stat

Szef zakładu medycyny sądowej Zbigniew Jankowski: Odkrywamy prawdę o zbrodni

23 kwietnia 2017 (artykuł sprzed 3 lat)
Ewa Palińska

O działalności Zakładu Medycyny Sądowej GUMed opowiada kierownik placówki, dr hab. med. Zbigniew Jankowski


- W medycynie sądowej, oprócz przyczyny i mechanizmu zgonu, biegły musi ustalić okoliczności i mechanizm urazu. Kiedyś przeprowadziliśmy eksperyment, dzięki któremu udało się skazać podejrzewanego o okrutne morderstwo - mówi dr hab. med. Zbigniew Jankowski, kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej GUMed.



Ewa Palińska: Do kogo najczęściej należą ciała, które trafiają na stoły sekcyjne lekarzy w Zakładzie Medycyny Sądowej?

Zbigniew Jankowski: To ciała osób, których śmierć mogła być skutkiem przestępstwa, jak np. zabójstwo, wypadek samochodowy, pobicie, błąd lekarski, itd., które tym samym stanowią przedmiot zainteresowania prokuratury. Według Kodeksu postępowania karnego to prokurator decyduje, czy sądowo-lekarska sekcja zwłok ma zostać przeprowadzona, czy też od niej odstępuje. Po zakończeniu oględzin i otwarcia zwłok, prokurator wydaje rodzinie zgodę na pochówek.

Czy przed wykonaniem sekcji rodzina zmarłego jest pytana o zgodę?

Jeśli chodzi o przypadki, co do których zachodzi podejrzenie, że śmierć mogła nie nastąpić z przyczyn naturalnych, ale być skutkiem przestępstwa (a takie trafiają do naszego zakładu) dysponentem zwłok staje się prokurator i to on decyduje o tym, czy oględziny i otwarcie zwłok będą wykonane, czy nie.

Załóżmy zatem, że ktoś umiera, a lekarze wezwani na miejsce zgonu sugerują, że śmierć mogła nie nastąpić z przyczyn naturalnych. Na miejsce dociera prokurator i co dzieje się dalej?

Biegły (medyk sądowy bądź inny lekarz, wezwany przez prokuratora) po dokonaniu oględzin zwłok oraz miejsca ich ujawnienia ustala, czy zachodzi podejrzenie śmierci gwałtownej, a więc takiej, do której ktoś się przyczynił, popełniając tym samym przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu. Najczęściej są to zgony będące wynikiem urazu zewnętrznego. W zależności od oceny, prokurator decyduje, czy sądowo-lekarska sekcja zwłok zostanie przeprowadzona, czy też nie. Jeśli zapada decyzja o konieczności przeprowadzenia sekcji, to prokurator przyjeżdża do naszego zakładu i w jego obecności dokonujemy tej czynności procesowej. Obecność prokuratora jest niezbędna, ponieważ to on nadzoruje, aby sekcja została przeprowadzona na właściwych zwłokach, decyduje, które specjalistyczne badania będą konieczne i pilnuje, aby biologiczny materiał dowodowy został zabezpieczony w odpowiedni sposób. Od tego momentu prokurator z reguły już zwłok nie potrzebuje, dlatego wydaje rodzinie stosowne zezwolenie na ich pochówek. Rodzina przychodzi z takim zezwoleniem do naszego zakładu, my wystawiamy kartę zgonu, na podstawie której wystawiony zostanie akt zgonu w Urzędzie Stanu Cywilnego, niezbędny do załatwienia formalności związanych z pogrzebem oraz innych czynności prawnych, jak np. realizacji testamentu, załatwienia spraw spadkowych, itp.

Jak długo zwłoki przebywają w Zakładzie Medycyny Sądowej?

Zdarzają się ciała osób bezdomnych, które nie mają rodziny bądź najbliżsi nie chcą ich pochować - w takiej sytuacji obowiązek ten przechodzi na opiekę społeczną. Zanim jednak to nastąpi, opieka społeczna przeprowadza skrupulatne, własne dochodzenie, w poszukiwaniu najbliższej rodziny zmarłego, aby umożliwić jej zorganizowanie pogrzebu. W takich przypadkach procedury trwają jednak sporo czasu, w związku z czym zwłoki leżą w chłodni sześć miesięcy, a nawet dłużej.

Zdarza się, że bliscy zmarłego otwarcie odmawiają pochowania zwłok?

Dla niektórych rodzin urządzenie pogrzebu to duże obciążenie finansowe. Nie wiem, czy takie przypadki są częste, bo tego nie badam, ale zdarza się, że rodzina przychodzi, zabiera kartę zgonu, pobiera zasiłek pogrzebowy i idzie w Polskę. Krewni balują, a organizacją pogrzebu i tak musi się zająć opieka społeczna.

Chodzą słuchy, że zwłoki, po które nikt się nie zgłosi, trafiają do prosektorium i tam pracują na nich studenci.

Z Zakładu Medycyny Sądowej do Zakładu Anatomii i Neurobiologii zwłok się nie przekazuje z tego względu, że po wykonanej sekcji zwłoki nie nadają się do celów dydaktycznych - nie da się ich utrwalić, więc zachodzą w nich szybko pośmiertne zmiany rozkładowe.

Do jakich celów, poza ustaleniem i wyjaśnieniem przyczyny zgonu, wykorzystujecie zwłoki?

