stat

Przedwyborcza debata posłów z Gdyni: Horała - Aziewicz

9 października 2019, 21:30
Patryk Szczerba

Tadeusz Aziewicz z PO i Marcin Horała z PiS spotkali się w środę w Szkole Morskiej przy ul. Polskiej w Gdyni na debacie. Gdyńscy posłowie mówili o gospodarce morskiej, energetyce, infrastrukturze i lokalnym samorządzie.



Wybór miejsca był nieprzypadkowy, bowiem większość tematyki odnosiła się do spraw związanych z szeroko pojętą gospodarką morską - obydwaj posłowie są członkami Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Dyskusję prowadził i moderował Władysław Jaszowski, branżowy dziennikarz i publicysta.

Energetyka



Pierwszym zagadnieniem któremu poświęcono 30 minut była energetyka. Marcin Horała przyznał, że są problemy ze źródłem energii na Pomorzu. Rozwiązaniem mają być inwestycje w farmy wiatrowe.

- Przyblokowaliśmy lądową energetykę wiatrową przez protesty społeczne i problemy. które wywoływały w inwestycje. Za to na morzu może być 500 wiatraków, 1000 wiatraków jako jedna farma wiatrowa w dodatku w lepszych warunkach. Jest kilka farm w różnych stadiach realizacji. Tworzymy ustawę o energetyce wiatrowej, która jest przygotowywana w ministerstwie energetyki - przekonywał Horała, wskazując, że na Pomorzu powinna powstać jedna elektrownia atomowa.

Padły deklaracje o powstaniu ustawy specustawy dla morskiej energetyki jądrowej w przyszłym roku.

Tadeusz Aziewicz przy okazji dyskusji o energetyce wskazywał na zaangażowanie Energi w finansowanie Polskiej Grupy Górniczej.

- W efekcie zmian w otoczeniu regulacyjnym wartość Energi została zmniejszona o 9 mld zł. Nie może realizować priorytetów takich jak zakup zielonej energii. Efekt jest taki, ze firma straciła wartość, a węgiel, również rosyjski, zalega w portach - zwracał uwagę.
Padły także zarzuty o planowane połączenie Lotosu i PKN Orlen. Poseł PO przypomniał, że w latach 2007-2015 były zakusy, by połączyć Polską Grupę Energetyczną z Energą, które udało się zablokować, dzięki posłom z Pomorza.

Gospodarka morska



Najwięcej czasu poświęcono gospodarce morskiej - portom i stoczniom. Poseł PO starał się przekonywać, że stocznie na koniec rządów PO-PSL miały się dobrze i rewolucja zaproponowana przez PiS była szkodliwa, wskazując na kiepskie wyniki stoczni Nauty oraz Stoczni Wojennej oraz próbach ratowania Stoczni Gdańskiej.

Z kolei rekordowe wyniki portów przypisał dobrym strategiom przygotowanym w przeszłości oraz dobrym inwestorom znalezionym w ramach prywatyzacji, ostrzegając przed zmniejszającą się dynamiką wzrostu.

- Dynamika wzrostu w gdyńskim porcie w ciągu ostatnich trzech lat wyraźnie zmalała. Znakiem czasu jest zakup monstrancji za 100 tys zł. Z pieniędzy portu była też prowadzona restrukturyzacja PŻM. Sprawa jest owiana tajemnicą - podkreślał Aziewicz.
Ostrzegał przed planowanymi inwestycjami portowymi w Szczecinie i Świnoujściu, które mogą poważnie zaszkodzić trójmiejskim portom.

Horała odpowiadał, że Stocznia Gdańska nie była przedmiotem zainteresowania rządów PO-PSL po tym, gdy przejęli ją Ukraińcy i trzeba było ją ratować. Z kolei odkupienie Stoczni Marynarki Wojennej przez Polską Grupę Zbrojeniową miało być jedynym ratunkiem postawionego w upadłość likwidacyjną zakładu.

- Stoczni Nauta przywiązano dwie duże kule u nogi, czego skutkiem jest obecna sytuacja. To tzw, wydział budów, dawny kawałek Stoczni Gdańskiej - spółka Synergia. Mogę skrytykować, że zbyt powoli wycofano się z pomysłu zaproponowanego przez rząd PO-PSL. Druga sprawa to zakup części Stoczni Gdynia, co przysporzyło problemów finansowych - odpowiadał Horała.
W przypadku portów skrytykował zaniechania dawnych w porcie w Gdyni, m.in. sprawę budowy portu zewnętrznego, a gorsze wyniki finansowe, uzasadniając zmieniającą się perspektywą finansową. Przypomniał też o rozpoczętej budowie terminala promowego, pod który w środę wmurowano kamień węgielny - nazywając ją jako największą inwestycję w porcie gdyńskim po 1989 roku.

Infrastruktura



Przy okazji infrastruktury uwaga debatujących skupiła się m.in. na Drodze Czerwonej. Horała przekonywał, że przez lata nic nie działo się w tej sprawie, a jedyne ruchy zostały wykonywane pod koniec kadencji w 2015 roku - chodziło o podpisanie listu intencyjnego między ministerstwem i Gdynią.

- Zmieniliśmy specustawę, która otwiera możliwość zbudowania drogi przez ministerstwo nie w standardzie drogi ekspresowej ze skrzyżowaniami. W następnej kadencji, gdy otworzymy nową perspektywę budowy dróg i autostrad, ta droga znajdzie się i będzie realizowana - obiecywał Horała.
Tadeusz Aziewicz przekonywał, że była dobra intencja trzech partnerów - miasta, portu i ministerstwa co do realizacji inwestycji na początku kadencji, ale przez trzy lata nic się nie wydarzyło.

- Zmarnowaliście ten czas. To będzie ciążyło w dłuższej perspektywie. Czas w gospodarce jest bardzo ważny. Wiodącym inwestorem powinno być państwo. Trudno mi sobie wyobrazić, by była to droga autostradowa bez zjazdów. Będzie to zapewne kosztowne. Mieszkańcy oczekują pozytywów z tej inwestycji. Nie możemy abstrahować od ich interesów - opowiadał.

Samorządy



Na koniec kandydaci spierali się o samorządy i ich rolę w państwie. Horała przekonywał, że PiS nie chce ograniczać ich roli, wskazując, że za rządów PiS wprowadzono szereg rozwiązań dla mieszkańców: BO, łatwa inicjatywa uchwałodawcza, a dochody samorządów wzrosły.

Jego oponent podkreślał z kolei, że jego partia gwarantuje ich niezależność i równe traktowanie bez względu na to, kto jest prezydentem lub wójtem.
Czy przedwyborcze debaty mają dla ciebie znaczenie?
46%

tak

54%

nie

zakończona

łącznie głosów: 976