Muzeum II Wojny Światowej nie musi zmieniać wystawy

15 października 2020, 14:45
Rafał Borowski
artykuł historyczny

Rotmistrz Witold Pilecki, św. Maksymilian Kolbe czy rodzina Ulmów nie znikną z wystawy głównej Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał wyrok, w którym oddalił niemal wszystkie żądania poprzedniej dyrekcji placówki, dotyczące przywrócenia pierwotnego stanu ekspozycji, ale nakazał władzom muzeum zapłacić 10 tys. zł za naruszenie praw autorskich. Wyrok jest nieprawomocny, ale obie strony deklarują, że są z niego zadowolone. - Udało nam się obronić polskich bohaterów - komentuje dr Karol Nawrocki, dyrektor muzeum. - Sąd uznał nasze racje i potwierdził, że twórczość naukowa w postaci wystawy podlega ochronie - komentuje były wicedyrektor muzeum, dr Janusz Marszalec.



W styczniu 2018 r. twórcy wystawy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku złożyli do sądu pozew o naruszenie praw autorskich. Były dyrektor placówki prof. Paweł Machcewicz, jego zastępca dr Janusz Marszalec oraz historycy dr hab. Piotr Majewski i prof. Rafał Wnuk domagali się od swoich następców przywrócenia pierwotnego kształtu ekspozycji, przeprosin oraz wpłaty 10 tys. zł na cel społeczny.

Nie zgadzali się oni bowiem na zmiany, które wprowadziła obecna dyrekcja na przełomie 2017 i 2018 roku.

Przykłady zmian na wystawie



Na czym polegała istota sporu? Powołany przez obecnego dyrektora zespół ds. ewaluacji wystawy wprowadził ok. 20 modyfikacji. Przytoczone wcześniej sformułowanie "obrona polskich bohaterów" odnosi się do tego, część zmian polegała na uzupełnieniu wystawy o sekcje poświęcone postaciom zasłużonym dla polskiej historii, np:


  • rotmistrza Witolda Pileckiego, żołnierza Armii Krajowej, więźnia i organizatora ruchu oporu w obozie koncentracyjnym Auschwitz, autora raportów o Holocauście
  • św. ojca Maksymiliana Kolbe, który dobrowolnie oddał życie za współwięźnia w Auschwitz
  • Irenę Sendlerową, która uratowała życie 2,5 tys. żydowskich dzieci z getta warszawskiego
  • Mariana Rejewskiego, matematyka i kryptologa, który złamał szyfr Enigmy
  • rodzinę Ulmów, rozstrzelaną przez Niemców za ukrywanie Żydów, wbrew grożącej im karze

Sąd uznał jedno żądanie powodów w kwestii wystawy



Zdaniem autorów zmiany zaburzały pierwotną narrację i integralność wystawy. Po ponad dwóch latach od złożenia pozwu Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał wyrok w tej sprawie. Można go streścić następująco: niemal wszystkie żądania powodów zostały oddalone. W kwestii zmian na wystawie sąd przyznał rację autorom w jednym punkcie.



- Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał dyrektorowi muzeum zaprzestania wyświetlania filmu "Niezwyciężeni" Instytutu Pamięci Narodowej na dwóch ekranach podzielonych murem i zasiekami w sekcji 18 wystawy "Od wojny do wolności", zasądził od pozwanego na rzecz Stowarzyszenia Pomocy Osobom Autystycznym w Gdańsku kwotę 10 tys. zł w związku z naruszenie praw autorskich i dóbr osobistych powodów, umorzył postępowanie w zakresie cofniętego powództwa i oddalił powództwo w pozostałej części. Z uwagi na wydanie wyroku na posiedzeniu niejawnym nie mogę przedstawić obecnie motywów, jakimi kierował się sąd, wydając wyrok w niniejszej sprawie - informuje sędzia Łukasz Zioła, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Gdańsku.
Wyrok skomentował dr Janusz Marszalec, w latach 2008-2017 zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i jeden z powodów.

- Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał nasze racje i potwierdził, że twórczość naukowa w postaci wystawy podlega ochronie. Cieszymy się z tego rozstrzygnięcia! Żadna władza nie stoi ponad prawem i nie może z powodów ideologicznych ingerować w pracę muzealników i naukowców. Czekamy na uzasadnienie, wówczas dowiem się, dlaczego Sąd nie uwzględnił wszystkich naszych żądań i nie nakazał przywrócenia stanu z momentu otwarcia Muzeum (łącznie Muzeum II Wojny wprowadziło 20 zmian). Najważniejsze jest to, że Sąd wyraźnie określił granice wszystkim tym, którzy z powodów ideologicznych i politycznych chcieli kreować nową rzeczywistość, naruszając prawa autorskie innych. To dopiero pierwsza instancja, więc spór sądowy o zasady, o prawo autorów do ochrony dzieła trwać będzie dalej - napisał na swojej stronie FB.

