stat

Sąd: Wałęsa musi przeprosić Kaczyńskiego

6 grudnia 2018, 13:30
Rafał Borowski
Ogłoszenie wyroku w sprawie Kaczyński vs Wałęsa

Lech Wałęsa ma przeprosić Jarosława Kaczyńskiego za wpisy na Facebooku, którymi sugerował, że prezes PiS jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską - uznał Sąd Okręgowy w Gdańsku. Nie musi natomiast przeprosić za stwierdzenia, że prezes PiS jest chory psychicznie oraz wrobił byłego prezydenta w tzw. sprawę TW Bolka. Wyrok nie jest prawomocny. Pełnomocnicy podejmą decyzję o złożeniu apelacji dopiero po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku.



W czwartkowe popołudnie Sąd Okręgowy w Gdańsku - w trzyosobowym składzie: Weronika Klawonn, Urszula Malak i Piotr Kowalski - wydał wyrok w procesie Kaczyński vs. Wałęsa. Prezes PiS pozwał z powództwa cywilnego byłego prezydenta o naruszenie dóbr osobistych, spowodowane jego wypowiedziami w mediach społecznościowych.

Sąd uwzględnił żądania powoda Jarosława Kaczyńskiego częściowo. Przyznał mu rację jedynie w zakresie wypowiedzi Wałęsy dotyczących odpowiedzialności prezesa PiS za decyzję o lądowaniu samolotu w Smoleńsku w kwietniu 2010 roku. W pozostałym zakresie, powództwo zostało oddalone.

- Poważne i konkretne oskarżenie musi być oparte na poważnych i konkretnych podstawach, nie zaś na przypuszczeniach i subiektywnych odczuciach. Wiemy, że Lech Wałęsa nie poznał treści ostatniej rozmowy braci Kaczyńskich, nie ma żadnych dowodów na to, że nagranie tej rozmowy istnieje i zostało komukolwiek przedstawione. Pozwany swoje tezy opiera na swoim doświadczeniu dotychczasowej współpracy z braćmi Kaczyńskimi (...). Zdaniem sądu, te przesłanki są niewystarczające do wysuwania tak ciężkich oskarżeń. Nawet wobec polityka, który wraz ze swoim obozem politycznym temat przyczyn katastrofy smoleńskiej uczynił jedną z podstaw debaty publicznej - mówiła sędzia Klawonn w ustnym uzasadnieniu motywów rozstrzygnięcia.

Przeprosiny na Facebooku i w ogólnopolskich mediach



W związku z tym Lech Wałęsa został zobowiązany do złożenia publicznych przeprosin. Mają one zostać wysłane w formie pisemnej Jarosławowi Kaczyńskiemu, a także pojawić się na facebookowym profilu byłego prezydenta oraz w ogólnopolskich mediach: radiu TOK FM, tygodniku Newsweek oraz portalu Gazeta.pl. Treść podyktowanego przez sąd oświadczenia brzmi następująco:

- Przepraszam pana Jarosława Kaczyńskiego za to, że w moich wypowiedziach publicznych (...) sformułowałem wobec niego zarzuty, że Jarosław Kaczyński, mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych, panujących podczas lotu polskiej delegacji do Smoleńska, wydał polecenie nakazania lądowania samolotu, czym doprowadził do katastrofy lotniczej 10 kwietnia 2010 roku, a swoimi późniejszymi działaniami zmierzał do przerzucenia odpowiedzialności za katastrofę smoleńską na inne osoby. Tymi słowami naruszyłem dobre imię i godność osobistą pana Jarosława Kaczyńskiego - brzmi treść przeprosin, które musi złożyć pozwany.
Sąd zobowiązał również Wałęsę do złożenia jeszcze jednego oświadczenia, w którym ma przeprosić za przypisanie Lechowi Kaczyńskiemu odpowiedzialności za katastrofę w Smoleńsku oraz nazwanie go "smoleńskim mordercą", czym naruszył uczucia prezesa PiS. Te przeprosiny mają się jednak pojawić wyłącznie na profilu facebookowym Wałęsy oraz zostać przesłane do Jarosława Kaczyńskiego.


