Wynajmujący o swoich gościach: prezenty i parówki w czajniku

27 czerwca 2021, 15:00
Michał Brancewicz
Najnowszy artukuł na ten temat Rekordowa liczba turystów w Gdańsku w 2021 roku
Miłe słowa od osób wynajmujących do właścicielki mieszkania. Więcej zdjęć (6)

Miłe słowa od osób wynajmujących do właścicielki mieszkania.

fot. Piotr Hukało/trojmiasto.pl

Miłe słowa od osób wynajmujących do właścicielki mieszkania.

fot. Piotr Hukało/trojmiasto.pl

Wakacje za pasem. Wiele osób podczas urlopów zatrzymuje się w prywatnych mieszkaniach na wynajem. Zapytaliśmy osoby, które wynajmują takie lokale, o ich doświadczenia z gośćmi.



Co prawda pandemia sprawiła, że spora część właścicieli mieszkań przerzuciła się z wynajmowania krótkoterminowego turystom na zawieranie umów z najemcami na dłuższy okres, to jednak wciąż można znaleźć wiele takich ofert.

To, że dla wielu są one pierwszym wyborem potwierdzają m.in. wyniki naszej ankiety.

Część wakacyjnych mieszkań oferowana jest przez wyspecjalizowane firmy, które zarządzają kilkunastoma lub nawet kilkudziesięcioma lokalami. Na rynku są też osoby prywatne, które mają 1-2 nieruchomości.

Ta druga grupa najczęściej wszystko robi sama, począwszy od wstawienia ogłoszenia, pilnowania terminów i cen rezerwacji, poprzez bezpośredni kontakt z gośćmi i sprzątanie po ich wyjazdach.

Znaleźliśmy kilka takich osób, które opowiedziały nam ciekawe historie związane z najemcami. Jak to w życiu bywa, niektóre spotkania były pozytywne, ale zdarzały się też przykre niespodzianki.

Wynajmij mieszkanie nad morzem na urlop



Magda - wynajmuje mieszkanie we Wrzeszczu i na Stogach:

Miałam starsze małżeństwo, które przyjechało z Norwegii. Nagle wieczorem dostaję telefon, że nie są w stanie włączyć kuchenki gazowej. Próbowałam im wyjaśnić, jak to zrobić, ale się nie udało. Z mężem wsiedliśmy w auto, pojechaliśmy przez pół Gdańska, weszliśmy na górę. Pstryk, jeden włącznik na kuchence i zaczęła działać. Bardzo przepraszali, gdy zobaczyli, jakie to proste. Odtąd już nie blokowałam kuchenki tym przełącznikiem.

Zgubili klucze będąc w mieszkaniu



Najdziwniejsza historia wiąże się z parą młodych ludzi, którzy przyjechali na weekend. Dziewczyna miała przyjechać z mamą złożyć papiery na studia - tak przynajmniej mówiła. Ale przyjechała sama i dojechał do niej jej chłopak. Zrobili w mieszkaniu imprezę.

Rano, jak już mieli wyjeżdżać, zadzwonili do mnie, że nie mogą wyjść z domu. Jak to? - pytam. A oni mówią, że drzwi są zamknięte, a oni nigdzie nie mogą znaleźć kluczy.

Musiałam szybko jechać, żeby nie spóźnili się na pociąg. Wchodzę, oni weseli, a w mieszkaniu totalny syf. Wkurzyłam się i kazałam im wynieść cztery wielkie wory pełne butelek po alkoholu.

Niektórzy goście wynajmujący mieszkania byli tak zadowoleni z pobytu, że zostawiali napiwki. Więcej zdjęć (6)

Niektórzy goście wynajmujący mieszkania byli tak zadowoleni z pobytu, że zostawiali napiwki.

fot. Piotr Hukało/trojmiasto.pl

Niektórzy goście wynajmujący mieszkania byli tak zadowoleni z pobytu, że zostawiali napiwki.

fot. Piotr Hukało/trojmiasto.pl

Ale na tym historia się nie skończyła. Wieczorem dostaję telefon, chłopak mnie pyta czy w domu nie została ich jedna walizka, bo w drodze taksówką na dworzec gdzieś ją zapodziali. Już tak wesoło im nie było.