Dyrekcja muzeum też zadowolona z wyroku



W czwartkowe południe dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku - czyli strona pozwana - zorganizowała konferencję prasową, na której poinformowano o treści rozstrzygnięcia.

- Bardzo cieszymy się z dzisiejszego wyroku sądu, w którym oddalono aż 26 z 28 żądań powodów, - w tym 16 z 17 żądań zmian na wystawie - i de facto uznano nasze racje. Żądania poprzedniej dyrekcji były kuriozalne, gdyż polegały na usunięciu z wystawy głównej polskich bohaterów i symboli polskiej historii w czasie II wojny światowej. Udało nam się obronić polskich bohaterów, dzięki czemu kolejne tysiące zwiedzających będą mogły poznać ich chlubne życiorysy. Na pierwotnej wystawie, na powierzchni aż ok. 5 tys. m kw., nie było miejsca dla naszych bohaterów - skomentował dr Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Apelacja niewykluczona



Choć wielokrotnie podkreślano, że rozstrzygnięcie sądu zostało uznane za satysfakcjonujące i zostanie ono wykonane, nie wykluczono jednak złożenia apelacji. Jak zawsze w takich przypadkach ostateczna decyzja w tej kwestii zostanie podjęta po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku.

Tymczasem film autorstwa IPN i tak niebawem zniknie z muzealnej wystawy. Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku złożył również deklarację, że bez względu na ostateczne rozstrzygnięcie sądu zamierza dokonać wpłaty na rzecz fundacji pomagającej dzieciom cierpiącym na autyzm.

- Sąd uznał racje tylko w odniesieniu do filmu "Niezwyciężeni", nie nakazując jednak przywrócenia poprzedniego filmu. To akurat nie jest dla nas problemem, bo od samego początku zakładaliśmy, że ten film IPN-u jest tylko tymczasowo. W naszym muzeum trwają właśnie przygotowania do pokazania filmu naszego autorstwa. To nie oznacza, że w tym jednym punkcie nie rozważamy apelacji. Natomiast jeśli chodzi o wpłatę, to z chęcią wesprzemy fundację dzieci autystycznych. Ani sąd, ani powodowie nie muszą nas do tego zachęcać. Niezależnie od wyroku sądu wyższej instancji takiej wpłaty dokonamy w wyższej kwocie, niż wskazano w dzisiejszym wyroku - deklaruje dyrektor Nawrocki.

Precedens dla polskiego muzealnictwa



Dr Nawrocki podkreślił, że czwartkowy wyrok - o ile nie zostanie zmieniony w apelacji - ma także ogromne znaczenie dla funkcjonowania polskiego muzealnictwa. Spór byłej i obecnej dyrekcji muzeum był bez precedensu. To pierwsze orzeczenie w sprawie naruszenia autorskich praw osobistych tzw. wystawy narracyjnej. Tego typu ekspozycje nie są jedynie zbiorem eksponatów, ale swego rodzaju opowieścią.

- Ten wyrok oznacza, że dyrektorzy muzeów państwowych mogą - tak jak zresztą powinni móc - podejmować decyzje na temat kształtu wystaw i funkcjonowania podległych im placówek. Ten wyrok daje także nadzieję na to, że własność publiczna nie może być prywatyzowana przez grupę kolegów. Powodowie chcieliby, aby państwowa instytucja kultury stała się ich własnością, aby o kształcie tej wystawy decydowali oni sami albo ich dzieci. Przypominam, że było takie zagrożenie, że to prawo będzie dziedziczne. To dobra informacja nie tylko dla polskiej historii, budowania polskiej świadomości historycznej wokół bohaterów, ale także dobry prognostyk dla polskiego muzealnictwa - kwituje dr Nawrocki.
Jak oceniasz wyrok sądu?
52%

pozytywnie, w pełni popieram treść rozstrzygnięcia

18%

mam mieszane odczucia, każda ze stron miała swoje racje

30%

negatywnie, nie zgadzam się z wyrokiem

zakończona

łącznie głosów: 532