stat

Chirurgia plastyczna to nie tylko "fanaberie". "Każdy ma prawo czuć się piękny"

7 sierpnia 2018, 8:00
Ewa Palińska

- Definicja zdrowia wg WHO kończy się stwierdzeniem o komforcie i jakości życia. Zdrowie to zatem nie tylko pozbycie się choroby, ale też komfort, jaki daje zadowolenie z własnego wyglądu. Każdy ma prawo czuć się piękny - mówi dr hab. n. med. Jerzy Jankau. Z ordynatorem Kliniki Chirurgii Plastycznej GUMed/UCK rozmawiamy o tym, jak wygląda codzienność w jedynej w północnej Polsce klinice wykonującej zabiegi rekonstrukcyjne finansowane przez NFZ. Kiedy operacje plastyczne to zwykła "fanaberia", a kiedy konieczność ze względu na chorobę i dlaczego niektóre z nich, choć są niezbędne do normalnego funkcjonowania, nie są opłacane przez fundusz?



Ewa Palińska: Dla wielu osób chirurgia plastyczna to dziedzina, która zajmuje się wyłącznie szeroko pojętym upiększaniem. Chirurgia plastyczna w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym nie świadczy jednak usług komercyjnych, a wyłącznie te, które refunduje Narodowy Fundusz Zdrowia. Nie upiększę się zatem u was za własne pieniądze i wedle mojego życzenia.

Jerzy Jankau: To prawda - nie możemy wykonywać żadnych usług komercyjnych, co wynika ze statusu szpitala państwowego. W ramach NFZ wykonujemy natomiast wszelkiego rodzaju zabiegi rekonstrukcyjne powłok ciała np. po ubytkach wynikających z leczenia nowotworów, usuwamy wszelkiego rodzaju nowotwory skóry, zajmujemy się leczeniem odleżyn, leczeniem ran przewlekłych (niegojących), leczeniem dzieci z rozszczepem wargi i/lub podniebienia, ludzi z deformacjami twarzowo-czaszkowymi i wykonujemy zabiegi, które są na granicy estetyki i rekonstrukcji, czyli np. "naprawiamy" połamane nosy.

Czy pana zdaniem możliwości jakie oferuje chirurgia plastyczna, powinny być ogólnodostępne i refundowane przez NFZ?

Jeżeli jest to fanaberia wynikająca z tego, że coś mi się nie podoba, to nie. Jeśli natomiast mamy do czynienia z ewidentną ułomnością, to sprawa robi się znacznie poważniejsza. Wypośrodkowanie tego, co jest fanaberią, a co rzeczywistą potrzebą, jest zresztą bardzo trudne. Jeśli przychodzi dziewczyna po ciąży bliźniaczej i ma obwisły brzuch to nie jest jej fanaberia, bo ona tego brzucha nigdy nie wyćwiczy - skóra będzie wisiała. Jeśli natomiast przychodzi szczupła, młoda dziewczyna, ze zgrabnymi, choć niewielkimi piersiami i chce je sobie powiększyć, to możemy to uznać za konieczność "innego typu".

No ale przecież może przyjść dziewczyna z mniej obwisłym brzuchem niż w przypadku tej po ciąży bliźniaczej, ale odczuwająca z tego powodu tak wielki dyskomfort, że uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

Wówczas decyzję powinno się podejmować po wyczerpującej rozmowie, może podpartej rozmową z psychologiem. To jest też problem wytycznych NFZ, bądź też dyrekcji szpitali, którzy takowych narzędzi nam nie dają.

Niezadowolenie z własnego wyglądu może być chorobą?

Tak, ale musi to zostać udowodnione przez specjalistów z zakresu psychologii i psychiatrii. Samo to, że nie podoba się komuś jakaś "fałdka" poniżej pępka nie jest powodem do żadnej histerii czy ingerencji chirurga. To jedynie znak, że powinniśmy się wziąć za siebie. Przypominam jednak, że definicja zdrowia wg WHO kończy się stwierdzeniem o komforcie życia i jakości życia. Zdrowie to zatem nie tylko pozbycie się choroby, ale też komfort jaki daje zadowolenie z własnego wyglądu. Każdy ma prawo czuć się pięknym.

A czy w związku z tym, że w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym powstało Centrum Leczenia Otyłości pomagacie też ludziom, którzy po odchudzaniu mają problem z nadmiarem wiszącej skóry?

Niestety nie - już takich zabiegów nie wykonujemy. Na razie zostały wstrzymane, ponieważ Narodowy Fundusz Zdrowia nie potrafi określić procedury, według której te zabiegi będą finansowane.

Zobacz też: Pierwsze centrum leczenia otyłości w Polsce powstało w UCK

Jeszcze przed rokiem NFZ informował, że takie zabiegi będą refundowane. Co prawda wyłącznie w przypadku osób, których "obwisła skóra" jest efektem odchudzania pod opieką lekarza, ale to zawsze coś.

