stat

Jezioro w popiołach. Historia zlikwidowanego jeziora Zaspa

8 sierpnia 2016 (artykuł sprzed 3 lat)
Rafał Borowski
artykuł historyczny

Tak wygląda teren po dawnym jeziorze

Pomiędzy Letnicą a Nowym Portem zobacz na mapie Gdańska znajduje się ogromna, otoczona metalowym płotem łąka. Jeszcze w latach 80. w jej miejscu znajdowało się jezioro o powierzchni niemal 40 hektarów. Jak to możliwe, że tak duży zbiornik całkowicie zniknął w ciągu zaledwie kilku dekad? Poznajcie historię nieistniejącego jeziora Zaspa.



Ul. Na Zaspę (pomiędzy kanałem portowym na wschodzie i Zespołem Szkół nr 5 na zachodzie) jest jedną z najdłuższych w Nowym Porcie. Obecna nazwa arterii, nadana po zakończeniu II wojny światowej, jest luźnym tłumaczeniem niemieckiej nazwy "Sasperstraße", którą można by przetłumaczyć dosłownie jako ul. Zaspowa albo ul. Zaspiańska.



Jak nietrudno się domyślić, nazwa ulicy w Nowym Porcie jest etymologicznie powiązana z Zaspą, czyli dzielnicą powstałą na terenie zamkniętego w 1974 roku lotniska. Sęk w tym, że Nowy Port nie graniczy z Zaspą. Ba, pomiędzy dzielnicami znajduje się przecież wcale niemałych rozmiarów Brzeźno.

Pokłosie błędnego tłumaczenia?

Wydawałoby się, że powojenne, polskie władze Gdańska nadały ulicy niefortunną nazwę. Ot, kolejny błąd, podobny do tego, dzięki któremu największa gdańska nekropolia zawdzięcza swą nazwę. Obecna nazwa ul. Łostowickiej jest błędnym tłumaczeniem niemieckiej nazwy Wonnebergweg, którą należało przetłumaczyć jako Ujeściską. Wonnenberg to bowiem nazwa, którą do 1945 roku nosiło Ujeścisko, a nie Łostowice.

Ulica w Nowym Porcie, która wbrew nazwie nie prowadzi na Zaspę, to jednak nie wszystko. W Letnicy znajduje się bowiem nieczynny od wielu lat przystanek Szybkiej Kolei Miejskiej - Gdańsk Zaspa Towarowa. Ów przystanek nie tylko nie leży na Zaspie, ale jest oddzielony od niej terenami Wrzeszcza.

Gdzie Letnica, a gdzie Zaspa?

Do 1973 roku, stacja kolejowa pod Czerwonym Wiaduktem nazywała się po prostu Gdańsk Zaspa. Jej nazwę zmodyfikowano w związku z przemianowaniem przystanku Gdańsk Lotnisko, który zmienił nazwę właśnie na Gdańsk Zaspa i nazywa się tak do dzisiaj. O co w tym wszystkim chodzi?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, wystarczy spojrzeć na stare mapy Gdańska. Zarówno nazwa ulicy w Nowym Porcie, jak i nazwa nieczynnego obecnie przystanku SKM nie pochodzą bowiem od dzielnicy Zaspa, ale od jeziora o tej samej nazwie. Jezioro Zaspa znajdowało się niegdyś pomiędzy Letnicą a Nowym Portem, w kwartale wyznaczonym ulicami Marynarki Polskiej, Wyzwolenia, Letnicką i Starowiejską zobacz na mapie Gdańska.

Starorzecze albo pamiątka po powodzi

Użyty w poprzednim zdaniu czas przeszły nie jest pomyłką. Po jeziorze Zaspa nie ma już praktycznie żadnego śladu, nie licząc oczywiście mylących, wspomnianych wcześniej nazw. Należący od wielu lat do spółki EDF Polska teren, na którym znajdowała się Zaspa, jest obecnie ogromnym, ogrodzonym drucianym płotem i porośniętym bujną trawą i krzewami placem. Jak to możliwe, że liczący niemal 40 hektarów zbiornik zniknął z powierzchni ziemi?

Zanim to wyjaśnimy, prześledźmy pokrótce historię jeziora Zaspa. Pierwsze zapiski, dotyczące akwenu pomiędzy wybrzeżem Bałtyku a ujściem Wisły, pochodzą z XIII wieku. Wszystko wskazuje na to, że jezioro było starorzeczem pobliskiej rzeki, czyli fragmentem jej byłego koryta albo pozostałością po ogromnej powodzi, czyli tymczasowym, wyżłobionym przez nadmiar wody ujściem.

