stat

Przez dobę maltretowali porwanego 18-latka

8 października 2016 (artykuł sprzed 3 lat)
ms

Czworo młodych ludzi porwało, a następnie przez całą dobę katowało nastolatka z Gdańska. Powód: jego znajomy miał uderzyć dziewczynę jednego z oprawców. Wszyscy zostali zatrzymani, a sąd aresztował ich na trzy miesiące.



O sprawie poinformowała Gazeta Wyborcza Trójmiasto. Z zebranych przez autorkę artykułu informacji wynika, że do porwania doszło we wtorek. Trzej młodzi mężczyźni i kobieta porwali, a następnie uwięzili 18-latka. Powód? Miał on znać osobę, która uderzyła dziewczynę jednego z porywaczy.

Dwudziestokilkuletni mężczyźni najpierw wozili swoją ofiarę w bagażniku po Trójmieście, a następnie przypalali ją papierosami, zmuszali do chodzenia nago, strzelali z broni pneumatycznej w jej genitalia.

Pastwienie się trwało dobę, po czym ofiara została wypuszczona. 18-latek z Gdańska natychmiast zgłosił się na policję. Porywaczy szybko zatrzymano, a w piątek Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ zdecydował o ich trzymiesięcznym areszcie.

Zatrzymano podejrzanych o uprowadzenie i maltretowanie 18-latka.



Aresztowani to 23-letni Marcin D. i Daniel K. z Gdańska, 24-letni Dawid B. z Kleszczewa oraz 18-letnia Patrycja S. z Bytowa.

- Troje podejrzanych przyznało się do winy i złożyło wyjaśnienia, ale ciężko mówić o skrusze - mówi cytowany przez Gazetę Wyborczą Trójmiasto prokurator Maciej Chełstowski, szef Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa. - Jeden z mężczyzn utrzymuje, że jest niewinny.
Aresztowani usłyszeli m.in. zarzut pozbawienia człowieka wolności w połączeniu ze szczególnym udręczeniem. Grozi im od trzech do 15 lat więzienia.

Marcin D., Daniel K. i Dawid B. byli już wielokrotnie karani. Z kolei Patrycja S. wysyłała po wszystkim SMS-y, w których pisała, że chciałaby jeszcze wziąć udział w takim zdarzeniu.

- Jej rola była dość kluczowa, a w swoim okrucieństwie nie ustępowała kolegom, mimo że nie miała, podobnie jak pozostali, żadnego osobistego motywu - dodaje Maciej Chełstowski. - Jestem wstrząśnięty, cud, że go nie zabili.
Okaleczony chłopak trafił do szpitala, ale jego życie nie jest zagrożone.

ms