pojawić się jedna para na linii Gdynia-Kościerzyna jako pociąg sezonowy 90134 z Gdyni Głównej o 9.55, w Kościerzynie na 11.24, oraz z powrotem jako pociąg 90149 odjazd z Kościerzyny 19.27 i zjazd do Gdyni Gł. na 21.04. Także nie ociągać się, tylko odbyć sentymentalną podróż w przeszłość, bo to już ostatnie chwile tych poczciwych wagonów w Polsce. Tym bardziej, że nasze okolice są już tak naprawdę ostatnim bastionem tych składów, i właściwie tylko tutaj są zatrudniane do normalnej, planowej służby ( z wyjątkiem wymienionego wyżej Wolsztyna, gdzie często jeżdżą z parowozami). Na codzień spotkać je można na linii Tczew-Chojnice, gdzie obsługują kilka par pociągów, a w chwili obecnej jedna para jako pociąg regio "Tur" rel. Chojnice-Tczew-Gdynia Gł. i z powrotem, przemierza codziennie Trójmiasto. W sezonie letnim "piętrusy" opanowują linię na Hel, i to jeszcze trzyma te wagony przy życiu. Dopóki Przewozy Regionalne nie znajdą odpowiedniego taboru zdolnego obsłużyć taką liczbę pasażerów, dopóty "piętrusy" nie powinny zniknąć z naszego krajobrazu. Nie zmienia to jednak faktu, że ich dni są już policzone, a niedługo w naszym województwie mają pojawić się nowe szynobusy, o znacznie większej pojemności od obecnie używanych. To, jak i fakt, że Przewozy Regionalne dysponują pewnymi nadwyżkami klasycznych wagonów osobowych może sprawić, iż niedługo "piętrusy" nie będą już potrzebne zarówno na linii Tczew-Chojnice jak i Gdynia-Hel. To będzie oznaczało definitywny koniec służby tych zasłużonych wagonów... I co ważne, proszę nie mylić poczciwych "piętrusów" (w slangu kolejarskim nazywa się je "bipa", nazwa pochodzi od dawnego oznaczenia tej serii wagonów) z dużo nowszymi "bohunami", które choć też piętrowe i na pierwszy rzut oka dość podobne, to jednak są znacznie młodsze od dobrze nam znanych od wielu, bo w tej chwili już ponad pięćdziesięciu (!) lat "piętrusów". "Bohuny" także pojawiają się na linii helskiej oraz Tczew-Chojnice, jednakże jest to już zupełnie inna konstrukcja, która nie posiada tej "magii" co stare "piętrusy". Przede wszystkim "bohuny" można swobodnie rozczepiać jak zwyczajne wagony osobowe, natomiast "piętrusy" były konstruowane jako czterowagonowe składy połączone na stałe, ich rozczepienia można dokonać tylko w warsztatach. W ramach oszczędności w latach 90-tych część piętrusów przerobiono na składy dwu- i trzywagonowe, właśnie poprzez rozczepienie czterowagonowych zestawów i ponowne złączenie już tylko dwóch lub trzech wagonów. Taka budowa "piętrusów" zaowocowała ich cechą szczególną - otóż wszystkie wózki z wyjątkiem zewnętrznych w wagonach skrajnych składu (które mają postać tradycyjną, dwuosiową, jak w innych wagonach pasażerskich) są trzyosiowe! Działa to tak: wagon nr 1 i 2 przy połączeniu między dwoma wagonami jest oparty tylko na jednym, tymże właśnie trzyosiowym wózku. Nie da się więc tych wagonów ot tak zwyczajnie rozczepić - przecież nie "rozerwie" się wózka na pół! ;) Podobnie w przypadku połączenia wagonu nr 2 z nr 3 oraz nr 3 z nr 4. I to właśnie jest tak charakterystyczne dla "piętrusów" - na pewno podróżując nimi zwróciliście uwagę na niepowtarzalny, trzykrotny stukot kół wagonów. Jak ja kocham ten odgłos... Kojarzy mi się z najpiękniejszymi wspomnieniami z dzieciństwa, z wyjazdami na wczasy, na grzyby, gdy przemierzało się wielokrotnie nasze piękne Kaszuby. Jest mi niezmiernie żal, że gdy będę miał dzieci, nie zabiorę ich już w takie piękne podróże wspaniałymi, piętrowymi wagonami. A ile razy stało się w otwartych drzwiach, wdychając niezapomniany zapach rozgrzanych sosnowych lasów i wsłuchając się w ciężką pracę dieslowskiego silnika lokomotywy przemierzającej Bory Tucholskie. Obecna kolej w szynobusowym wydaniu to już nigdy nie będzie to samo... Nigdy nie miałem okazji poznać parowozów w planowej pracy - gdy kończyły służbę, ja byłem jeszcze w pieluchach. A ta kolej to dopiero musiała mieć duszę... Dawne czasy już nie wrócą, ale najważniejsze, że mamy piękne wspomnienia i tego nam nikt nie zabierze. Pozdrawiam wszystkich tych, którzy darzą sentymentem tę kolej, która już właściwie przeszła do historii i odbyli podobnie jak ja wiele pięknych podróży po naszym ślicznym kraju podziwiając go z otwartych na oścież drzwi niezapomnianych "piętrusów".