Materiał biologiczny wykorzystuje się w działalności naukowej służącej doskonaleniu diagnostyki pośmiertnej i wyjaśnieniu trudnych zagadnień w czasie opiniowania sądowo-lekarskiego. W przypadku każdej sekcji zwłok zabezpiecza się próbki płynów ustrojowych, a więc krew i mocz do badań toksykologicznych, najczęściej na zawartość alkoholu. Jeśli natomiast podejrzewamy zatrucie, zabezpieczamy również próbki narządów do analizy chemiczno-toksykologicznej oraz małe próbki do badania histopatologicznego - pod mikroskopem.

Próbki płynów ustrojowych i fragmentów narządów wewnętrznych wykorzystuje się także do badań naukowych. Czasami, dla przykładu, w przypadku niektórych wypadków drogowych, zabezpieczamy do maceracji uszkodzoną kość, w celu pozbawienia jej tkanek miękkich. Można dzięki temu dokładnie ocenić charakter i lokalizację złamania, a później wypowiedzieć się na temat mechanizmu urazu, co w rezultacie prowadzi do odtworzenia przebiegu zdarzenia. Dzięki takiemu badaniu możemy się dowiedzieć na przykład tego, od której strony pieszy został potrącony przez pojazd, podczas przechodzenia przez ulicę oraz czy znalezione na drodze zwłoki to faktycznie pieszy, który został potrącony przez samochód, czy może pijany, który został przejechany przez samochód, kiedy smacznie spał na poboczu.

Czy na zwłokach przeprowadza się eksperymenty?

Bardzo rzadko i tylko wtedy, kiedy to niezbędne. W medycynie sądowej, oprócz przyczyny zgonu, musimy wypowiedzieć się na temat okoliczności i przyczyny urazu. W tym celu nie tylko możemy, ale wręcz musimy przeprowadzić wszelkie badania, które pomogą nam dotrzeć do prawdy.

Tego rodzaju działania, przeprowadzone na zwłokach, to według Kodeksu postępowania karnego eksperyment procesowy. Jeżeli się go przeprowadza, to jego wyniki zostają opublikowane w fachowym piśmiennictwie, bowiem szkoda byłoby nie podzielić się zdobytą wiedzą z kolegami w kraju i nawet za granicą.

Zdaję sobie sprawę, że może to budzić kontrowersje, ale proszę pamiętać, że po jednej stronie mamy oczywiście tego człowieka nieżywego, ofiarę przestępstwa, ale z drugiej mamy osobę oskarżoną o popełnienie najcięższego przestępstwa przeciwko życiu, której grozi wysoki wymiar kary - za zabójstwo, dla przykładu, nawet dożywocie, a także wyrzuty sumienia na całe życie.

Przeprowadzał pan takie eksperymenty procesowe?

Miałem kiedyś do czynienia ze sprawą okrutnego zabójstwa - chodziło o odtworzenie mechanizmu obrażeń zadanych nożem w trakcie bójki. Obrona podała w wątpliwość, że nożem znalezionym przy sprawcy można by dokonać takich obrażeń. Dlatego też zdecydowaliśmy się, za zgodą prokuratora, odtworzyć to zdarzenie, zadając identyczny cios na innych zwłokach i zbadać efekt. Nasz eksperyment w dużej mierze przyczynił się do tego, że proces zakończył się wyrokiem skazującym. Z tego co pamiętam, powstał na ten temat artykuł, który opublikowało później zagraniczne czasopismo branżowe.

A co z eksperymentami, które nie mają związku z żadnym postępowaniem sądowym? Wykorzystuje się zwłoki w ZMS do takich celów?

Zdarza się to sporadycznie, ponieważ zanim uzyskalibyśmy niezbędne zezwolenia, byłoby już dawno po pogrzebie. Gdybyśmy zamierzali np. przetestować jakiś sprzęt medyczny, to osoby przeprowadzające takie badania musiałyby się zwrócić o pozwolenie do komisji bioetycznej. Ja natomiast musiałbym mieć zgodę prokuratora, bo tak jak powiedziałem, to on jest dysponentem zwłok. Następnie, w protokole sekcyjnym, musiałbym szczegółowo opisać wszelkie uszkodzenia i zmiany anatomiczne, będące skutkiem takich badań. Chodzi o to, aby powstałych w ten sposób urazów nie brać pod uwagę podczas ustalania przyczyny zgonu, jeśli po latach, na przykład, pojawią się nowe fakty i ciało zostanie ekshumowane w celu wykonania ponownej sekcji.

Czy łatwo uzyskać zgodę na takie działania?

Prokurator może nie wyrazić zgody jeżeli ma obawy, że zatrą lub zmienią one obraz sekcyjny, przez co ustalenie okoliczności powstania urazu stanowiłoby problem. Zgodnie z obowiązującymi zasadami, nie można również wydać zgody na badania, które oszpeciłyby zwłoki. Nie można zatem przeprowadzać eksperymentów związanych z przerwaniem ciągłości tkanek (pocięciem - red.) na przykład na twarzy czy rękach, ponieważ byłyby widoczne podczas pogrzebu, przy otwartej trumnie. Aby uniknąć kłopotów, teraz staramy się tego nie robić. Jeśli natomiast prześledzimy historię medycyny-chirurgii odkryjemy, że autorzy większości rutynowych dzisiaj zabiegów ratujących życie, podczas ich opracowywania ćwiczyli na zwłokach.