Leczenie urazów po sportach zimowych

14 lutego 2020

Podczas uprawiania sportów zimowych możemy nabawić się urazów stawu kolanowego (ok. 30 proc.), rąk, nadgarstków czy okolicy barku. Urazy głowy i kręgosłupa zdarzają się dość rzadko, ale niestety mogą być bardzo poważne w skutkach. O tym, jak się je diagnozuje i leczy, rozmawiamy z lek. Mateuszem Janikiem, specjalistą ortopedii i traumatologii narządu ruchu z Carolina Medical Center w Gdańsku, specjalizującym się w chirurgii stawu kolanowego i skokowego oraz w urazach i kontuzjach u sportowców, m.in. biegaczy i tancerzy.



Czy uprawiając sporty zimowe bez wcześniejszego przygotowania, jesteśmy bardziej narażeni na urazy i kontuzje?

Oczywiście, że tak. Wiele badań potwierdza, że odpowiednie przygotowanie przed jazdą na nartach pozwala znacząco zmniejszyć ryzyko urazu. Wiadomo, że istnieje szereg rzeczy czy zdarzeń, na które wpływu nie mamy podczas uprawiania sportów zimowych - może ktoś w nas wjechać, mogą się diametralnie zmienić warunki pogodowe. Czynników ryzyka nie jesteśmy więc w stanie zminimalizować do zera. Odpowiednie przygotowanie do sezonu narciarskiego jest jedynym w pełni zależnym od nas czynnikiem zmniejszającym ryzyko wystąpienia urazów.

W ferie zimowe "łamiemy się" częściej?

Po feriach faktycznie Carolina Medical Center odwiedza więcej pacjentów. Część z nich przychodzi pierwszy raz od momentu urazu, ponieważ dolegliwości bólowe nie ustąpiły. Słusznie, ponieważ ból utrzymujący się przez dwa-trzy dni powinien budzić nasz niepokój. Część przychodzi już zabezpieczona, w łusce lub gipsie, celem kontroli i zaplanowania dalszego leczenia. Rodzaje urazów korelują z badaniami statystycznymi - zdecydowanie najczęściej dominują urazy w obrębie kolana.

Z jakimi urazami zgłaszają się do pana pacjenci w okresie zimowym?

Jak wspomniałem, najczęściej są to urazy stawu kolanowego (ok. 30 proc.), rąk, nadgarstków, następne w kolejności są urazy okolicy barku. Urazy głowy i kręgosłupa zdarzają się dość rzadko i, niestety, mogą być bardzo poważne w skutkach.

Czy i w jakich przypadkach po wypadku na nartach/snowboardzie jesteśmy w stanie pomóc sobie sami, a kiedy niezbędna jest pomoc lekarza?

Gdy po urazie możemy bez problemu wstać, nie odczuwamy większych dolegliwości bólowych i jesteśmy w stanie swobodnie się poruszać, najprawdopodobniej nic poważnego się nie stało i możemy kontynuować uprawianie sportu. Jeśli jednak zauważymy duży obrzęk, masywnego siniaka czy krwiaka, warto zgłosić się do lekarza. Jeśli któraś z kończyn jest zdeformowana, nienaturalnie wygięta, nie prostujmy jej na siłę. W tej sytuacji jak najszybciej należy wezwać pomoc. Jeżeli nie mamy takiej możliwości, staramy się usztywnić kończynę i dwa sąsiednie stawy - poniżej i powyżej urazu. Można użyć do tego kijka lub gałęzi i związać je mocno np. szalikiem. Chodzi o to, aby uszkodzona kończyna jak najmniej się poruszała bezwładnie. Powinno to zmniejszyć dolegliwości bólowe oraz zabezpieczyć przez wtórnymi uszkodzeniami.

Jak wygląda diagnostyka w przypadku urazów zimowych? Jakim badaniom poddawani są pacjenci?

Bezpośrednio po urazie lekarz zbada kończynę. Niektóre testy będą niemożliwe do wykonania ze względu na dolegliwości bólowe i ograniczenie zakresu ruchomości. Podstawowym badaniem diagnostycznym, pozwalającym wykluczyć złamania i zwichnięcia, jest badanie rentgenowskie. Lekarz może też chcieć wykonać punkcję stawu i przy okazji np. zaaplikować miejscowo leki uśmierzające ból. Obecność krwiaka, szczególnie z kroplami tłuszczu, będzie szczególnie niepokojącym objawem pozwalającym stwierdzić złamanie nawet wówczas, gdy nie będzie ono widoczne w RTG. W razie wątpliwości wskazane jest wykonanie tomografii komputerowej. Jeśli udało się wykluczyć złamanie, a dolegliwości bólowe nie ustępują, konieczna będzie ocena tkanek miękkich. Do tego możemy użyć badania USG, a najlepiej rezonansem magnetycznym. Jego dostępność jest coraz większa, a samo badanie pozwala w pełni ocenić na przykład łąkotki czy więzadła krzyżowe.

Załóżmy, że pacjent został zdiagnozowany. Co dalej? Jak przebiega leczenie?

Nie ma uniwersalnego schematu leczenia - wszystko zależy od urazu i uszkodzeń, jakie spowoduje, a także oczekiwań i możliwości pacjenta. Jeśli to możliwe, to staramy się indywidualizować leczenie. Większość stłuczeń i lżejsze urazy wymagają jedynie oszczędzania kończyny, stosowania leków przeciwbólowych i, w miarę ustępowania dolegliwości, stopniowego powrotu do codziennej aktywności. Skręcenie z częściowym uszkodzeniem więzadeł czy złamania bez przemieszczenia mogą wymagać czasowego unieruchomienia i odciążenia kończyny. Całkowite uszkodzenia więzadeł lub ścięgien, a szczególnie złamania z przemieszczeniem, mogą wymagać leczenia operacyjnego. Dzięki operacji, po ustabilizowaniu uszkodzenia, szybciej możemy rozpocząć rehabilitację i, co za tym idzie, szybciej uzyskać dobry efekt końcowy.

Wiele osób ma już tegoroczne, narciarskie szaleństwa za sobą. Nie oznacza to jednak rezygnacji z uprawiania sportów zimowych, bo możemy przecież w Trójmieście pojeździć na łyżwach. Jakich urazów możemy się nabawić?

Podczas jazdy na łyżwach częściej dochodzi do stłuczeń niż skręceń. Powierzchnia lodu nie amortyzuje upadku tak jak śnieg. Rodzaje urazów podobne są do tych, których możemy się nabawić, gdy na chodnikach robi się ślisko. Dominują złamania nie tylko w obrębie nadgarstków, ale też w okolicy ramion czy bioder. Skręcenia zdarzają się rzadziej, ponieważ nasze nogi w łyżwach mają zdecydowanie większą swobodę ruchu niż gdy są wpięte w narty.

Czy jest jakiś "złoty środek", który pozwoli nam zminimalizować ryzyko urazów?

"Ten nie ma urazów, kto nic nie robi", jednak nie brałbym sobie tych słów do serca, a już na pewno nie radziłbym wcielać ich w życie. Wszystkie statystyki mówią, że łatwiej leczyć urazy wynikające z aktywności fizycznej niż choroby wynikające z jej braku.

* możliwość dodania komentarzy lub jej brak zależy od decyzji firmy zlecającej artykuł