Następnego dnia kolejny telefon. Tym razem chodziło o jego portfel, który też gdzieś się zapodział. Klucze do mieszkania już nigdy się nie odnalazły.

Okradli mieszkanie bez włamania



Przykrą sprawą było włamanie do wynajmowanego mieszkania. Wydaje mi się, że musiał to być były gość, bo znał sposób w jaki udostępniam najemcom klucze. A dowiedziałam się o tym dopiero, gdy przyjechali kolejni goście.

Zadzwonili do mnie i zapytali czy jak chcą oglądać telewizję, to muszą przynieść sobie swój telewizor, który mają w aucie. Zbaraniałam. Powiedziałam im, że w mieszkaniu jest 40-calowy telewizor, więc nie sposób go przeoczyć.

Okazało się, jednak, że już go nie było. Tak samo jak odkurzacza i naściennej lampki, która wisiała w łazience.

Nie było śladów włamania, więc ktoś drzwi otworzył sobie kluczem, który jest nie do podrobienia, bo wymaga specjalnego certyfikatu. Policja umorzyła sprawę.

Wystrzegajcie się psów i dzieci



Łukasz - wynajmuje mieszkanie na Młodym Mieście:

Miałem najemców z psem, bo uznałem, że jak pozwolę na meldowanie się z czworonogami, to grono potencjalnych klientów będzie większe. Efekt był niestety przykry. Goście myli psa w wannie i pies pazurami totalnie zniszczył emalię. Wycofałem się z tego.

Hotele w Trójmieście. Znajdź odpowiedni dla siebie



Kąpanie psa w wynajmowanym mieszkaniu to niekoniecznie dobry pomysł. Więcej zdjęć (6)

Kąpanie psa w wynajmowanym mieszkaniu to niekoniecznie dobry pomysł.

fot. Jaromir Chalabala/123rf.com

Kąpanie psa w wynajmowanym mieszkaniu to niekoniecznie dobry pomysł.

fot. Jaromir Chalabala/123rf.com

Po wielu miesiącach doświadczeń wiem już, że podobnie jak na zwierzęta, trzeba uważać na rodziców z małymi dziećmi. Pewna para, która przyjechała właśnie z bobasem, musiała mu chyba wycierać pupę ręcznikiem. Potem ten ręcznik wsadzili do pralki. I nie, nie wyprali, tylko zamknęli drzwiczki.

A ja pojawiłem się, żeby posprzątać mieszkanie dopiero po kilku dniach. Smród był nie do opisania.

Przykro to mówić, ale generalnie Polacy są najgorsi, piją w domu, smażą ryby, robią okropny bałagan i hałasują w nocy.

Parówki z czajnika smakują najlepiej



Marta - wynajmuje mieszkanie na Wzgórzu św. Maksymiliana w Gdyni:

Studencki patent na parówki z czajnika może uprzykrzyć życie, gdy chcemy w nim zaparzyć sobie herbatę. Więcej zdjęć (6)

Studencki patent na parówki z czajnika może uprzykrzyć życie, gdy chcemy w nim zaparzyć sobie herbatę.

fot. joemonster.org

Studencki patent na parówki z czajnika może uprzykrzyć życie, gdy chcemy w nim zaparzyć sobie herbatę.

fot. joemonster.org

Przyszłam do mieszkania, żeby posprzątać i podczas pracy pomyślałam, że zaparzę sobie herbatę. Wlałam wodę do czajnika elektrycznego i zauważyłam, że na powierzchni wody pływa tłuszcz. Wylałam wodę i umyłam czajnik.

