stat

Rozmowa z Piotrem Borawskim o komunikacji miejskiej w Gdańsku

11 lutego 2019, 7:00
Maciej Korolczuk

Komunikacja miejska zdominowała jesienną kampanię wyborczą, a konieczne zmiany w transporcie publicznym zostały określone jako największy priorytet w nowej kadencji władz miasta. O tym, jakie to problemy, jak je rozwiązać i jakie zmiany czekają w najbliższym czasie także kierowców, pieszych i rowerzystów rozmawiamy z Piotrem Borawskim, wiceprezydentem odpowiedzialnym za komunikację miejską.



Maciej Korolczuk: Czego najbardziej potrzebuje obecnie komunikacja miejska w Gdańsku?

Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska ds. przedsiębiorczości i ochrony klimatu, odpowiadający także za transport publiczny w mieście: - Zeszły rok pokazał, że największą doraźną potrzebą było zabezpieczenie odpowiedniej liczby kierowców. Działania spółki GAiT w tym zakresie przyniosły efekty i wychodzimy tutaj na prostą. W tym roku chcemy to kontynuować i domknąć sprawy kadrowe.  

Jak chce pan to osiągnąć?

- Efekty przynoszą podwyżki płac kierowców i motorniczych, które zatrzymały odpływ pracowników. Pozytywne skutki przynoszą też bezpłatne kursy na kierowców oferowane przez spółkę. Teraz potrzebny jest czas, myślę, że do końca 2019 r. problem zostanie rozwiązany. Zdajemy jednak sobie sprawę, że problemy z wakatami wśród kierowców nie są jedynymi, z jakimi musimy się mierzyć.

GAiT zmniejszył liczbę wakatów wśród kierowców


W takim razie jakie one są?

- To są kwestie, z jakimi borykamy się od lat. Przede wszystkim dostosowanie siatki połączeń do realnych potrzeb mieszkańców i tego, jak i gdzie poruszają się po mieście. To w ostatnich latach mocno się zmienia i musimy na to zapotrzebowanie szybciej i efektywniej odpowiadać. Pracujemy też nad wymianą taboru i wyeliminowaniem awarii, bo ma to bezpośrednie przełożenie na czas podróży. Priorytetem jest jednak częstotliwość kursów i bezawaryjność, bo to na te aspekty w głównej mierze zwracają uwagę podróżni. 

Czy dymisja dyrektora ZTM Jerzego Dobaczewskiego jest pierwszym krokiem do zmian w komunikacji, jakie nas czekają i sygnałem, że teraz będzie inaczej?

- Wielokrotnie i bardzo długo rozmawialiśmy z prezydentem Pawłem Adamowiczem i Piotrem Grzelakiem na temat potrzebnych zmian w komunikacji. Do takich rozmów dochodziło w grudniu i jeszcze w styczniu, przed tragiczną śmiercią prezydenta Adamowicza. Moja ścisła współpraca z Piotrem Grzelakiem, który dotychczas odpowiadał za transport publiczny w mieście, nie jest tylko potrzebą chwili, ale była wolą prezydenta Adamowicza. Wszelkie narady i kluczowe decyzje zapadają wspólnie. Chcemy połączyć moje nowe spojrzenie na komunikację z doświadczeniem Piotra.

Czytaj więcej: Dyrektor ZTM Gdańsk zwolniony


A sama decyzja o zmianie kierownictwa w ZTM?

- Trudno jest mi wychodzić poza to, co było zawarte w oficjalnym komunikacie z biura prasowego. Jest to zmiana, o której dyskutowaliśmy od dłuższego czasu. Przez najbliższe tygodnie Zarządem będzie kierował Sebastian Zomkowski. W tym czasie zastanowimy się, czy będziemy ogłaszać konkurs na stanowisko dyrektora.

Dyrektor Dobaczewski mówił, że straciliście do niego zaufanie.

- To są kwestie odnoszące się do stosunku pracy, nie chcę się do tego odnosić i rozmawiać o przyczynach jego dymisji za pomocą mediów i dziennikarzy. Kończąc ten wątek, myślę, że dyrektor Dobaczewski zdaje sobie sprawę, za co i dlaczego został zwolniony.



Po tej dymisji odezwały się głosy, że stanowisko straciła nie ta osoba, która powinna, a za problemy w funkcjonowaniu komunikacji odpowiada głównie prezes GAiT Maciej Lisicki. Jak pan ocenia jego pracę? Czy wpływ na ocenę jego pracy będą miały wyniki kontroli prowadzonej właśnie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne?

- Liczba kontroli CBA w Urzędzie Miejskim w ostatnich miesiącach skłania do zastanowienia się, czy te kontrole są zasadne i wynikają z rzeczywistej troski o dobro wspólne, czy są to działania stricte polityczne. Oczywiście zapoznam się z końcowym raportem i wezmę pod uwagę ewentualne wnioski pokontrolne, ale podchodzę z dystansem do samej kontroli.

