Rusza proces Magdaleny Adamowicz

22 lutego 2021, 7:00
Piotr Weltrowski
Magdalena Adamowicz twierdzi, że jest niewinna, kilka dni temu odniosła się szczegółowo do treści zarzutów. Więcej zdjęć (5)

Magdalena Adamowicz twierdzi, że jest niewinna, kilka dni temu odniosła się szczegółowo do treści zarzutów.

Piotr Hukało / Trojmiasto.pl

Magdalena Adamowicz twierdzi, że jest niewinna, kilka dni temu odniosła się szczegółowo do treści zarzutów.

Piotr Hukało / Trojmiasto.pl

W poniedziałek przed gdańskim sądem rozpocząć ma się proces Magdaleny Adamowicz. Prokuratura zarzuca jej popełnienie dwóch przestępstw karnoskarbowych oraz brak rozliczania dochodów pochodzących z wynajmu mieszkań. Sama wdowa po byłym prezydencie Gdańska utrzymuje, że jest niewinna, w ostatnich dniach szczegółowo odniosła się też do zarzutów.



Akt oskarżenia został wniesiony przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Stało się to w sierpniu ubiegłego roku. Początkowo europosłanka PO miała odpowiadać przed sądem wraz z czterema innymi osobami: swoją matką - Janiną A., urzędnikiem samorządowym oraz dwoma biznesmenami z branży deweloperskiej.

Janina A. została oskarżona o składanie fałszywych zeznań w postępowaniu dotyczącym nieprawidłowości w oświadczeniu majątkowym prezydenta Gdańska oraz w postępowaniu karnym. Według śledczych poświadczyła ona nieprawdę na temat darowizn.

Jak twierdzi prokuratura, w latach 2014-2015, podczas przesłuchania w charakterze świadka, złożyła fałszywe zeznania w sprawie majątku dziadka Magdaleny Adamowicz. Miał on - jej zdaniem - posiadać znaczne oszczędności pieniężne, liczone w setkach tysięcy złotych, które następnie przekazał w darowiźnie na rzecz Pawła i Magdaleny Adamowicz. Zdaniem prokuratury dziadek Magdaleny Adamowicz nie dysponował takim majątkiem.

Dwóm biznesmenom zarzucono przestępstwa korupcyjne. Jak ma wynikać z zebranego materiału dowodowego, dążyli oni do zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w Jelitkowie, który pierwotnie zakładał mniej korzystne dla inwestora rozwiązania urbanistyczne.

Według prokuratury doszło do przestępstwa polegającego na tym, że w trakcie przyspieszonej procedury zmiany planu zagospodarowania przestrzennego prezydent Gdańska i członkowie jego rodziny kupili po zaniżonych cenach trzy mieszkania.

Ostatnią oskarżoną osobą był pracownik samorządowy, któremu śledczy zarzucają przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Miał on podejmować bezprawne działania na rzecz spółki reprezentowanej przez biznesmenów, które polegały na zaniechaniu podjęcia dochodzenia kary umownej na rzecz miasta Gdańska.

Sprawę Magdaleny Adamowicz wyłączono do osobnego postępowania



Ostatecznie sprawę europosłanki PO wyłączono do osobnego postępowania, jak tłumaczył rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku ds. karnych Tomasz Adamski, "sąd uwzględnił wszelkie okoliczności, w tym zasadę sprawności i ekonomiki procesowej. Łączne rozpoznanie spraw wszystkich oskarżonych nie jest bezwzględnie obowiązkowe. Sąd zauważył, że czyny zarzucone oskarżonej ulegają przedawnieniu w dość krótkim czasie, bo już 31 grudnia 2022 r. oraz 31 grudnia 2023 r. Czyny zarzucone innym oskarżonym mają dłuższe okresy przedawnienia".

Dlatego też rozpoczynający się dziś proces dotyczyć będzie tylko wdowy po byłym prezydencie Gdańska.

- Magdalena Adamowicz została oskarżona o popełnienie dwóch przestępstw karnoskarbowych, które polegały na nieujawnieniu w zeznaniach podatkowych za lata 2011-2012 dochodów w kwotach odpowiednio prawie 300 tys. zł i 100 tys. zł. Ponadto Magdalena Adamowicz nie dokonała rozliczenia dochodów uzyskiwanych z wynajmu mieszkań jako prowadzonego w warunkach pozarolniczej działalności gospodarczej. Łączne uszczuplenie w podatku dochodowym od osób fizycznych wynosiło prawie 120 tys. zł - informował już wcześniej Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

Magdalena Adamowicz: jestem niewinna



Europosłanka PO od samego początku twierdziła, że jest niewinna, ale kilka dni przed rozpoczęciem procesu Magdalena Adamowicz odniosła się szczegółowo do ciążących nad nią zarzutów. Poniżej prezentujemy w całości jej oświadczenie w tej sprawie.

Oświadczenie Magdaleny Adamowicz

W poniedziałek rusza wyczekiwany przeze mnie proces. Wyczekiwany, bo tylko on może osuszyć bagno oszczerstw wylewanych na moją rodzinę od lat. Oszczerstw wylewanych w rządowych mediach na podstawie fałszywych przecieków z rządowej prokuratury.

