Sztuka wychowywania

20 kwietnia 2001 (artykuł sprzed 20 lat)
Wychowanie dziecka jest jednym z najtrudniejszych zadań, z jakim człowiek musi się zmierzyć. Wychowywanie jest sztuką trudną, zarówno dla rodziców, opiekunów jak i nauczycieli. Coraz częściej słychać narzekania na złe traktowanie, brak motywacji do nauki, coraz większe problemy z zachowaniem uczniów w stosunku do dorosłych, postawę roszczeniową dzieci wobec rodziców; wreszcie wagary, ucieczki z domów, a nawet kłamstwa, kradzieże i rozboje. Według psychologów młodzi ludzie nie wytrzymują obciążenia psychicznego. Mają poczucie niskiej wartości, bezsilności, często brakuje im motywacji i chęci do życia. Narzędzia stosowane przez dorosłych typu obniżona ocena z zachowanie, usunięcie ze szkoły, wysłanie do pedagoga, bicie, zakład poprawczy, powodują tylko i wyłącznie sprzężenie zwrotne w postaci buntu, złości, nienawiść itd. Koło się zamyka.

Psychologowie przekonują, że lekarstwem na takie zachowania może być tylko bliższy kontakt z dzieckiem i bezstresowe wychowanie. Zwolennicy ciężkiej ręki z niesmakiem obserwują, jak dzieci i młodzież owijają sobie dorosłych wobec palca.

Tak podzieliła się również społeczność gdyńskiej dzielnicy Dąbrowa, gdzie na początku kwietnia trzech uczniów wywołało pożar w szatni Szkoły Podstawowej nr 47. 14-latkom zabrakło wyobraźni, za to fantazji mieli aż nadto.

Zabawiali się bowiem podpalaniem sznurowadeł od butów. Wezwana przez dyrekcję policja orzekła spore niebezpieczeństwo czynu ze względu na fakt bliskiego sąsiedztwa łatwopalnych materiałów jak ławki, czy ubrania. Postępowanie prowadzono więc jako stworzenie zagrożenia życia i zdrowia wielu osób oraz mienia dużej wartości. Materiały przeciwko podpalaczom zostały skierowane do sądu rodzinnego. Część nauczycieli uważa, że uczniowie zostali ukarani niesłusznie i zbyt surowo. Oburza ich fakt, że z normalnych, wrażliwych dzieci robi się kryminalistów, którzy chcieli podpalić szkołę. Normalność, wrażliwość... a zwykła głupota? Czy nie zasługuje na naganę? To przecież już nie takie dzieci - argumentują drudzy.

Kto powinien ponieść karę w tej sprawie? Chyba nie tylko młodzież, ale również nauczyciele i rodzice. I jaki my dorośli mamy wpływ na zachowanie dzieci?

Coraz trudniej dorosłym nawiązać kontakt z dziećmi i młodzieżą. Trudno kogokolwiek za to winić, po prostu nie potrafimy zrozumieć ich zachowań. Ich świat staje się dla nas zamkniety, bo jak zrozumieć fakt, że 14-latek podpala sobie sznurówki?