Dobra oliwskich cystersów

W 1238 roku jezioro zostało przekazane przez księcia Świętopełka zakonowi cystersów, którzy po dziś dzień stacjonują w Oliwie i sprawują posługę w tamtejszej katedrze. Oprócz tego, władający Pomorzem książę udzielił cystersom prawa połowu ryb w Zaspie. W związku z tym, w ciągu kilku lat przedsiębiorczy zakonnicy zbudowali nad brzegiem Zaspy osadę rybacką, a mieszkający w niej rybacy trudnili się połowem śledzi.

To właśnie od tej osady wzięła się nazwa dzisiejszej dzielnicy - Zaspy. Osada przejęła bowiem nazwę od jeziora, nad brzegiem którego powstała, a od niej nazwano w ten sam sposób wszystkie tereny, leżące pomiędzy jeziorem a Oliwą.

Na północno-zachodnim brzegu jeziora wzniesiono zaś siedzibę klasztornego nadzorcy. Wysłannicy cystersów urzędowali tutaj aż do początku XIX wieku, kiedy to zakon uległ kasacie, a jego majątek został rozdzielony pomiędzy władze Gdańska a króla Prus. Warto wspomnieć, że prowadząca do budynku nadzorcy droga, biegła śladem dzisiejszej ul. Wyzwolenia.

Nieudane plany utworzenia morskiego portu wojennego

Choć z upływem każdego stulecia obszar Zaspy kurczył się, jezioro, niemal do samego końca swojego istnienia, było połączone z Wisłą dość szerokim odpływem, zwanym Gardzielą, który uchodził do rzeki w okolicach ul. Starowiślnej. Z tego powodu, przebywający w Gdańsku w czerwcu 1807 roku, cesarz Napoleon, który przybył tutaj wkrótce po zdobyciu miasta przez wojska francuskie, wpadł na pomysł, aby zbudować nad jeziorem wojenny port zimowy.

Jednak ten plan (podobnie jak podbicie Rosji przez Francuzów) nigdy nie został zrealizowany. Choć po zakończeniu wojen napoleońskich, władze Prus również planowały zbudować tutaj port, w którym okręty mogłyby cumować zimą, także i tym razem plany nie zostały zrealizowane.

Powódź połączyła jezioro z Bałtykiem

W kwietniu 1829 roku, podczas największej w dziejach powodzi, Wisła po raz kolejny przelała się przez jezioro i wyżłobiła krótkotrwałe połączenie Zaspy z Bałtykiem. Długie na kilkaset metrów i głębokie na ok. 5 m. ujście, przebiegało przez tereny obecnego Brzeźna i kończyło się tuż za tamtejszymi wydmami.

Efemeryczna odnoga Wisły szybko zarosła i zniknęła w ciągu zaledwie kilku dziesięcioleci. Obecnie, podobnie jak po samym jeziorze, nie ma już po niej praktycznie żadnego śladu. Ostatnią pamiątką po ujściu były niewielkie stawy, zlokalizowane pomiędzy Zaspą a Bałtykiem, które po raz ostatni zostały oznaczone na na planach z przełomu XIX i XX wieku.

Gruzowisko spalonego Danzig

Po 1945 roku, a więc po włączeniu Gdańska w granice powojennej Polski, nowe władze miasta przetłumaczyły niemiecką nazwę jeziora Sasper See na Zaspa. Nie zdecydowano się ani na dosłowne tłumaczenie - "Jezioro Zaspowe", ani na całkowicie nową - i przede wszystkim nieprawidłową "Letniewski Staw".

I to właśnie wkrótce po zakończeniu II wojny światowej rozpoczął się powolny proces planowanej likwidacji jeziora. Już w pierwszych miesiącach po zdobyciu Gdańska przez Armię Czerwoną i Wojsko Polskie, zaczęto zrzucać na dno Zaspy, nie nadające się do powtórnego wykorzystania, gruzy zburzonego miasta. Po ponad 70 latach, nie sposób już określić, ile ton potłuczonych cegieł i betonu zostało tutaj zatopionych.

Choć proces wsypywania gruzów ze zniszczonego Gdańska nie doprowadził do likwidacji jeziora Zaspa, to spowodował fatalny w skutkach precedens. Wielki na niemal 40 hektarów akwen zaczęto traktować jako śmietnik, do którego można wrzucać praktycznie wszystko. Nic dziwnego, że Zaspa zaczęło coraz bardziej zarastać i zamulać.

