stat

Kryzys w psychiatrii dziecięcej się pogłębia. Szpitale odmawiają przyjęć

2 grudnia 2019, 16:15
Ewa Palińska

Kryzys psychiatrii dziecięcej w województwie pomorskim się pogłębia. Przekonała się o tym 12-latka, która po wcześniejszej próbie samobójczej szukała pomocy w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku, informując, że znów zamierza się zabić. Zanim została przyjęta na przepełniony oddział, takiej pomocy jej odmawiano, przez co spędziła kilkanaście godzin na SOR-ze w Szpitalu im. Mikołaja Kopernika. Udzielenia pomocy odmówiły jej też szpitale psychiatryczne w Świeciu i w Gnieźnie.



Psychiatria dziecięca na Srebrzysku to jedyny na północy województwa pomorskiego oddział pomagający najmłodszym borykającym się z zaburzeniami psychicznymi. Oddział ten może jednak przestać istnieć już w połowie lutego 2020 r., ponieważ przed dwoma tygodniami wypowiedzenia złożyli wszyscy psychiatrzy dziecięcy.

Kryzys psychiatrii dziecięcej na Srebrzysku - zobacz wcześniejsze artykuły na ten temat

Pacjenci pediatryczni pozostawieni sami sobie



O trudnej sytuacji na oddziale mówiło się od dawna. Szpital był przepełniony, a że regularnie zgłaszały się kolejne osoby wymagające pomocy, posiłkowano się dostawkami. W rezultacie ograniczono przyjmowanie pacjentów na oddział młodzieżowy.

Gdzie ma się jednak zwrócić po pomoc dziecko, które podejmowało w przeszłości próby samobójcze i deklaruje chęć odebrania sobie życia? 12-letnia Ania prosiła o pomoc w szpitalach psychiatrycznych w Świeciu oraz w wielkopolskim Gnieźnie - odmówiono jej. Z odmową spotkała się również w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku.

Jak poinformował "Dziennik Bałtycki", który jako pierwszy opisał sprawę, tłumaczono to brakiem miejsc - na 35-łóżkowym Oddziale Dziecięco-Młodzieżowym przebywało już 46 pacjentów, w tym 11 na dostawkach i materacach. Z "Dziennika Bałtyckiego" dowiadujemy się, że mama Ani była świadkiem, jak lekarz dyżurny próbował znaleźć pomoc dla dziecka, u którego stwierdzono "aktywne myśli samobójcze", w kolejnych szpitalach psychiatrycznych. Najpierw w Starogardzie Gdańskim, następnie w placówkach poza Pomorzem, oddalonych nawet o kilkaset kilometrów od Gdańska. Kiedy wszędzie odmówiono przyjęcia Ani, lekarz zadecydował, aby dziewczynkę wraz z matką przetransportować karetką do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu im. Kopernika w Gdańsku. Miała zostać umieszczona na Oddziale Gastroenterologii Dziecięcej.

Oddziały pediatryczne to nie miejsce dla osób stanowiących zagrożenie dla siebie bądź innych



Dziewczynka trafiła na SOR w piątek o godz. 20. W czasie gdy czekała na sali obserwacyjnej, prof. Barbara Kamińska, wojewódzki konsultant ds. pediatrii, która pojawiła się na miejscu, usiłowała alarmować decydentów, że pobyt Ani na pediatrii może stanowić zagrożenie dla niej i innych dzieci.

- Szpital im. Mikołaja Kopernika nie posiada w swoich strukturach oddziału psychiatrii dziecięcej. Kliniczny Oddział Gastroenterologii, Alergologii i Żywienia Dzieci GUMed w naszym szpitalu po prostu nie jest przystosowany do przyjęcia dzieci po próbach samobójczych - tłumaczy Katarzyna Brożek, rzecznik szpitala. - Taki pacjent wymaga opieki specjalistycznej określonej w ustawie o zdrowiu psychicznym. Na szczęście po interwencjach udało się przewieźć pacjentkę na Oddział Psychiatrii Dziecięcej Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku - dodaje.
Po godz. 11 w sobotę Ania została przyjęta na przepełniony oddział szpitala na Srebrzysku.