Co do prezesa Lisickiego, to nawiązując do problemów z brakiem kierowców, o których rozmawialiśmy na początku, chcę powiedzieć, że prezes GAiT wykazał się dużym zaangażowaniem, by się z nimi uporać. Sukcesem zarządczym jest fakt, że w obliczu problemu, jaki wystąpił, prezes nie tkwił w nim, lecz podjął skuteczne działania, by mu zaradzić. Po drugie, znacznie poprawia się sytuacja z wymianą taboru, bo nie tylko kupujemy nowe autobusy i tramwaje, ale też korzystamy z nowych narzędzi, jakimi jest dzierżawa autobusów. W tym zakresie pozytywnie oceniam pracę prezesa Lisickiego i nie planuję zmiany na jego stanowisku.

Czym różni się GAiT od ZTM-u?



W czasie kampanii wyborczej, gdy był pan szefem sztabu Jarosława Wałęsy, podnosiliście postulaty koniecznych zmian w komunikacji - także personalnych. Co się zmieniło, że jesienią uważał pan to za konieczność, a po kilku miesiącach się z tego wycofuje?

- W czasie kampanii, czyli wiosną, latem i wczesną jesienią ubiegłego roku, problemy w GAiT były znacznie poważniejsze niż teraz. Podjęte działania przyniosły pozytywne efekty. Tylko i wyłącznie z tych powodów wynika zmiana mojej oceny. Wyjście z kryzysu to zasługa prezesa Lisickiego.

Jednym z waszych pomysłów w trakcie kampanii była idea, by znów GAiT i ZTM były jedną instytucją.

- Zmiana na stanowisku dyrektora ZTM i pozytywna ocena pracy prezesa Lisickiego to jasny sygnał, że nie bierzemy takiego scenariusza pod uwagę.

Które z pomysłów, jakie zrodziły się w waszym - jak by nie patrzeć - konkurencyjnym sztabie w trakcie kampanii, będzie chciał pan "pożyczyć" i wykorzystać w tej kadencji?

- Chcemy rozwijać infrastrukturę tramwajową. Pierwszym krokiem będzie otwarcie nowej linii w ciągu Nowej Bulońskiej. Priorytetem jest przede wszystkim rozpoczęcie budowy linii tramwajowej Gdańsk Południe - Wrzeszcz. W grudniu otrzymaliśmy zapewnienie, że decyzja środowiskowa będzie "na dniach". Do dziś się w tej kwestii nic nie zmieniło. Czekamy, ale jesteśmy zdeterminowani, by jeszcze w tej kadencji tę inwestycję przeprowadzić. 

Dwa warianty tramwaju z południa Gdańska do Wrzeszcza


Jak chcecie wpłynąć na protestujących mieszkańców Wrzeszcza, głównie ul. Bohaterów Getta Warszawskiego, którzy nie zgadzają się na tramwaje jeżdżące pod ich oknami?

- Próbowaliśmy już wszystkich miękkich metod negocjacji. Chcieliśmy ich przekonać, że budowa linii nie odbije się negatywnie ani na stanie technicznym kamienic, ani - wbrew obawom - nie obniży wartości mieszkań. Można wręcz zakładać, że będzie odwrotnie, bo bliskość komunikacji podnosi ceny mieszkań. W najgorszym razie zaproponujemy mieszkańcom wykup ich nieruchomości, tak by tramwaj w planowanej trasie połączył górny i dolny taras. Innej możliwości nie ma, bo kilkanaście osób nie może blokować inwestycji kluczowej z perspektywy 100 tys. mieszkańców górnego tarasu. Podobnie bywało w przypadku wprowadzania stref płatnego parkowania, gdy początkowo mieszkańcy czy przedsiębiorcy podchodzili do pomysłu nieufnie, a po kilku tygodniach okazywało się, że jest lepiej, niż było. 

A co z przywróceniem połączenia kolejowego do Letnicy i dalej do Brzeźna i Nowego Portu? Jakie jest stanowisko miasta w tej sprawie, bo jedni urzędnicy mówią, że to realna i potrzebna inwestycja, a drudzy, że wręcz przeciwnie.

- Letnica to część miasta, która się intensywnie zmienia i rozwija. Nie tylko ze względu na wprowadzających się tam nowych mieszkańców, ale też duże inwestycje, jakie tam lada moment powstaną, np. oceanarium. Ale Letnica to też miejsce dobrze skomunikowane dzięki nowym liniom autobusowym, spore rezerwy są jeszcze w obsłudze dzielnicy przez tramwaje. W pierwszej kolejności będziemy chcieli skorzystać z rozwiązań, które mamy, a dopiero później myśleć o ewentualnej reaktywacji połączenia kolejowego. Tym bardziej, że rozmowy z PKP do najłatwiejszych nie należą.

Uczestniczył pan w pracach nad uchwałą o wprowadzeniu w Gdańsku bezpłatnej komunikacji dla dzieci i młodzieży. Jesienią pytaliśmy SKM i ZTM, jak zmieniła się sprzedaż biletów okresowych od 1 lipca, ale ani kolejarze, ani organizator transportu miejskiego w Gdańsku nie byli w stanie nam udzielić odpowiedzi.