Sprawa TW Bolka mieści się w debacie publicznej



Sąd zniósł między stronami koszty procesu, a także - jak już wcześniej wspomniano - oddalił powództwo Kaczyńskiego w pozostałym zakresie. Tym samym Wałęsa nie musi przepraszać Kaczyńskiego za stwierdzenie, że to właśnie on wrobił byłego prezydenta w sprawę TW Bolka. Sędzia wielokrotnie podkreślała, że w tej kwestii należało kierować się wolnością słowa.

- Wolność słowa, wolność debaty publicznej stanowi jeden z istotnych fundamentów demokratycznego państwa prawnego. Bez wolności słowa nie ma demokracji, nie ma praw jednostki. Ale wolność słowa nie jest wolnością absolutną. Jedną z jej granic jest ochrona dobrego imienia innych osób ich godności. Rolą sądu pozostawało wyznaczenie owej granicy. Debata polityczna jest tą przestrzenią, w której wolność słowa może być realizowana najszerzej, a ingerencja państwa (...) może mieć miejsce jedynie w wyjątkowych przypadkach. Zdaniem sądu ocena osoby Lecha Wałęsy, jego miejsca w historii, pozostaje wciąż przedmiotem sporu politycznego. Sąd nie znalazł dostatecznych podstaw do ograniczenia wolności słowa w tym zakresie - kontynuowała sędzia Klawonn.

Politycy muszą być odporni na ostrą krytykę



Sąd uznał również, że sformułowania dotyczące wątpliwości co do stanu psychicznego prezesa rządzącej partii również mieszczą się w granicach publicznej debaty. Należy to rozumieć w ten sposób, że osoby publiczne, a w szczególności politycy muszą liczyć się z dosadną krytyką, która może przyjmować formę tego rodzaju określeń.

- Oczywiście, że przypisanie przeciwnikowi politycznemu choroby psychicznej stanowi dość prostą próbę jego zdyskredytowania. Jednakże kontekst słów pozwanego, który zachowania powoda odbiera jako szkodzące Polsce, usprawiedliwia użycie tego rodzaju ostrych słów (...). Polityk musi wykazywać wyższą tolerancję na krytykę, nawet wówczas, gdy jest ona wyrażona w sposób emocjonalny, z użyciem dosadnych sformowań i przerysowanych określeń - uzupełniła sędzia Klawonn.
Na sali sądowej nie było ani Jarosława Kaczyńskiego, ani Lecha Wałęsy. Zamiast nich pojawili się ich pełnomocnicy: adwokat Bogusław Kosmus (pełnomocnik Kaczyńskiego) oraz radca prawny Paweł Janc (pełnomocnik Wałęsy). Oboje nie chcieli komentować czwartkowego wyroku. Na pytania licznie zgromadzonych dziennikarzy, czy zamierzają składać apelację, odpowiedzieli w zasadzie to samo - decyzja w tej sprawie zostanie podjęta po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku.

***


Przypomnijmy: Jarosław Kaczyński wytoczył proces Lechowi Wałęsie z powodu jego wypowiedzi w mediach społecznościowych, które dotyczyły trzech kwestii.

Po pierwsze, Wałęsa przypisał prezesowi PiS odpowiedzialność za spowodowanie katastrofy lotniczej w Smoleńsku w kwietniu 2010 roku. Po drugie, były prezydent stwierdził, że to Kaczyński wrobił go w tzw. sprawę TW Bolka, czyli rzekomą współpracę byłego prezydenta ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. Wreszcie ostatnie wypowiedzi dotyczyły stwierdzenia, że Kaczyński jest chory psychicznie.

- Wszystko co mówiłem, mówiłem w dyskusji politycznej. Takie mam zdanie o Kaczyńskim. Z niczego się nie wycofuję - skwitował Lech Wałęsa podczas przesłuchania, które odbyło się dwa tygodnie temu w Sądzie Okręgowym w Gdańsku.
Jarosław Kaczyński domagał się od Lecha Wałęsy przeprosin za naruszenie dóbr osobistych, a także wpłaty 30 tysięcy złotych na konto Fundacji Hospicjum Onkologicznego św. Krzysztofa w Warszawie.
Czy zgadzasz się z wyrokiem sądu?
61%

tak, to rozsądne orzeczenie

39%

nie, nie zgadzam się z tym wyrokiem

łącznie głosów: 1142