Radni PiS: wewnętrzny raport krytyczny wobec Gdańskich Nieruchomości

27 lutego 2019 (artykuł sprzed 1 roku)
Ewa Budnik
Najnowszy artukuł na ten temat

Radni pytają o protokoły w mieszkaniach komunalnych

Gdańscy radni PiS twierdzą, że dysponują wewnętrznym - pokontrolnym - dokumentem Gdańskich Nieruchomości, z którego wynika, że w instytucji możliwe jest tzw. ustawianie przetargów oraz wydatkowanie środków niezgodne z zawartymi umowami. - Procedury przetargowe realizowane przez Gdańskie Nieruchomości, w zależności od wartości szacunkowej zamówienia, prowadzone są na podstawie obowiązujących przepisów prawnych, w tym Ustawy Prawo Zamówień Publicznych - zapewniają urzędnicy.



Radni opozycji w ostatnich miesiącach już parokrotnie przyglądali się działaniom Gdańskich Nieruchomości (GN), miejskiej instytucji, która zarządza gminnym zasobem lokali komunalnych i socjalnych. Niedawno informowaliśmy o nieprawidłowościach przy remoncie mieszkania socjalnego przy ulicy Strajku Dokerów w Nowym Porcie.

Gdańscy radni PiS twierdzą, że zgłasza się do nich wielu najemców miejskich lokali, którzy proszą m.in. o pomoc w kontakcie z GN lub zgłaszają nieprawidłowości, m.in. dotyczące remontu miejskich mieszkań.

- Nie potrafię powiedzieć, na temat ilu dokładnie lokali otrzymaliśmy sygnały, mogę powiedzieć, że jedna trzecia zgłaszanych problemów w czasie moich dyżurów radnego dotyczy miejskich lokali - mówi Kacper Płażyński, radny Miasta Gdańska.
- Sygnały, które odbieramy dotyczą różnych dzielnic, między innymi Brzeźna, Nowego Portu, Oruni, Chełmu. Problemy polegają między innymi na tym, że komunikacja z Gdańskimi Nieruchomościami jest utrudniona - dodaje Andrzej Skiba, radny Miasta Gdańska, który od kilku miesięcy zajmuje się kolejnymi przypadkami lokatorów miejskich.

Pracownicy anonimowo ujawniają wewnętrzny raport



Podczas porannego spotkania z dziennikarzami radni zaprezentowali opracowanie, które miało powstać po jednej z wewnętrznych kontroli w Gdańskich Nieruchomościach. Radni przekonują, że są to wnioski z wewnętrznej kontroli zamówień publicznych do kwoty 30 tys. euro. Zaprezentowany dziennikarzom materiał nie ma jednak cech dokumentu: nie ma autora, pieczątek, oficjalnych nagłówków.

- Z dokumentu wewnętrznego, który otrzymaliśmy od pracowników Gdańskich Nieruchomości, którzy pragną pozostać anonimowi, wynika, że w niektórych przypadkach dochodzi do płacenia faktur za usługi w wyższych kwotach, niż wynikałoby to z zawartych umów i kwot, które w tych umowach są zawarte - relacjonuje treść dokumentu Kacper Płażyński. - Druga kwestia to sprawa dokumentów przetargowych: obowiązuje zarządzenie dyrektora Gdańskich Nieruchomości z 2016 roku, które ściśle określa, w jaki sposób powinno się wyłaniać wykonawców robót do kwot 30 tys. euro. Niestety, z wniosków pokontrolnych wynika, że w przypadku szeregu umów Gdańskie Nieruchomości nie są w stanie potwierdzić, że w ogóle doszło do rozeznania rynku i zaproszenia wykonawców do przedstawienia ofert. To może wskazywać, że w Gdańskich Nieruchomościach, przynajmniej w jakimś zakresie, dochodzi do tzw. ustawiania przetargów. Z tego dokumentu wynika także, że niejednokrotnie umowy zawierane są dopiero po wykonaniu prac i po zapłacie faktur, a na dodatek dopiero po przeprowadzeniu kontroli przez wewnętrzną komórkę kontrolną Gdańskich Nieruchomości. Faktury zostają zapłacone, ale bez wyszczególnienia, za jaki zakres prac.
Radni przyznają, że nie wiedzą dokładnie, jak szerokie jest to zjawisko, bo opracowanie, którym dysponują, opisuje pięć przypadków, w których są wątpliwości co do tego, czy zostało przeprowadzone postępowanie przetargowe.