Sprawę komentuje Lidia Metel-Czarnowska, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku:

Dlaczego początkowo 12-letniej Ani odmówiono przyjęcia na oddział?

Zgodnie z decyzjami, które zapadły w połowie ubiegłego miesiąca z uwagi na przeciążenie i brak miejsc na Oddziale Dziecięco-Młodzieżowym, Wojewódzki Szpital Psychiatryczny w Gdańsku w porozumieniu z władzami województwa podjął decyzję o wstrzymaniu przyjęć pacjentów małoletnich. Ustalenia te zostały poprzedzone wnikliwą i rzetelną analizą sytuacji na oddziale i brakiem podstawowych warunków do zapewnienia nie tylko odpowiedniego poziomu leczenia, ale przede wszystkim bezpieczeństwa.

Lidia Metel-Czarnowska: Czy nie można było przekierować nastolatki na oddział psychiatryczny w innym szpitalu?

Z uwagi na rozlewający się kryzys w psychiatrii dziecięco-młodzieżowej w całym kraju sytuacja w innych szpitalach psychiatrycznych jest bardzo zbliżona do tej, którą obecnie obserwujemy w naszej placówce. W przypadku braku miejsc dla pacjentów małoletnich szpital każdorazowo kontaktuje się z innymi placówkami w celu znalezienia miejsca. Niestety coraz częściej dochodzi do sytuacji, gdzie żaden ze szpitali nie dysponuje jakimikolwiek wolnymi łóżkami. I nie mówimy tu już o miejscach rejestrowanych, ale o dostawkach, na które zwyczajnie brakuje już przestrzeni. A musimy pamiętać o tym, że nie o samo miejsce się tu rozchodzi, a przede wszystkim o brak odpowiedniej liczby personelu, który byłby w stanie zadbać zarówno o leczenie, jak i bezpieczeństwo pacjentów. Zagrożenia, o których dyrekcja szpitala wraz z lekarzami alarmowała już w połowie tego roku, z dnia na dzień przybierają na sile i niestety pozostawiają nikłe nadzieje na długoterminową poprawę ogólnej sytuacji zarówno w kontekście samego szpitala, jak i całej psychiatrii dzieci i młodzieży w Polsce.

Jak w chwili obecnej wygląda sytuacja na izbie przyjęć i Oddziale Dziecięco-Młodzieżowym ?

Nadal, mimo upływu ponad dwóch tygodni od zaistniałej sytuacji, a także zwiększonej w ostatnim czasie przez szpital liczby małoletnich pacjentów objętych opieką psychiatryczną z 35 do 42, oddział odnotowuje stałe przeciążenie. Należy też podkreślić, że pomimo formalnego wstrzymania przyjęć na Oddział Dziecięco-Młodzieżowy, z uwagi na stan niektórych pacjentów, władze szpitala wraz z lekarzami zdecydowali o przyjęciu kilkorga z nich. Taka sytuacja prowadzi jednak do eskalacji problemu, a nie jego rozwiązania, gdzie lekarze i szpital zostają postawieni pod ścianą.

Czy lekarze nadal podtrzymują swoją decyzję o złożeniu wypowiedzenia?

Tak, wypowiedzenia lekarzy nadal zostają utrzymane, a dotychczasowy brak realnego, odczuwalnego wsparcia ze strony pozostałych podmiotów nie sprzyja podjęciu decyzji o dalszej pracy w szpitalu. Jednak mamy nadzieję, że najbliższe rozmowy i zaproponowane w trakcie nich rozwiązania pozwolą na odciążenie oddziału, a w konsekwencji utrzymanie go jako największego na Pomorzu ośrodka psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży.

Czy miałe(a)ś kiedyś myśli samobójcze?
tak
nie
nie pamiętam