Dziś tak nie jest. Zresztą u nas nigdy tak nie było. NFZ finansował i nadal finansuje zabiegi skutkujące utratą wagi ciała, jak np. bypassy żołądka. Nie finansował i nie finansuje natomiast korekcji deformacji ciała, jakie w efekcie takich zabiegów wystąpią. Są ośrodki, które takie zabiegi wykonują, bo klasyfikują je jako np. rekonstrukcję przepuklin ściany jamy brzusznej, a w przypadku pacjentów post bariatrycznych to nie załatwia sprawy, bo u nich dochodzi do deformacji całego ciała - tkanek miękkich całego ciała - od ud, po ramiona i twarz.

Jeden z lekarzy powiedział mi kiedyś, że choć ma lat 60 nie zamieniłby się na ciało ze swoim pacjentem, który w wieku 18 lat zgubił 50 kilogramów wagi. Sytuacja jest aż tak poważna?

Zgadza się. To wygląda parszywie. Tym bardziej przykre jest to, że nie ma procedury, która pokrywa koszty operacji usunięcia wiszącej skóry ramion, ud, podniesienia pośladków czy odtworzenia piersi, a szczególnie w przypadku kobiet, które dużo schudły, wygląd piersi bywa naprawdę straszny. Ja, jako szef tej kliniki, bardzo chciałbym tym ludziom pomóc. Takim ludziom należy się pomoc! Niestety - przypomnę to raz jeszcze - mam związane ręce, bo nie ma odpowiedniej procedury.

Są państwo w stanie tak "nagiąć" procedurę, żeby zabiegi rekonstrukcji wiszącej skóry wykonać "przy okazji" innych zabiegów i w ten sposób uzyskać refundację z Narodowego Funduszu Zdrowia?

Można by to podpiąć np. pod przepuklinę pępkową czy przepuklinę kresy białej. Tyle, że wspomniane zabiegi wyceniane są na ok. 3,5 tys. zł, a korekcja powłok brzucha (czyli, mówiąc językiem niemedycznym, wisząca skóra i resztki tkanki tłuszczowej po odchudzaniu) kosztuje zdecydowanie więcej. Po pierwsze, taka operacja, aby była dobrze zrobiona, może trwać do 6 godzin i trzeba doliczyć jeszcze co najmniej tygodniowy pobyt w szpitalu. Trzeba doliczyć też ubytek krwi, bo jej utrata podczas zabiegów jest bardzo duża. Musimy brać też pod uwagę koszty, jakie wygenerują ewentualne powikłania.

A często takie powikłania występują?

W chirurgii jest tak, że powikłań nie notuje na swoim koncie tylko ten, kto nie operuje. Jeśli dochodzi do operacji, ewentualne komplikacje zawsze należy brać pod uwagę.

Mówi pan cały czas o kosztach, ale nie powiedział pan, ile dokładnie z własnej kieszeni musiałby wydać pacjent, jeśli chciałby sobie taką operację wykonać prywatnie.

Kiedyś to liczyliśmy i wyszło nam, że realne koszty takiego zabiegu zaczynają się od 20 tys. zł. Dla porównania, estetyczne powiększenie piersi, w zależności od miejsca i specjalisty, to koszt od 10 do 18 tys. zł.

Tyle że powiększenie piersi to zabieg estetyczny, a więc ta "fanaberia", o której mówiliśmy na początku naszej rozmowy. Operacje pacjentów post bariatrycznych to natomiast konieczność. Obwisła skóra nie tylko wpływa na standard życia, ale może utrudniać a nawet uniemożliwiać normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.

Pojawiają się odparzenia, uczulenia na skórze, niegojące się rany, bo kogoś np. gumka od majtek za bardzo uciska przez dłuższy czas. Dlatego musi się wreszcie znaleźć w tym kraju ktoś, kto zrozumie, że skoro NFZ jest w stanie płacić za odchudzanie pacjentów, to musi znaleźć też sposób na finansowanie leczenia deformacji po odchudzaniu. W tej chwili mamy do czynienia z sytuacją absurdalną, bo ludzie cierpią i potrzebują pomocy, my dysponujemy zespołem świetnych specjalistów, którzy tę pomoc są w stanie im udzielić, ale system związuje im ręce. No ale tę piłkę fundusz może łatwo odbić - takie zabiegi nie są przecież finansowane nigdzie na świecie.

Ale tam mamy do czynienia z innym systemem finansowania opieki medycznej.

Dokładnie tak. Są prywatne ubezpieczalnie, które w ramach polisy takie leczenie finansują. W wielu krajach na świecie, inaczej niż w Polsce, ludzie uważają, że lepiej człowieka leczyć, niż skazywać na długotrwałe leczenie i nieobecność w pracy, bo to generuje straty. Bardziej się zatem opłaca, żeby wyłożyć nawet niemałe środki finansowe na leczenie i pomóc takiemu człowiekowi wrócić do pracy, niż zamykać go w domu i jeszcze płacić mu zasiłki, bo przecież musi z czegoś żyć.