Potem, gdy podczas sprzątania, znalazłam folie, w którą owija się parówki, to połączyłam oba fakty i zrozumiałam, że goście gotowali je w tym czajniku. Studenckie pomysły wciąż żywne nawet u dojrzałych ludzi.

Zapłaciły za dobę, chciały być cały tydzień



Wojtek - wynajmuje mieszkanie w Dolnym Sopocie:

Raz przyjechały dwie panie z południa i coś źle zrozumiały ogłoszenie, bo myślały, że wynajęły mieszkanie w Sopocie za 270 zł na cały tydzień, a było napisane jak wół, że to cena za dobę.

Powiedziałem, że mogą jedną dobę zostać, jak nie chcą płacić za kolejne. Panie mocno się wykłócały, żądały zwrotu pieniędzy, groziły, że zgłoszą to, ale w sumie nie pamiętam gdzie.

W końcu oddałem im te pieniądze, ale termin siedmiodniowy przepadł, no i podróż z kluczami z Gdańska do Sopotu też na darmo, o czasie nie wspomnę.

Przepraszamy, ale jeszcze sprzątamy



Marta:

Listy, magnesy ślubne i obrus - w taki sposób najmujący mieszkanie potrafili dziękować właścicielowi. Więcej zdjęć (6)

Listy, magnesy ślubne i obrus - w taki sposób najmujący mieszkanie potrafili dziękować właścicielowi.

fot. Piotr Hukało/trojmiasto.pl

Listy, magnesy ślubne i obrus - w taki sposób najmujący mieszkanie potrafili dziękować właścicielowi.

fot. Piotr Hukało/trojmiasto.pl

To jest pozytywny przykład, chociaż zaczęło się nieciekawie. Przyjechały dwie kobiety z Warszawy z dziećmi i od razu widać było, że nic im nie pasuje, że szukają dziury w całym. A to, że mieszkanie na drugim piętrze i nie ma windy, a to, że do plaży daleko.

Ale jak tylko przekroczyły próg mieszkania, to ich dzieci zaczęły szaleć jak we własnym domu i wołać jak tu ładnie, jakie piękne lampy. Nic nie mówiłam, tylko po przekazaniu standardowych wytycznych wyszłam.

Po trzech dniach dostałam SMS-a z pytaniem czy mogą zostać dłużej. Zgodziłam się. Na koniec wysprzątały mi całe mieszkanie i nawet wyprały pościel.

Łukasz:

Była u mnie rodzina z Białorusi. Wchodzę o godz. 10, bo jest czas wymeldowania, a tam facet szoruje kuchnię, a kobieta myje podłogę na kolanach i mnie przepraszają, że potrzebują jeszcze 10 minut, żeby skończyć. Szok.

Dolary kanadyjskie, bukiet kwiatów i liścik



Magda:

Ja też kilka razy gościłam Białorusinów i wielokrotnie zostawiali mieszkanie w nienagannym stanie. Raz dostałam w podziękowaniu od jednej rodziny niewielki obrus, a na nim stała szklana laleczka i dzwoneczek. Laleczkę zabrałam niedawno do domku za miastem, ale obrus został.

Jeszcze do niedawna ludzie często zostawiali jakieś drobiazgi, żeby podziękować, ale teraz to się już zmieniło. Dostawałam dolary amerykańskie, euro i - co chyba jest rzadko spotykane - dolary kanadyjskie. Jak pokazywałam znajomym ten banknot to nikt nie wiedział z jakiego to kraju waluta.
Zdarzały się też listy, krótkie notatki z podziękowaniem, a raz bukiet kwiatów wino i liścik.
Jakie masz doświadczenia z pobytów w prywatnych mieszkaniach?
63%

głównie dobre, wszystko było zgodne z ofertą

27%

mieszane, raz było super, innym razem fatalnie

10%

w większości przypadków źle trafiłe(a)m

zakończona

łącznie głosów: 1326

Opinie wybrane


wszystkie opinie (281)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.