Śmigłowce SAR w Straży Granicznej?

27 marca 2017 (artykuł sprzed 4 lat)
Jakub Gilewicz
Śmigłowiec Mi-14 PŁ/R może zabrać na pokład 19 osób w pozycji siedzącej lub dziewięć w leżącej. Więcej zdjęć (3)

Śmigłowiec Mi-14 PŁ/R może zabrać na pokład 19 osób w pozycji siedzącej lub dziewięć w leżącej.

fot. Sebastian Elijasz / KFP

Śmigłowiec Mi-14 PŁ/R może zabrać na pokład 19 osób w pozycji siedzącej lub dziewięć w leżącej.

fot. Sebastian Elijasz / KFP

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ocenia, że sprawa wymaga szczegółowej analizy. Straż Graniczna twierdzi, że nie do tego została powołana. A Gdyńska Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej przekonuje, że tylko ona ma w Polsce niezbędną ilość sprzętu i doświadczenie, aby prowadzić akcje nad Bałtykiem przy użyciu śmigłowców ratownictwa morskiego - to reakcje na sugestię, że udzielaniem pomocy marynarzom i pasażerom statków powinna zająć się Straż Graniczna, a nie Marynarka Wojenna.



- SAR winien być w gestii Straży Granicznej, czyli w MSWiA, które mogłoby na zakup dowolnej liczby śmigłowców pozyskać środki z Unii Europejskiej i Agencji Frontex - to jeden z komentarzy, które pojawiły się na naszym portalu pod artykułami o śmigłowcach ratownictwa morskiego.
Czytaj także: Dwie akcje ratunkowe śmigłowca MW w ostatnią niedzielę

Obecnie misje Search and Rescue (ang. poszukiwania i ratunek) wykonuje Gdyńska Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej, która używa do tego śmigłowców Mi-14PŁ/R i W-3RM. Do zadań jednostki należy bowiem utrzymywanie potencjału do prowadzenia misji SAR nad obszarami morskimi z uwagi na potrzeby Sił Zbrojnych.

Jednak najczęściej śmigłowce Marynarki Wojennej niosą pomoc rybakom, marynarzom, turystom i innym cywilom - po prostu osobom, które znajdują się w polskiej strefie odpowiedzialności SAR. Liczy ona ponad 30 tys. km kw. i ciągnie się od granicy z obwodem kaliningradzkim, poprzez wody na południe od duńskiego Bornholmu, a kończy się w rejonie Świnoujścia.

- Przez ostatnie 25 lat uczestniczyliśmy w ponad 600 akcjach ratowniczych na morzu udzielając pomocy 320 osobom. To wprost obrazuje nasze doświadczenie i zaangażowanie w funkcjonowanie krajowego systemu ratownictwa morskiego - przekonuje kmdr ppor. Czesław Cichy, oficer prasowy GBLMW.
Przeczytaj też: Akcje ratownicze śmigłowców Brygady Lotnictwa MW

Mimo to wśród komentarzy zdarzają się sugestie, aby zabrać zadania SAR Marynarce Wojennej. Powodami są m.in. przeciągająca się modernizacja starych śmigłowców i zawirowania wokół zakupu nowych maszyn przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Doszło do tego, że pod koniec 2015 roku - o czym pisaliśmy w artykule Kto zareaguje, gdyby w Trójmieście doszło do zamachu? - całodobowy dyżur pełnił tylko jeden polski śmigłowiec SAR.

Wiceminister o sprawie śmigłowców SAR

Pierwszy śmigłowiec zmodernizowany do wersji W-3WA trafił do Gdyni w lutym br., czyli po prawie trzech latach od podpisania umowy dot. przebudowy pięciu maszyn. Więcej zdjęć (3)

Pierwszy śmigłowiec zmodernizowany do wersji W-3WA trafił do Gdyni w lutym br., czyli po prawie trzech latach od podpisania umowy dot. przebudowy pięciu maszyn.

fot. kmdr ppor. Czesław Cichy

Pierwszy śmigłowiec zmodernizowany do wersji W-3WA trafił do Gdyni w lutym br., czyli po prawie trzech latach od podpisania umowy dot. przebudowy pięciu maszyn.

fot. kmdr ppor. Czesław Cichy

Dopiero w lutym br. do Gdyni trafił pierwszy z pięciu zmodernizowanych śmigłowców W-3. Choć Inspektorat Uzbrojenia umowę na przebudowę maszyn podpisał z PZL-Świdnik (obecnie własność koncernu Leonardo) w pierwszym półroczu 2014 r. Kolejny śmigłowiec ma powrócić na Wybrzeże prawdopodobnie w tym tygodniu.

Ponadto do skutku nie doszedł przetarg na śmigłowce wielozadaniowe. Wśród 50 maszyn miało się znaleźć osiem śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych i sześć CSAR (Combat Search and Rescue). Obecnie MON chce pozyskać 16 maszyn, z czego połowę miałyby stanowić śmigłowce
"do zwalczania okrętów podwodnych z jednoczesną zdolnością do prowadzenia misji ratowniczych na morzu". Sprawa śmigłowców SAR wywołuje więc burzliwe dyskusje, a wśród pomysłów wymieniane jest np. przekazanie zadań Search and Rescue Straży Granicznej.

