Porty: rok po zmianie rządu zapadła cisza

20 listopada 2008 (artykuł sprzed 13 lat)
Kuba Łoginow
Czy sytuacja w polskiej branży morskiej nie wymaga już dyskusji? Związani z polską gospodarką morską nabrali wody w usta. Więcej zdjęć (1)

Czy sytuacja w polskiej branży morskiej nie wymaga już dyskusji? Związani z polską gospodarką morską nabrali wody w usta.

fot. Wojtek Jakubowski/KFP

Czy sytuacja w polskiej branży morskiej nie wymaga już dyskusji? Związani z polską gospodarką morską nabrali wody w usta.

fot. Wojtek Jakubowski/KFP

Rok po powstaniu rządu media pełne są podsumowań i rankingów ministrów. Dlaczego nikt nie zająknie się o dokonaniach podsekretarz stanu odpowiedzialnej za gospodarkę morską?



Jeszcze nie tak dawno w niemal każdym numerze morskich czasopism - "Namiary na morze i handel" czy "Nasze Morze" - można było przeczytać artykuł znawców branży morskiej, oceniających plusy i minusy działalności morskiego resortu. Taka debata publiczna, a nieraz ostra krytyka ministra Wiecheckiego, działała zwykle mobilizująco na urzędników ministerstwa oraz samego szefa resortu. Także dzięki niej zdecydowano się na spektakularne inwestycje (gazoportu i kanał Zalew-Zatoka) oraz kilka mniej spektakularnych, ale także ważnych inicjatyw, m. in. opracowanie nowych zasad zatrudniania marynarzy i innych przepisów zachęcających do powrotu statków pod polską banderę. W tym czasie każde nawet najmniejsze dokonania, jak i zaniedbania ministra, były pieczołowicie odnotowywane przez trójmiejskich dziennikarzy. Wiele z tych ocen było krytycznych: ministrowi zarzucano upolitycznienie branży i faworyzowanie Pomorza Zachodniego.

Obecnie mija rok od likwidacji resortu morskiego i powierzenia spraw morskich wiceminister infrastruktury, Annie Wypych-Namiotko. Tymczasem w mediach branżowych nie ma ani śladu dyskusji z udziałem autorytetów branży morskiej, którzy powinni ocenić zasadność tej kontrowersyjnej nominacji. Gdy morskie ministerstwo wcielano do resortu infrastruktury, większość polityków trójmiejskiej Platformy przekonywała, że ta decyzja przyniesie branży morskiej same dobrodziejstwa, ponieważ zintegruje transport morski z ogólną polityką transportową kraju. W efekcie departamenty ministerstwa odpowiedzialne za transport drogowy i kolejowy miały dbać o to, by w pierwszej kolejności powstawały wygodne połączenia od granic kraju do naszych portów, a nie tak jak do tej pory - linie kierujące tranzyt do Hamburga i Antwerpii. Były to jednak płonne nadzieje, a zwolennicy likwidacji ministerstwa milczą dziś na temat dobrodziejstw, jakie ta decyzja przyniosła morzu. Z kolei przeciętny mieszkaniec Trójmiasta nie tylko nie wie nic o dokonaniach pani wiceminister, ale nawet nie ma pojęcia, kto pełni tę funkcję.

Skąd się bierze ten brak debaty publicznej na temat morza w wielkiej aglomeracji nadmorskiej? Moim zdaniem przyczyna leży w skrajnym upolitycznieniu branży i w patologicznych powiązaniach kumoterskich, które uniemożliwiają przeprowadzenie takiej rzetelnej debaty.

Niestety, zamiast zorganizować poważną debatę publicystyczną na temat morza z udziałem zwykłych mieszkańców Wybrzeża, morskie organizacje i media branżowe wolą organizować elitarne bankiety (np. "Wspólną Kaczkę"), które jeszcze wzmacniają koteryjne powiązania.

Bardzo bym chciał, by ten artykuł wywołał rzeczową dyskusję w branży morskiej, a zasadność likwidacji morskiego ministerstwa oraz dokonania urzędującej pani minister spotkały się z obiektywną oceną osób bardziej doświadczonych od autora tych słów. Także polemiczne artykuły przedstawicieli branży będą mile widziane na łamach portalu trojmiasto.pl.

Opinie (47) ponad 10 zablokowanych

  • a tak psoczyli na ostatniego ministra ...

    Pan Kuba MARZYCIEL, ale to dobrze - takich jak Pan jest trochę, tylko lobby duże

    • 0 0

  • A po co wogóle jakiś minister? czy wiceminister? (5)

    Sprywatyzować, ograniczyć w maksymalny sposób wpływ Państwa na gospodarkę, uprościć podatki, uprościć przepisy. Wielu urzędników, biurw i innych egonów straci pracę ale wtedy to branża otrzyma same dobrodziejstwa. Każdorazowa wymiana stołków, debata itp. jest bezsensownym paplaniem.

    • 0 0

    • (1)

      Tak, popieram przedmówcę (przedpiśce). Państwowe powinny być wojsko, policja i sądy. Reszta powinna być prywatna.

      • 0 0

      • i szkoły

        • 0 0

    • gadasz jak taboret z UPR czy PO (2)

      Tak, a potem cwaniactwo konczy sie gigantycznym kryzysem, ZA CO I TAK ZAPLACA PODATNICY SETKI MILIARDOW DOLAROW.

      Twoja "niewidzialna reka rynku" to upadla teoria.

      • 0 0

      • (1)

        Głupi jesteś. To właśnie prze takie rządy jak ten podatnicy PŁACĄ SETKI MILIARDOW DOLAROW na pokrycie strat innych. To sie nazywa SOCJALIZM.
        Na wolnym rynku nie do pomyślenia...

        • 0 0

        • on ma rację, to ty libeale ortodoksie jesteś matołem

          patrz cna kryzys bankowy, nie było nadzoru i dupa...

          • 0 0

  • (1)

    Ale najważniejszy zarzut wobec Wiecheckiego było to, że nie zna wszystkich gatunków ryb, jakie są w Bałtyku. Miałeś chamie złoty róg, chciałoby się rzec.

    • 0 0

    • no i niestety - pejsaci kłamcy wbili polskim tępakom

      w głowy same kłamstwa zgodnie z najnowszymi ickowymi standardami.

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.