stat

"Jesteśmy potrzebni, czekają na nas". Wolontariusze w szpitalach są dobrą energią

18 lutego 2019, 10:00
Wioleta Stolarska

Czytają bajki, wychodzą na spacer, pomogą w codziennej opiece nad chorymi, układają fryzury, zawożą na badania, a czasami "tylko" rozmawiają. Wolontariat szpitalny to wielkie wyzwanie, ale też, jak przekonują lekarze i bliscy pacjentów, dobra energia i wsparcie dla chorych. Często praca zawodowa nie pozwala realizować swoich aspiracji, bycie wolontariuszem daje taką możliwość, stanowi też odskocznię od codziennych obowiązków i daje satysfakcję. Czy warto zaangażować się w wolontariat?



Kim są wolontariusze? Według zwykłych definicji to osoby, które działają wykraczając poza więzy rodzinno-koleżeńsko-przyjacielskie. W rzeczywistości to przede wszystkim mili, ciepli i empatyczni ludzie z niespożytą energią i ogromną chęcią pomocy innym.

Szpitalni wolontariusze niosą bezpłatną i bezinteresowną pomoc m.in. na oddziałach onkologicznych, neurologicznych, rehabilitacyjnych i pediatrycznych. Pomagają dzieciom i dorosłym. W samym Trójmieście jest ich kilkudziesięciu, ale, jak przekonują koordynatorzy fundacji i stowarzyszeń, każde ręce i otwarte serce są potrzebne.

Infolinia onkologiczna



Właśnie w lutym swoje siódme urodziny obchodzi infolinia onkologiczna, która mieści się w Wojewódzkim Centrum Onkologii. Od dwóch lat w tym samym miejscu działa również punkt informacji onkologicznej, w którym zarówno chorzy, jak i ich rodziny otrzymują pomoc w bardzo szerokim zakresie - od informacji o sposobach leczenia i na temat miejsc wykonywania badań, po wsparcie psychologiczne oraz pomoc prawną.

- Infolinia działa od lutego 2012 roku, a punkt informacji od maja 2017 roku. W działanie tych dwóch ważnych instytucji zaangażowanych jest około dwudziestu osób - mówi Dorota Grabowska, koordynatorka pomocy onkologicznej w WCO.
Punkt informacji onkologicznej pracuje od początku w wyznaczonych godzinach - od 9 do 12.
Zdarza się, że dyżury odbywają się w innych godzinach, gdy wolontariusz jest dyspozycyjny o innej porze.

Infolinia działa na stałe od początku wieczorem od 18 do 22 pod bezpłatnym numerem 800 08 01 64.

- Zwykle w punkcie jest dwóch wolontariuszy, natomiast infolinia działa od początku w godzinach wieczornych od 18 do 22, są tam 2-3 osoby. Jednak zapotrzebowanie na świadczoną przez nas pomoc jest ogromne, a wolontariuszy wciąż mamy zbyt mało, chociaż i miejsca nie mamy zbyt wiele. Zachęcamy wszystkich, którzy chcieliby pomóc, do dołączenia do naszego zespołu - przekonuje Grabowska.
Czytaj też: Chorujesz onkologicznie? Tu otrzymasz pomoc i wsparcie

Wolontariuszem może zostać każdy, kto chce nieść pomoc potrzebującym. Wcześniej trzeba jednak przejść bezpłatne szkolenie z psychoonkologiem i onkologiem (zajęcia z lekarzem, są ważne, bo część kandydatów na wolontariuszy obawia się właśnie tego, że mają za mało wiedzy medycznej).

- Na chwilę obecną organizujemy dwa takie szkolenia w roku, ale jeśli byłoby zapotrzebowanie, jesteśmy w stanie zorganizować ich więcej. Raz w miesiącu spotykamy się wszyscy, żeby omówić bieżące sprawy, odpowiedzieć na pytania wolontariuszy. Do pracy w naszym punkcie informacyjnym czy infolinii zgłaszają się osoby głównie mailowo lub przez Regionalne Centrum Wolontariatu, współpracujemy też z Uniwersytetem Gdańskim czy SWPS. Często zgłaszają się do nas osoby z wykształceniem psychologicznym czy około medycznym, ale nie brakuje też młodych studentów - mówi Dorota Grabowska.