          • 28 0

          • Pięknie napisane

            Wspomnień nie zabierze nam nikt

            • 4 0

      • wagary

        ja pamietam jak w maju i czerwcu na wagary sie chodzilo ... zamiast do szkoly skrecalo sie na dworzec i nad jezioro w osowej ;)

        • 8 0

    • pociąg w stronę kościerzyny.. (5)

      ..i dalej chojnic- cały czas jeździ! więc trzeba tylko trafić na stary dobry pociąg typu "piętrowiec" albo ewentualnie kuszetka i można się wybrać na kaszuby i po drodzę wychylić kilka piwek jak za młodu :)
      tylko trzeba omijać te nowe szynobusy. zero klimatu i wygody... gdzie te czasy co się do czernicy jeździło... :D Pozdrawiam

      • 14 2

      • Niestety (1)

        Składy wagonowe na tej linii to już rzadkość, pojawiają się jedynie w przypadku awarii szynobusu, a o piętrusie to możemy już zapomnieć.
        Być może coś się zmieni na wiosnę, w związku z modernizacją linii Gdańsk - Tczew część pociągów kierowanych będzie właśnie przez Kościerzynę więc kto wie.. może i kuszetka się trafi.

        • 7 0

        • Nieprawda

          Moje córki należą do harcerstwa, więc często jeżdżą do Czernicy i w okolice. Odprowadzam je na pociąg to wiem, że często można spotkać na tej linii "piętrusy" ;-)

          • 3 0

      • piękna trasa piękne czasy (2)

        zapach spalonej sierpniowym słońcem słomy w Męcikale ... bezcenne

        • 14 0

        • męcikał... (1)

          widzę kolego, że wiesz o co chodzi :) piękne tereny. jak się zrobi cieplej to się tam wybiorę nad jeziorko. już się nie mogę doczekać :)
          pozdrawiam

          • 10 0

          • No właśnie!

            Do Męcikału co jakiś czas jeżdzę sobie pociągiem na ryby na Brdę. Wyjazd o 8 rano z Osowy. Przyjazd o 10 do Męcikału. Powrót 14 z groszami. Zawsze jest to fajna wycieczka i oderwanie od codziennej jazdy samochodem.

            • 11 0

    • i nadal jest podobny klimat - kocham tę linię i stację wielki kack!

      • 17 0

    • miałęm identycznie jak Ty;) do Kościeżyny, potem PKS do borska ,i pod namiot, czadowo było.

      • 1 2

  • PKP PLK ma w nosie remontowanie linii lokalnych!

    Firma odpowiedzialna za stan torowisk w PKP czyli PKP PLK ma w nosie remonty linii lokalnych. Wiele już pozamykano ze względu na coraz gorszy stan torowisk a co za tym idzie zmniejszenie prędkości a więc pasażerowie

    Firma odpowiedzialna za stan torowisk w PKP czyli PKP PLK ma w nosie remonty linii lokalnych. Wiele już pozamykano ze względu na coraz gorszy stan torowisk a co za tym idzie zmniejszenie prędkości a więc pasażerowie wybierają inne środki transportu a więc i potoki pasażerskie spadają na tych liniach.

    Teraz PKP PLK liczy że na unijne środki wyremontuje się w ramach Kolei Pomorskiej Metropolitalnej tez opisywany odcinek - a co w przypadku jeżeli nie powstanie PKM?

    • 29 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.