Przypomnę, że podległa rządowi prokuratura zarzuca mi dwa "czyny".

Po pierwsze, prokuratura insynuuje, że prowadzę pozarolniczą działalność gospodarczą w postaci wynajmu mieszkań i dlatego nie mogę jej zdaniem rozliczać wynajmu ryczałtem. Dla jasności, zawsze rozliczałam 100 proc. przychodu z wynajmu, więc spór, jeśli jakikolwiek, dotyczy sposobu opodatkowania. Ale dlaczego akurat mnie władza każe założyć działalność gospodarczą, podczas gdy 700 tys. Polaków rozlicza wynajem ryczałtem? Bo noszę nazwisko Adamowicz. Tak więc, drodzy Polacy, dopóki nie narazicie się władzy, możecie wynajem dalej rozliczać ryczałtem. Do czasu, gdy nie podpadniecie rządzącym.

Po drugie, dla prokuratury było czymś nie do pomyślenia, że moi dziadkowie mogli darować pieniądze na edukację własnych wnuczek. Tym razem prokuratura insynuuje, że moich nieżyjących dziadków nie było na to stać. Uznała tak wbrew licznym dokumentom, które bez cienia wątpliwości dowodzą czegoś odwrotnego. I znowu, majątek moich nieżyjących dziadków nigdy by nie wzbudził żadnych wątpliwości nikogo rozsądnego i przyzwoitego, gdybym nie nosiła nazwiska Adamowicz. Tak więc, drodzy Polacy, dopóki nie narazicie się władzy, możecie dalej przekazywać darowizny najbliższej rodzinie i nie musicie szukać dokumentów sprzed 80 lat o majątku Waszych dziadków. Do czasu, gdy nie podpadniecie rządzącym.

Ten wątek działania rządowej prokuratury ma też inny wymiar - wymiar wyjątkowo obrzydliwy. Moja ukochana babcia przeżyła KL Auschwitz Birkenau, w którym była więziona od września 1942 r. do grudnia 1944 r. Potem została przez Niemców wywieziona w bydlęcych wagonach - ta "podróż" bez jedzenia i świeżej wody trwała 2 tygodnie - do KL Flossenbürg. Tam, przez pół roku harowała pod ziemią, bez wychodzenia na powierzchnię, w fabryce broni, w której produkowano części do rakiet V-1 i V-2. Mój dziadek, przeżył zesłanie na przymusowe roboty do Niemiec. Niewolniczą pracę przypłacił utratą oka. Za używanie potwornej traumy Ich wojennych losów do procederu szczucia na moją rodzinę, winni będą smażyć się w piekle. Szargania świętej dla mnie pamięci moich dziadków nie potrafię wybaczyć.

Jest dla mnie oczywiste, że w obu wątkach chodzi prokuraturze o jedno: w opinii publicznej wzbudzić podejrzenie, że trwająca latami nagonka na Pawła Adamowicza była choćby częściowo uzasadniona. Nie jest to zatem atak na mnie; jest to obrona - próba obrony wizerunku prokuratorów i mediów rządowych po zabójstwie mojego męża. Próba tyleż desperacka, co niemoralna.

Z rządowych prokuratorów i pracowników rządowych mediów nic nie zmyje odpowiedzialności za wyreżyserowanie, a potem rozpowszechnianie, tych wszystkich kłamstw o "walizce złota przywiezionej z Niemiec przez dziadków", "36 kontach", "ukrywanych albo kradzionych mieszkaniach", "płaceniu fortuny za naukę córek w USA" czy "układzie gdańskim pod wodzą mafiosa Adamowicza". Kłamstw w służbie szczucia, które doprowadziło do zabójstwa Pawła Adamowicza.

Zresztą w trakcie procesu obserwatorzy po zapoznaniu się z faktami sami wyrobią sobie zdanie, co było i jest prawdą, a co prawdę miało udawać - co skrojono na potrzeby bezpardonowej walki politycznej z prezydentem Gdańska. Człowiekiem zbyt niezależnym i zbyt krytycznym wobec władzy, żeby zostawić Go w spokoju.

To "coś", co prokurator nazywa "aktem oskarżenia" kierowanym we mnie, jest - jak sam prokurator przyznaje! - jedynie zbiorem przypuszczeń bez żadnych dowodów. To "coś" na pewno nie pomoże w oczyszczeniu wizerunku prokuratury jako narzędzia do zwalczania demokratycznej opozycji w Polsce.

Ja sugeruję prokuratorom: przeproście. Niech będą to zwykłe przeprosiny - nie w rodzaju tych, które są wymuszane wyrokami sądów, jak w przypadku TVP, a szczere, z własnej woli. Będziecie wtedy spać spokojniej.
Sądzisz, że sprawa Magdaleny Adamowicz skończy się prawomocnym wyrokiem lub uniewinnieniem przed przedawnieniem się zarzutów?
tak, myślę, że to postępowanie potrwa bardzo szybko we wszystkich instancjach
nie, sądzę, że rozstrzygnięcia w tej sprawie nigdy nie poznamy