Terapia śmiechem



Ich znakiem rozpoznawczym jest czerwony nos. Gdy widzą go najmłodsi pacjenci, na ich twarzach od razu pokazuje się uśmiech. Wiadomo, że będzie zabawa. Wolontariusze Fundacji Dr Clown co tydzień docierają do kilkuset dzieci na szpitalnych oddziałach.

- W poniedziałki jesteśmy w Szpitalu Dziecięcym Polanki, we wtorek w Szpitalu im. Mikołaja Kopernika, w środy w Szpitalu Morskim im. PCK w Redłowie i w Szpitalu Św. Wojciecha na Zaspie, oprócz tego odwiedzamy szpitale poza Trójmiastem - mówi Natalia Budzyńska, koordynator wolontariuszy z Fundacji dr Clown.
Wolontariusze odwiedzają dziecięce oddziały szpitalne, by bawić najmłodszych pacjentów. Wszyscy obowiązkowo noszą kolorowe przebrania. Przychodząc na oddział aranżują zabawy i konkursy, każda wizyta jest inna.

- W ten sposób fundacja chce, aby dzieci nie kojarzyły pobytu w szpitalu jedynie z bólem, strachem i zastrzykami. Każdy z nich ma swoją postać, w którą się wciela. Mamy m.in. dr Smerfetkę, dr Ciastko. Wolontariuszem może u nas zostać osoba pełnoletnia, dlatego, że taka osoba musi mieć już pewną dojrzałość emocjonalną, zrozumienie dla pacjentów, to nie zawsze jest łatwe i proste zadanie z jakim się zmierzamy - wyjaśnia Budzyńska.
Czytaj też: Hokeiści leczą uśmiechem małych pacjentów

Co pół roku fundacja w wielu polskich miasta organizuje nabór. Zgłaszają się zarówno studenci kierunków medycznych, jak i rodzice, których dzieci kiedyś leżały w szpitalu.

- Dla nowych osób przeprowadzamy szkolenie, zarówno teoretyczne, jak i artystyczne, pomagamy w doborze postaci, podpowiadamy jak przygotować strój. Takie osoby najpierw idą z nami jako obserwatorzy, by mieli pojęcie, na co się decydują. Właśnie teraz jest okazja do zgłoszenia się, bo jesteśmy w trakcie naboru - zachęca.

Bajkoterapia pomaga wyzdrowieć



Pobyt w szpitalu to trudny czas szczególnie dla dzieci, przeżywają traumę lęku przed chorobą i rozstania z bliskimi. W tej trudnej sytuacji pomóc może książka.

- Bajkoterapia to forma wspomagająca proces uzdrawiania poprzez opowieść, znana od starożytności i w różnych kulturach. W trudnych dla jednostki czy społeczności momentach opowiadano sobie mity, legendy, baśnie, bajki. Dzięki obecnym w nich metaforom, jednostka czy grupa mogła zmierzyć się ze swoim problemem, lękiem, zmaganiem i go przekroczyć. Tak też właśnie staramy się pomóc małym pacjentom w szpitalach - mówi Mirella Makurat, jedna z koordynatorek wolontariuszy i bajkoedukatorka Fundacji Zaczytani.org. - Czytamy odpowiednio dobrane treści, najczęściej bajki psychoedukacyjne lub relaksacyjne, nie prowadzimy jednak psychoterapii. Bajkoterapia to proces - czytania, omawiania i ćwiczenia nowych umiejętności w efektywny sposób, który pomaga dzieciom rozpoznawać i nazywać swoje emocje, daje prawdziwe wsparcie i wzorce zachowań.
Czytaj też: Bajkoterapia na dziecięcej onkologii UCK. Przygody Pluszowej Misi czytała Kasia Tusk

Wolontariuszem Zaczytanych może zostać każda pełnoletnia osoba, która jest chętna zaangażować się na dłuższy czas. Zostanie do tego odpowiednio przygotowana poprzez szkolenie, a także wsparcie koordynatora. Informacje o nowych naborach fundacja zamieszcza w mediach społecznościowych.

