Służbowy urlop za oceanem

5 września 2001 (artykuł sprzed 19 lat)
Tomasz Gawiński
Obok komendanta miejskiego, szefa komisariatu na Obłużu i funkcjonariusza wydziału kryminalnego na szkolenie do USA pojedzie także Aleksandra Rzepka, kierowniczka referatu szkolenia i kadr w Komendzie Miejskiej Policji w Gdyni. Wielu funkcjonariuszy zadaje sobie pytanie w jakim charakterze jedzie ona za ocean?

Czterech gdyńskich policjantów pojedzie na dwutygodniowe szkolenie do Seattle w USA. Wyjazd w ramach urlopu sfinansuje w połowie gdyński magistrat. Resztę zapłacą sami funkcjonariusze. Jest to pierwsza wyprawa gdyńskich stróżów prawa za ocean. O ile jednak wyjazd komendanta Roberta Ratajczyka, oraz komendanta komisariatu i policjanta z wydziału kryminalnego, szefa tzw. grupy samochodowej nie budzą wątpliwości, to wiele osób zastanawia się, dlaczego w wyprawie za ocean uczestniczy kom. Aleksandra Rzepka, kierowniczka referatu kadr i szkoleń w gdyńskiej komendzie.

- To jawna kompromitacja - mówią niektórzy policjanci. - Czyżby w naszej jednostce brakowało funkcjonariuszy, którym szkolenie w Ameryce przydałoby się w pracy. Jakie kryterium wyboru zastosował komendant Robert Ratajczyk? W końcu jest to podróż finansowana z kieszeni gdyńskiego podatnika. Czyżby miała na to wpływ jego bliska znajomość z kom. Rzepką?

- Urząd nie miał wpływu na skład osobowy delegacji, choć konsultowano z nami tę kwestię - tłumaczy Elżbieta Gwiazdowska, pełnomocnik prezydenta Gdyni ds. bezpieczeństwa. - Decydował o tym komendant. Ustalono, że połowę kosztów w kwocie ok 14 tys. zł poniesie gmina, a połowę policja. Pieniądze pochodzą z funduszy na bezpieczeństwo. W Seattle gdyńska delegacja ma nocować u polskich rodzin.

Jak dowiedział się "Głos", policja nie pokryje jednak drugiej połowy kosztów, bowiem Komenda Główna Policji nie wyraziła zgody na dofinansowanie tego wyjazdu. Tym samym czterech gdyńskich funkcjonariuszy pojedzie do USA w ramach urlopu.
- Dotychczas nie spotkałam się z taką sytuacją, aby policjanci jadąc za granicę, nie jechali w delegację - dziwi się Elżbieta Gwiazdowska.

- Komendant miejski zwrócił się do komendanta wojewódzkiego z raportem o udzielenie urlopu we wrześniu - mówi nadkom. Gabriela Sikora, rzecznik pomorskiej policji. - Poinformował, że jedzie do USA i uzyskał zgodę z-cy przebywającego na urlopie komendanta Białasa, podisnp. Marka Blumczyńskiego.

Nadkom. Sikora zapewnia, że Komenda Wojewódzka nie dała ani złotówki na ten wyjazd, bowiem w takich przypadkach konieczna jest zgoda KGP. A tej, jak już wiemy, nie było. Oznacza to, że pozostałą część kosztów poniosą indywidualnie policjanci. Tylko dlaczego w składzie czteroosobowej grupy znalazła się kom. Rzepka, do której pracy wielokrotnie było sporo zastrzeżeń? Z informacji "Głosu" wynika bowiem, że inspektorat KWP prowadził wobec niej postępowanie, zaś komendantowi Ratajczykowi kilkakrotnie zwracano uwagę na niedociągnięcia w pracy szefowej referatu kadr i szkoleń.

Przeprowadzono z nią nawet rozmowę dyscyplinującą. Trudno uwierzyć w prawdziwość nieoficjalnych informacji, że komendanta Ratajczyka z kom. Rzepką łączy bliska znajomość, a ostatnio oboje uczą się nawet wspólnie języka angielskiego. Coś jednak zadecydowało o jej wyborze.

- Skład delegacji ustaliliśmy na podstawie programu, który zaproponowali nam Amerykanie - wyjaśnia nadkom. Robert Ratajczyk. - Obejmuje on sprawy dotyczące pracy operacyjnej, prewencji oraz szkolenia i doskonalenia kadr. Nadrzędnym zadaniem kom. Rzepki podczas pobytu w Seattle będzie zebranie informacji i materiałów na temat szkolenia, zasad doboru kadr i tego wszystkiego, co wiąże się z przyjmowaniem ludzi do amerykańskiej policji. Po powrocie, jeśli za oceanem dojdziemy do pewnych ustaleń, opracuje harmonogram szkoleń na przyszłość, aby do USA jeździli już tylko specjaliści.

Komendant Ratajczyk zapewnia, że po powrocie przedłoży w Komendzie Głównej i Wojewódzkiej informacje z pobytu w USA z sugestiami, co można z amerykańskiej policji przenieść na grunt polski. - W końcu celom zawodowym poświęcam swój urlop - dodaje.

Tomasz Gawiński