stat

Niewydolny system czy nadgorliwość kontrolerów? GZDiZ obiecuje: będą zmiany

12 października 2017, 15:55
Maciej Korolczuk

Zaledwie kilka tygodni po tym, jak opisaliśmy przypadek pana Igora, który minutę po opłaceniu parkowania otrzymał mandat za brak opłaty, analogiczna sytuacja spotkała kolejnego naszego czytelnika. - To nie złośliwość i zła wola, lecz przypadek - zapewnia przełożony kontrolera, który wystawił mandat na wyrost. GZDiZ zapowiada, że podejmie działania, by zapobiec tego rodzaju incydentom.



Kilka tygodni temu opisaliśmy sytuację pana Igora, który minutę po opłaceniu miejsca parkingowego otrzymał mandat za... nieuiszczenie tej opłaty.

Gdy zajęliśmy się sprawą, Gdański Zarząd Dróg i Zieleni anulował mandat, tłumacząc błąd nie złośliwością kontrolera, lecz wolno działającym systemem informatycznym.

- Informacja o wykupionej opłacie z parkometru do serwera zazwyczaj przesyłana jest w ciągu 1 minuty. Odpowiedź na zapytanie z terminala kontrolerskiego o numer i status pojazdu w przypadku bieżącej łączności terminala z operatorem trwa również około 1 minuty. W przypadku gdy łączność związana z tym zapytaniem jest dopiero nawiązywana, trwa to do 3 minut. Okresy wskazanych połączeń do 1 minuty w przypadku dużego zachmurzenia mogą przedłużyć się do 3 minut. Biorąc pod uwagę, że między wykupieniem biletu a wypisaniem zawiadomienia o braku tego biletu minęło 56 sekund doszło do sytuacji, w której informacja o wykupieniu biletu jeszcze nie dotarła do terminala kontrolerskiego - tłumaczyła wówczas Magdalena Kiljan, rzecznik GZDiZ.
Mandat po 30 sekundach

Jak się okazało, podobnych przypadków jest więcej. I co ciekawe - nie dotyczą tylko kontrolerów zatrudnionych przez miasto. W Gdańsku pracują bowiem dwie brygady kontrolerów: z GZDiZ oraz z firmy MBS Computergraphik, producenta parkomatów. I to pracownik tej drugiej firmy wystawił mandat panu Marcinowi.

- Sytuację pana Igora opisaną przez wasz portal potraktowałem jako incydent, po którym GZDiZ wprowadzi jakieś usprawnienia i na przyszłość uniknie problemów wynikających z ograniczeń sprzętowych. Niestety, po dwóch tygodniach miałem dokładnie taką samą sytuację - opisuje nasz czytelnik, pan Marcin.
Czytaj więcej: Problem z przedłużeniem ważności abonamentów dla mieszkańców

Kilka dni temu pan Marcin zaparkował auto na ulicy Brzozowej we Wrzeszczu. zobacz na mapie Gdańska Jak mówi, spieszył się na krótkie spotkanie z klientem, dlatego jeszcze w aucie przygotował pieniądze na parkometr.

- Jako że parkometr znajdował się po drodze do biurowca, po drodze zapłaciłem, wpisałem numery i już nie wracałem do auta. Poszedłem załatwiać swoje sprawy. Gdy wróciłem zastałem za wycieraczką mandat. W przypadku historii pana Igora różnica pomiędzy opłatą w parkometrze a wystawieniem mandatu wynosiła 56 sekund. W moim przypadku kontroler był jeszcze szybszy. Różnica to zaledwie 30 sekund - wylicza pan Marcin.
Opisując tę sytuację nie ukrywa swojego rozgoryczenia

- Biorąc pod uwagę czas potrzebny na opuszczenie auta, dojście do parkometru i dokonanie opłaty kontroler musiał mnie widzieć. Nie wiem, czy mają jakieś limity do wyrobienia, ale to już zaczyna przypominać polowanie na właśnie parkującego kierowcę. A co by się stało, gdybym szedł wolniej, szukał drobnych i stracił przy tym kilka sekund więcej? Wniósłbym opłatę już po wystawieniu mandatu. Najwyraźniej GZDiZ zaakceptował zaistniałą sytuację i przerzucił wady systemu na kierowców. Teraz ja mam się odwoływać i tracić czas. Pod biurowcem, w którym miałem spotkanie, często parkują przyjezdni kontrahenci z innych miast. Jako mieszkaniec Gdańska załatwię sprawę, ale oni mają większy problem. Być może urzędnicy liczą, że co drugi kierowca machnie ręką na te 50 złotych. Wystarczyłoby wprowadzić zasadę, że kontroler ma obowiązek poczekać przy każdym mandacie 3 minuty od stwierdzenia braku biletu parkingowego i byłoby po problemie.
Czytaj więcej: Czy parkomaty powinny wydawać resztę?

Urzędnicy: to nie polowanie, ani efekt złej woli. Będą zmiany

O wyjaśnienia poprosiliśmy nie tylko zarządcę dróg i strefy płatnego parkowania, ale i producenta parkomatów, który w tym przypadku zatrudnia także kontrolera, który wypisał zawiadomienie.

- Ul. Brzozowa jest dość długą ulicą, na której znajdują się dwa parkomaty - po jednym na każdym jej krańcu. Niewykluczone, że pracujący tego dnia w tym miejscu kontrolerzy nie widzieli pana Marcina płacącego za postój. Najczęściej bowiem kontroler, widząc osobę wnoszącą opłatę za parkowanie, podchodzi i po prostu pyta, na które auto jest wnoszona opłata. Nasi pracownicy są dobrze widoczni, mają na sobie odblaskowe kamizelki, naprawdę trudno ich nie zauważyć. To zwykły przypadek, a nie efekt złej woli. Niemniej dodatkowo przeszkolimy naszych pracowników na tę okoliczność i uczulimy ich, by wypisując ewentualny mandat zwracali większą uwagę, czy akurat nikt nie wnosi opłaty w parkomacie - wyjaśnia Agnieszka Oszczyk z działu marketingu firmy MBS Computergraphik.
GZDiZ wydał w sprawie jedynie lakoniczne stanowisko, że "podejmie natychmiast i bezwzględnie działania zarówno techniczne jak i organizacyjne, aby maksymalnie wykluczyć tego rodzaju sytuacje".

Jak nas zapewniono, mandat wystawiony panu Marcinowi zostanie anulowany.

Wideo archiwalne
Czy dostałeś kiedyś mandat za parkowanie w strefie płatnego parkowania?
8%

tak, przekroczyłem czas postoju

19%

tak, nie zdążyłem opłacić postoju

19%

tak, w ogóle nie zapłaciłem za parkowanie

54%

nie, nigdy nie spotkało mnie nic przykrego

łącznie głosów: 560