- My też nie mamy takich danych. Będziemy dysponować danymi w ujęciu rocznym, więc na pierwsze wnioski musimy poczekać na "po wakacjach". Na pewno mniejsza liczba sprzedanych biletów oznacza mniejsze wpływy w ZTM. Szacujemy, że po pół roku kosztowało nas to 4,5 mln zł. Ale podkreślam, że są to dane szacunkowe.

Zwiększacie nakłady na komunikację z 300 do 330-340 mln zł w skali roku. Czy zamierzacie w najbliższym czasie część tych środków pokryć np. wprowadzając podwyżki cen biletów?

- Ostatnia podwyżka była w lipcu 2016 r. i dotyczyła głównie pasażerów korzystających z biletów jednorazowych, zależy nam bowiem na pasażerach, którzy są z nami na co dzień i kupują bilety okresowe. Zdajemy sobie sprawę, że zmiany kosztują i będą kosztować, ale na razie nie ma takich planów, by środków szukać w kieszeniach pasażerów. Najpierw chcemy, by nasi mieszkańcy odczuli pozytywne zmiany w codziennym funkcjonowaniu tramwajów i autobusów. Muszą mieć poczucie, że płacą za komunikację, która jest punktualna i bezawaryjna.

Jaki wpływ na funkcjonowanie komunikacji będzie miało wiosenne uruchomienie systemu roweru metropolitalnego MEVO?

- Liczymy, że będą z niego korzystać pasażerowie na krótkich i średnich odległościach - zwłaszcza wiosną i latem. Trwają intensywne prace, by system odebrać do końca miesiąca, ale proszę zauważyć, że zamawiający nie godzi się na ustępstwa i twardo oczekuje od wykonawcy dostarczenia takiego produktu, jaki zamówił i za jaki zapłacił.



Czy równie dużą konsekwencją wykaże się w naliczaniu i egzekwowaniu kar umownych, czy podobnie jak ZTM, wobec GAiT naliczone kary zostaną umorzone?

- Jestem przekonany, że zarząd Gdańskiego Obszaru Metropolitalnego naliczy i wyegzekwuje kary zgodnie z umową.    

Było o autobusach, tramwajach, rowerach, to teraz chcę zapytać o pieszych. Był pan orędownikiem przywrócenia naziemnego przejścia przy Bramie Wyżynnej. Czy w tej kadencji będziecie chcieli pójść dalej tym tropem i poprawiać komfort poruszania się także pieszym?

- Zazwyczaj na temat zasadności budowania czy likwidowania przejść wypowiadają się młode, zdrowe i wysportowane osoby i kierowcy. A tymczasem społeczeństwo nam się starzeje. Musimy myśleć jednak o osobach starszych, niepełnosprawnych i ograniczonych ruchowo. Aktualnie, na różnych etapach realizacji są trzy takie projekty: przejście w okolicy Bramy Wyżynnej, przebudowa przejścia przy ul. Podwale Przedmiejskie oraz przejście dla pieszych w rejonie Dworca Głównego. Jeśli chodzi o tę ostatnią inwestycję, to mamy już przygotowaną koncepcję i jesteśmy na etapie przygotowania przetargu mającego na celu opracowanie projektu budowlanego i wykonawczego.

Obok przywracania naziemnych przejść chcecie też wytyczać nowe buspasy. W planach jest m.in. buspas na dolnym odcinku Słowackiego.

- Jestem świeżo po spotkaniu w tej sprawie w Gdańskim Zarządzie Dróg i Zieleni. Trwają intensywne prace nad nowymi buspasami, a o tym, że powinny powstawać świadczy sukces buspasa na Wałach Piastowskich i Podwalu Grodzkim w kierunku Huciska. W najbliższych tygodniach będziemy informować mieszkańców o naszych pomysłach. 

To na koniec jeszcze jedno zdanie o kierowcach. Czy i jak zamierza pan wzmocnić działania Straży Miejskiej, która dotychczas nie radzi sobie z chaosem parkingowym?


- 25 lutego mamy coroczną odprawę ze Strażą Miejską. Już zapowiedziałem komendantowi, że nadam jego podopiecznym dwa priorytety. Po pierwsze diametralnie musi się zmienić dotychczasowa pobłażliwość wobec kierowców łamiących przepisy w parkowaniu. W najbliższym czasie mieszkańcy i kierowcy z pewnością zauważą w tej kwestii zmianę na lepsze. Po drugie, myślimy o utworzeniu referatu zajmującego się walką ze smogiem w mieście. Będziemy odwiedzać w tej sprawie inne, bardziej doświadczone samorządy, np. Kraków i Warszawę, gdzie już funkcjonują ekopatrole. Trzeba też pomyśleć o doposażeniu takiego referatu w odpowiedni sprzęt, by działania strażników były skuteczne.  
Jak oceniasz komunikację miejską w Gdańsku?
58%

wymaga wielu zmian, w tym dofinansowania i dużej reorganizacji

8%

więcej pieniędzy powinno wystarczyć, by stała się bardziej przyjazna pasażerom

24%

mam mieszane uczucia, w jednych częściach miasta działa dobrze, w innych źle

6%

kilka kosmetycznych zmian i wszystko będzie ok

4%

nie mam do niej zastrzeżeń

łącznie głosów: 1264