Zapytaliśmy więc o to wiceministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, kiedy na początku marca br. przebywał w Gdańsku.

- Znamy postulaty, znamy wnioski. To wymaga bardzo dokładnej, szczegółowej analizy. Niczego nie chcę na ten moment deklarować - stwierdził dyplomatycznie Jarosław Zieliński, wiceminister SWiA.
Śmigłowiec i samolot Straży Granicznej w Gdańsku

Śmigłowiec W-3AM Straży Granicznej w hangarze na lotnisku w Rębiechowie. Zdjęcie z 2013 r. Więcej zdjęć (3)

Śmigłowiec W-3AM Straży Granicznej w hangarze na lotnisku w Rębiechowie. Zdjęcie z 2013 r.

fot. Sebastian Elijasz / KFP

Śmigłowiec W-3AM Straży Granicznej w hangarze na lotnisku w Rębiechowie. Zdjęcie z 2013 r.

fot. Sebastian Elijasz / KFP

Na lotnisku w Rębiechowie swoją siedzibę ma Wydział I Lotniczy Zarządu Granicznego Komendy Głównej Straży Granicznej zobacz na mapie Gdańska. Wprawdzie jego podstawowym zadaniem jest ochrona polskiej granicy morskiej, ale w razie potrzeby doraźnie wspiera zadania SAR realizowane przez lotnictwo Marynarki Wojennej. Pozwala na to wyposażenie dwóch jego statków powietrznych.

I tak śmigłowiec W-3AM Anakonda posiada m.in. wciągarkę ratowniczą, reflektor - tzw. szperacz - system poszukiwania rozbitków i tratwę ratunkową dla 10 osób. A samolot M-28 Skytruck ma choćby radar poszukiwawczy 360º ARS 400M, system poszukiwania rozbitków i siedmioosobową tratwę ratunkową.

Jak podaje Komenda Główna SG, śmigłowiec W-3AM uczestniczył już w akcjach SAR, a dokładnie otrzymał zadania poszukiwania. I tak na przykład w 2014 r. była to jedna, a rok później dwie akcje. Z kolei w 2016 r. w akcji SAR uczestniczył raz.

"Nie do tego formacja została powołana"

- Zadania w zakresie SAR nie są jednak ustawowymi zadaniami Straży Granicznej i nie do tego formacja została powołana. Ustawa o bezpieczeństwie morskim, definiująca zagadnienia dotyczące operacji Search and Rescue, wymienia Straż Graniczną jako służbę współdziałającą podczas realizacji zadań z zakresu SAR - wyjaśnia ppor. SG Agnieszka Golias, rzecznik komendanta głównego Straży Granicznej.
Poza tym ppor. SG Golias tłumaczy, że nie ma możliwości sfinansowania przez Unię Europejską zakupu śmigłowców SAR dla Straży Granicznej.

- Zakup nowych statków powietrznych ze środków UE dotyczy sprzętu technicznego na potrzeby ochrony zewnętrznej granicy Unii Europejskiej, w tym również udziału w misjach Frontex na południu Europy, a nie zadań SAR - dodaje.
Śmigłowiec ratowniczy Anakonda podczas pokazu w Gdyni. Film z 2012 r.

Z kolei kmdr ppor. Czesław Cichy z Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej ocenia: Na chwilę obecną, poza GBLMW, żadna inna formacja lotnicza w kraju nie posiada niezbędnej ilości wyposażenia i doświadczenia w zakresie misji SAR.

- Warto podkreślić, że misje SAR nad morzem realizowane są często w trudnych warunkach atmosferycznych i pod presją czasu. Przygotowanie do ich prowadzenia wymaga odpowiedniego wyszkolenia załóg, a także nieustannego podtrzymywania nabytych umiejętności. Ciągły proces szkolenia i zabezpieczenie całodobowych dyżurów wymaga też odpowiedniej liczby sprawnych maszyn - przekonuje kmdr. ppor. Cichy.
A poza tym rzecznik GBLMW wskazuje na wątek ekonomiczny.

- Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej utrzymuje potencjał do prowadzenia misji SAR nad obszarami morskimi ze względu na potrzeby Sił Zbrojnych. Chodzi o zabezpieczenie działań okrętów MW, a także innych rodzajów sił realizujących swoje zadania w środowisku morskim. Zarówno z  praktycznego, jak i ekonomicznego punktu widzenia uzasadnione jest zatem wykorzystanie tego potencjału na potrzeby krajowego systemu ratownictwa morskiego i lotniczego.
Czy kiedykolwiek byłe(a)ś świadkiem akcji ratowniczej na Morzu Bałtyckim?
18%

tak, i to nie raz

20%

tak, zdarzyło mi się

25%

nie, ale z chęcią zobaczył(a)bym taką akcję

37%

nie, i wolał(a)bym nie być świadkiem takiej akcji

zakończona

łącznie głosów: 192