stat

Winieta, kasa, kiełbasa - ruszyła kampania

6 września 2002 (artykuł sprzed 17 lat)
Patrycja RYCHWA
Kierowcy, taksówkarze, laweciarze, pielęgniarki, emeryci, a nawet uczniowe. Przed wyborami politycy w walce o dusze wyborców chcą wszystkim dogodzić, wszystkich obronić i wszystko obiecać.

Pierwszy tydzień września okazał się końcem w akcji nie tylko dla uczniów, ale także polityków. We wtorek liderzy Platformy Obywatelskiej zorganizowali protest przeciwko wprowadzeniu winiet dla kierowców samochodów osobowych i ciężarowych. Równo w południe na sygnał PO w całej Polsce rozległ się dźwięk klaksonów rozgoryczonych propozycjami rządu kierowców. Maciejowi Płażyńskiemu, liderowi Platformy nie przeszkadzało, że to Jerzy Widzyk, minister ekipy, z której wywodzi się polityk jako pierwsza wprowadziła winiety dla TIR-ów. W czwartek z taksówkarzami solidaryzowali się z kolei politycy PiS. Wraz z kilkuset gdańskimi taksówkarzami wzięli udział w proteście przeciwko obowiązkowi instalowania kas fiskalnych oraz winietom. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie można się spodziewać kolejnych przejawów politycznej solidarności z udręczonymi przez rząd i urzędników grupami zawodowymi. W zeszłorocznej kampanii parlamentarnej Andrzej Lepper walczył o interesy "laweciarzy", którym zabroniono sprowadzać z zagranicy niesprawne samochody. Z kolei PSL wziął pod swoje skrzydła pielęgniarki. Najbardziej konsekwentą partią wydaje się UPR, która zawsze staje w obronie podatników protestując przed urzędami skarbowymi przeciwko zbyt wysokim podatkom.

Politycy oczywiście zaprzeczają jakoby takie zrywy w walce o różne grupy zawodowe, czy społeczne były elementem przedwyborczej gry o głosy wyborców. Donald Tusk, wiceszef PO tłumaczy, że to nie jego partia przyczyniła się do akcji protestacyjnej kierowców, ale rząd, który chce ich obciążyć winietami.

- To nie nasza zasługa, że koalicja decyduje się na takie niepopularne kroki tuż przed wyborami samorządowymi - powiedział "Głosowi" D. Tusk.

W podobny sposób protest swojej partii argumentuje Michał Kamiński, poseł PiS. Polityk twierdzi, że gdyby rząd nie zaproponował wprowadzenia winiet oraz kas fiskalnych w taksówkach to jego ugrupowanie nie miałoby przeciwko czemu protestować.

- Bylibyśmy przeciwni temu rozwiązaniu bez względu na to, czy jest akurat kampania wyborcza, czy jej nie ma - powiedział "Głosowi" M. Kamiński.

Inne zdanie na ten temat ma Józef Oleksy, poseł SLD.

- Nie mam wątpliwości, że PO i PiS rozgrywa sprawę winiet dla celów politycznych przemilczając przy tym, że rządowi chodzi o zdobycie środków na budowę autostrad - powiedział "Głosowi" J. Oleksy.

Michał Kamiński przyznaje zaś, że w okresie przedwyborczym wszystkie ugrupowania stają się bardziej aktywne. - Nawet SLD uprawia propagandę obiecując akurat przed wyborami podwyżki dla emerytów, czy hucznie świętując rozpoczęcie roku szkolnego - wymienia polityk PiS. - Tak jest na całym świecie i nie ma w tym nic złego. Zresztą nawet w PRL tuż przed wyborami rzucano do sklepu więcej kiełbasy.

Patrycja RYCHWA