Kontrola miała dotyczyć pierwszego półrocza 2018 roku.

Najpierw interpelacja, potem prokuratura



W związku z uzyskanymi informacjami radni złożyli interpelację, by wyjaśnić, jakie działania zostały podjęte w spółce w celu wyjaśnienia nieprawidłowości wynikających z kontroli oraz uniknięcia podobnych sytuacji w przyszłości.

- Nie będziemy na razie zawiadamiać prokuratury. Od odpowiedzi na interpelację uzależniać będziemy dalsze postępowanie w tej sprawie. Zakładamy, że jeżeli pojawi się uzasadnione podejrzenie, że mogło dojść do przestępstwa, to być może niekonieczne my sami, ale władze Gdańska, które być może nie zdają sobie sprawy, co się dzieje w tej instytucji, same takie zawiadomienie złożą - mówi Kacper Płażyński.

Radni PiS: O dokumenty źródłowe coraz trudniej



Radni zwracają uwagę na jeszcze jeden problem, z którym się borykają w kontakcie z Gdańskimi Nieruchomościami. W dochodzeniu do szczegółów prowadzonych w spółce radni korzystali z obowiązującego od niedawna prawa, które pozwala im w ramach wykonywania mandatu radnego m.in. na dostęp do informacji i dokumentacji urzędu miasta i gminnych spółek (art. 24 ust. 2 Ustawy o samorządzie gminnym).

- Jednym jest zauważyć pewne nieprawidłowości, a drugim mieć możliwość pozyskania dokumentów, które je potwierdzą, bądź nie - tłumaczy Andrzej Skiba. - Radni mają możliwość dokonywania tzw. nagłych kontroli, co jest kompetencją podobną do tej, jaką posiadają parlamentarzyści. Przez miesiąc korzystaliśmy z tego trybu, również w Gdańskich Nieruchomościach. Dzięki tym kontrolom udało nam się uzyskać - zgodnie z prawem - wiele ważnych dokumentów. W Gdańskich Nieruchomościach wydano jednak 17 stycznia zarządzenie, które ograniczyło nam możliwość dokonywania nagłych kontroli dokumentacji. Wcześniej mogliśmy żądać wydania dokumentów niemalże tego samego dnia, teraz strona urzędowa wyznaczyła sobie na to termin do 14 dni, a niekiedy nawet do dwóch miesięcy na udzielenie odpowiedzi. Pojawia się pytanie, czy kontrole, które prowadziliśmy, mają zostać zastopowane?
Oświadczenie Gdańskich Nieruchomości

[...]szczegółowe wyjaśnienia poruszanych kwestii zostaną przekazane niezwłocznie po otrzymaniu dokumentacji, o której była mowa podczas konferencji. Jednocześnie informujemy, że procedury przetargowe realizowane przez Gdańskie Nieruchomości, w zależności od wartości szacunkowej zamówienia, prowadzone są na podstawie obowiązujących przepisów prawnych, w tym Ustawy Prawo Zamówień Publicznych.

Aleksandra Strug, rzecznik prasowy Gdańskich Nieruchomości

Do chwili publikacji redakcja nie otrzymała odpowiedzi na szczegółowe pytania w powyższej sprawie.
Kto powinien kontrolować przepływ finansów w miejskich spółkach?
10%

wewnętrzne jednostki kontrolne

48%

niezależny od samorządu urząd

24%

prywatne firmy zajmujące się audytem

15%

komitety społeczne

3%

inny podmiot

zakończona

łącznie głosów: 854