Skoro pacjent bariatryczny nie może liczyć na refundację plastyki wiszącej skóry, to może jest w stanie zrobić coś, żeby do takiego stanu się nie doprowadzić?

Nie ma takiej możliwości. Jeśli mamy do czynienia z osobą młodą, która ma do zrzucenia niewielką nadwagę, to skóra faktycznie może się wstąpić. Jeśli jednak osoba powyżej trzydziestego roku życia o BMI 45 zaczyna się odchudzać i z wagi 150 kg schodzi do 70 kg, to problemu wiszącej skóry nie uniknie. Proszę mieć też na uwadze, że problem ten dotyka nie tylko pacjentów po operacjach chirurgicznych, bo jest i wiele takich osób, które odchudzają się same i osiągają spektakularne rezultaty. Niestety, choć prowadzą zdrowy styl życia i intensywnie ćwiczą, problem obwisłej skóry po odchudzaniu ich również dotyka. Pamiętajmy też, że odchudzanie bariatryczne przebiega szybko i ciało niejednokrotnie nie nadąża za tymi zmianami. Z mojego doświadczenia wynika, że lepiej odchudzać się w wolniejszym tempie, gdzie wagę traci się sukcesywnie i systematycznie, niż gdy tracimy wiele kilogramów w krótkim czasie.

Jaki jest czas oczekiwania na zabieg?

U nas w klinice ok. półtora roku. Wynika to z tego, że jesteśmy jedyną kliniką chirurgii plastycznej, która zajmuje się rekonstrukcjami, na obszarze od granicy rosyjskiej, przez Bydgoszcz do Szczecina.

Jakie rozwiązania systemowe usprawniłyby waszą pracę?

Odpowiedź jest prosta - pieniądze. Naszym problemem jest ich brak. W tej chwili dostajemy absolutne minimum. Rozumiem, że gdyby chirurgia plastyczna była w każdym mieście zamieszkałym przez więcej niż 100 tys. osób, to NFZ musi racjonalnie podzielić środki pomiędzy wszystkie oddziały. Ale my jesteśmy jedyni na tak potężnym obszarze, a kontrakt mamy minimalny. Gdybyśmy chcieli leczyć wszystkich ludzi, po pół roku worek z pieniędzmi świeciłby pustkami.

Tak duże macie możliwości?

Ależ oczywiście, że tak! W tej chwili w klinice mamy pięciu chirurgów plastyków z drugim stopniem specjalizacji, sześcioro rezydentów, którzy kształcą się w tym kierunku, fenomenalne pielęgniarki, świetne zaplecze łóżkowe. Jedyne, czego nam brakuje, aby w pełni móc korzystać z tych dobrodziejstw, to pieniądze.

Zdarza wam się odsyłać pacjentów?

Codziennie.

Kierujecie ich do prywatnych placówek?

Nie. Informujemy, jaki jest czas oczekiwania. Dziś plastyk, który pracuje w poradni, umawia pacjentów na styczeń 2020 roku.

Pacjenci często decydują się na leczenie prywatne?

W większości przypadków ludzi na to nie stać. W leczeniu prywatnym wszystko jest wyliczone co do złotówki i przez to horrendalnie drogie. Są to jednak koszty realnie wyliczone i zapewniam, że nikt nikogo nie naciąga.

Sytuację poprawiłoby umożliwienie wam wykonywania zabiegów komercyjnych? W tym momencie nie macie możliwości wykonywać nic, za co pacjent musiałby płacić dodatkowo. Nawet kobiety, które chciałyby zrekonstruować piersi lepszymi implantami, niż te, jakie finansuje NFZ (płacąc za nie z własnej kieszeni), w ramach tej samej procedury, takiej możliwości nie mają.

Zmieniłoby to niewiele. Co więcej, szpital akademicki musiałby wybudować kolejny budynek, dedykowany wyłącznie prywatnym pacjentom, bo nie może leżeć pacjent prywatny z pacjentem publicznym. Co miałaby w takiej sytuacji robić pielęgniarka? Którego z pacjentów pielęgnować, jeśli pozostawałaby na tej samej pensji? Jedyne rozwiązanie to zwiększenie finansowania, żebyśmy mogli wykonywać więcej procedur, a także, budzące tak liczne kontrowersje, wprowadzenie ubezpieczeń prywatnych. Sytuację mogłoby też poprawić jasne określenie przez płatnika, co można robić a czego nie w publicznej służbie zdrowia, tak, aby pacjent bądź jego rodzic czy opiekun wiedzieli, co jest w stanie opłacić im państwo, a na co będą musieli uzbierać pieniądze we własnym zakresie.
Czy gdybyś miał(a) możliwość, zmienił(a)byś coś chirurgicznie w swoim wyglądzie?
43%

tak, bez wahania i natychmiast

32%

musiał(a)bym to dobrze przemyśleć, bo choć mam kilka kompleksów to nie aż takie, żeby trzeba było je rozwiązywać chirurgicznie

25%

nie - w 100 procentach akceptuję swoje ciało

łącznie głosów: 484