Mimo tego, aż do końca lat 60. jezioro Zaspa było miejscem chętnie odwiedzanym przez okolicznych mieszkańców. Jak wspominają najstarsi mieszkańcy pobliskiego Brzeźna, Letnicy czy Nowego Portu, na powierzchni jeziora wciąż rosły lilie wodne, a okoliczne mokradła zamieszkiwały setki przeróżnych ptaków. Wielu ludzi przychodziło tutaj łowić ryby, w tym - podobno ogromne - szczupaki, polować na kaczki, a nawet kąpać się, choć do piaszczystych plaż Bałtyku było stąd naprawdę niedaleko.

Miliony ton popiołów, czyli Zaspa znika

Historia Zaspy rozstrzygnęła się w 1970 roku. Wtedy to jezioro przeszło na własność gdańskiej elektrociepłowni, która zaczęła zrzucać do niego swoje popioły. Składowanie odpadów paleniskowych, które całkowicie wypełniły dawne jezioro, zakończyło się dopiero w 2011 roku. Łącznie, w ciągu ponad czterech dekad, złożono tu ponad 2 mln ton popiołów.

W jaki sposób transportowano odpady? Wbrew pozorom nie zwożono ich tutaj ciężarówkami. Popioły mieszano z wodą już w elektrociepłowni, a otrzymaną w ten sposób mieszaninę pompowano rurociągami bezpośrednio do jeziora.

- W latach 1970 - 2011 na składowisku składano mieszaniny popiołowo-żużlowe, czyli odpady inne, niż niebezpieczne. Składowisko, zgodnie z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego, jest nadal składowiskiem czynnym, w trakcie eksploatacji, jednak od 1 października 2011 r., tj. od uruchomienia zbiorników magazynowych, nie odprowadza się nowych popioło-żużli - wyjaśnia Katarzyna Dudzin, główny specjalista ds. komunikacji w spółce EDF Polska.
Gigantyczna, ogrodzona łąka

Teren dawnego jeziora, wbrew temu co można zobaczyć na zdjęciach lotniczych sprzed zaledwie kilku lat, stanowi obecnie gigantyczną łąkę. Nie pozostało ani jedno miejsce, które byłoby wypełnione wodą. W ciągu ostatnich kilku lat, miliony ton popiołów przykryto ziemią, która została obsiana trawą.

- Składowisko w Letnicy poddane zostało rekultywacji i w całości jest zabezpieczone technicznie. Zostało obsiane trawą i jest całkowicie bezpieczne dla mieszkańców. Na bieżąco jest monitorowane - zapewnia Dudzin.
Była realna szansa na przetworzenie popiołów

Kilka lat temu, w związku z budową obecnego Stadionu Energa Gdańsk, narodził się pomysł odtworzenia jeziora. Choć brzmiało to dosyć fantastycznie, nie było to całkowicie pozbawione sensu. Dlaczego? Wbrew pozorom, miliony ton pozostałości z elektrociepłowni można by przetworzyć na materiał budowlany, który wykorzystuje się m. in. do produkcji betonów, budowy dróg czy wałów przeciwpowodziowych.

Niewiele brakowało, a wizja przywrócenia jeziora Zaspa na mapie Gdańska zaczęłaby nabierać realnych kształtów. Inwestor z Wrocławia planował na terenie dawnego jeziora budowę zakładu zajmującego się przetwórstwem ubocznych produktów spalania. Zamiast kompletnie nieopłacalnego, a wręcz bezcelowego wywiezienia stąd 2 mln ton popiołów, można było je w ciągu kilku lat przetworzyć z zyskiem, a zwolniony w ten sposób teren ponownie napełnić wodą.

Niestety, ze względu na protesty okolicznych mieszkańców, którzy twierdzili, że zakład będzie zagrożeniem dla ich zdrowia, władze Gdańska nie wydały zgody na budowę zakładu.

Obecnie nie ma już szans na odtworzenie jeziora

Czy jest jeszcze szansa, aby pomiędzy Letnicą a Nowym Portem ponownie pojawiło się jezioro Zaspa? Wątpliwe. Właściciel terenu enigmatycznie wyjaśnia, że wszystko zależy od woli włodarzy Gdańska. Dopóki władze miasta nie wyłożą choć części kwoty, potrzebnej do odtworzenia jeziora, 2 mln ton popiołów nadal będzie zalegać pomiędzy Letnicą a Nowym Portem.

- Decyzja co do przyszłości tego terenu będzie na pewno wypracowana wspólnie z Miastem. Dzisiaj, zgodnie z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego, obszar ten pełni funkcję przemysłową - mówi Dudzin.
Aby dowiedzieć się, czy jest szansa na odtworzenie jeziora Zaspa, skontaktowaliśmy się z Urzędem Miejskim oraz Biurem Rozwoju Gdańska. Urzędnicy odesłali nas jednak do właściciela terenu.