- Idea Fundacji zrodziła się we Wrocławiu, biuro mamy w Warszawie - mówi Makurat. - Działamy w całej Polsce prowadząc bajkoterapię w ramach Zaczytanej Akademii, otwierając zaczytane biblioteczki, organizując Wielką Zbiórkę Książek, stawiając artystyczne zaczytane ławki, promując krwiodawstwo. W Trójmieście działamy na razie w Copernicusie i Uniwersyteckim Centrum Klinicznym, choć mamy też wolontariuszy aktywnie angażujących się w zbiórkę książek. Szpitale odwiedzamy raz w tygodniu, wówczas nasi wolontariusze przychodzą do małych pacjentów i pytają się rodziców czy opiekunów, czy można dzieciom przeczytać bajkę, a dzieci, czy mają na to ochotę. To często również moment, w którym rodzice, którzy są ze swoimi pociechami mają chwilę dla siebie, czasem trzeba gdzieś zadzwonić, coś załatwić czy po prostu pójść po kawę - dodaje..
Każdy wolontariusz po szkoleniu otrzymuje specjalny certyfikat, a do szpitala na początku przychodzi z opiekunem, kiedy jest gotowy, wpisuje się w lokalny grafik.

Wolontariusz w podwójnej roli



Kobiety, które przeszły chorobę potrafią najlepiej - świadcząc swoim przykładem - pomóc kobiecie, która z chorobą się spotyka - przekonują Amazonki. To kobiece stowarzyszenie działa w Gdańsku już od 27 lat, i skupia ok. 200 wolontariuszek, które same nazywają się ochotniczkami.

- Do naszego stowarzyszenia należą kobiety, które wcześniej same były pacjentkami i przeszły chorobę nowotworową piersi. Właśnie one są świadectwem tego, że chorobę można pokonać i że nowotwór piersi staje się powoli tak naprawdę chorobą przewlekłą - mówi Anna Ziemiońska, prezes Gdańskiego Stowarzyszenia Kobiet Amazonki.
Wolontariuszki przeszkolone są przez profesjonalnych psychologów. Działają w wielu szpitalach, odwiedzają kobiety chore tuż przed lub po amputacji piersi.

- Każda osoba, która pracuje z pacjentkami w trakcie leczenia musi być odpowiednio przygotowana. Taka praca wymaga wielkiej odporności emocjonalnej, a nie każdy po takich przejściach ją posiada - podkreśla prezes gdańskich Amazonek.
Ochotniczki prowadzą również działalność na rzecz profilaktyki, prowadząc w szkołach i na uczelniach pogadanki o samobadaniu piersi i zagrożeniu chorobami nowotworowymi.

- Dwa razy w miesiącu organizujemy spotkania, podczas których rozmawiamy z lekarzami: onkologami, psychologami, ginekologami. Amazonki to tak naprawdę osoby, które wspierają, ale i same często potrzebują wsparcia, dlatego organizujemy też dla nich specjalne zajęcia, np. gimnastykę w basenie. Mamy koleżankę, która jest psychoterapeutką, 5 lat temu zachorowała, a teraz sama udziela wsparcia chorym kobietom - dodaje Ziemiońska.
Jesteś lub byłeś (-aś) wolontariuszem?
16%

tak, regularnie udzielam się w wolontariacie

26%

tak, ale tylko przy cyklicznych wydarzeniach

38%

nie, nigdy nie byłem(-am), ale zamierzam się zgłoosić

20%

nigdy nie byłem(-am) i nie zamierzam

łącznie głosów: 189