Lekarz: "Zamontuje pan tusz, to wydrukuję skierowanie"

16 października 2014 (artykuł sprzed 7 lat)
Rafał
Jadąc na Szpitalny Oddział Ratunkowy, konieczne jest nie tylko uzbrojenie się w cierpliwość, ale często też psychiczne przygotowanie na oziębłość i brak życzliwości ze strony lekarzy i obsługi oddziału. Więcej zdjęć (1)

Jadąc na Szpitalny Oddział Ratunkowy, konieczne jest nie tylko uzbrojenie się w cierpliwość, ale często też psychiczne przygotowanie na oziębłość i brak życzliwości ze strony lekarzy i obsługi oddziału.

fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl

Jadąc na Szpitalny Oddział Ratunkowy, konieczne jest nie tylko uzbrojenie się w cierpliwość, ale często też psychiczne przygotowanie na oziębłość i brak życzliwości ze strony lekarzy i obsługi oddziału.

fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl

To, że w szpitalnych oddziałach ratunkowych czas płynie wolniej, a swoje trzeba odstać, dziwi już niewielu. Ciężko jednak przywyknąć do braku życzliwości i dobrej woli w stosunku do pacjenta.



Jeden z naszych czytelników postanowił opisać historię, jaka przytrafiła mu się kilka dni temu podczas wizyty w oddziale ratunkowym szpitala na Zaspie.

- Mieliśmy z żoną bardzo nieprzyjemną sytuację. Po tym, jak lekarz internista w naszym oddziale NCM w Osowej stwierdził u mojej żony podejrzenie zapalenia wyrostka robaczkowego, musieliśmy stawić się na SORze. Padło na Zaspę - pisze w liście do redakcji pan Rafał.

Przyjechaliśmy do szpitala ok. godziny 19:30, a opuściliśmy go krótko przed 3 nad ranem. Przy czym żona posiadała skierowanie do chirurga z podejrzeniem zapalenia wyrostka. Oczywiście najpierw trzeba przejść przez rejestrację, później segregację medyczną z kwalifikacją urazu i określeniem czasu oczekiwania do specjalisty.

Czekaliśmy w kolejce, grzecznie jak wszyscy, aż nagle, po ok. 30 min., wyszedł młody stażysta i zawołał moją żonę. Pomyślałem: ale super, szybko zdiagnozują i zobaczymy, co się faktycznie dzieje. Po paru minutach żona wyszła ze skierowaniem na badanie USG jamy brzusznej. Udaliśmy się zatem na pierwsze piętro na badanie, na które ostatecznie czekaliśmy 3 godziny!

Najpierw odesłano mnie jednak z powrotem do chirurga, gdyż wydrukował zlecenie badania niewyraźnie i nie można było odczytać, jaki rodzaj badania zlecił żonie. Pytałem, czy nie można zadzwonić do lekarza i zapytać, przecież wszyscy się tu znają, a poza tym karta została już założona, więc wystarczy tylko potwierdzić czy i co robimy.

Niestety, musiałem osobiście wrócić do lekarza. Poprosiłem o ponowne wydrukowanie skierowania. W odpowiedzi usłyszałem, że skończył się tusz w drukarce i musimy czekać. Paranoja, pomyślałem sobie i poszedłem do rejestracji pacjenta z pytaniem, kto dostarcza tusz do drukarek do pokoju lekarza. Pani do mnie, z uniesionym głosem, że ona, ale się nie rozdwoi... Poprosiłem więc o ten tusz i sam zaniosłem do gabinetu lekarza, który kazał mi go zamontować. Chyba pan żartuje! - krzyknąłem. Wtedy lekarz zrozumiał, że nie jestem serwisem drukarkowym, choć był mocno niepocieszony, że musi sam go zamontować w drukarce. Po ok. 10 min. otrzymałem wyraźne zlecenie badania.

Jak wspomniałem wyżej, czekaliśmy z żoną ok. 3 godzin na badanie USG, a w międzyczasie wjechał na badanie przywieziony przez sanitariuszy człowiek z ulicy, będący pod wpływem alkoholu, który sobie smacznie spał i, jak się dowiedzieliśmy, miał badanie rezonansu z miejsca... Ja osobiście wykonywałem kiedyś badanie rezonansem, ale czekałem na nie ponad 3 miesiące. A taki człowiek z ulicy, bezdomny, zostaje przebadany na miejscu, bez kolejki, a i jeszcze go wwiozą. Nie obchodzi go, która jest godzina, bo nie wstaje rano do pracy, żeby m.in. zarobić na składkę ubezpieczeniową, a żeruje na uczciwych obywatelach, którzy to sponsorują.

Po badaniu zeszliśmy na parter z powrotem do chirurga po wyniki badań i po poradę zrobionego badania USG. Okazało się, że z pobranej krwi nie dało rady zrobić badań, więc jeszcze raz pobrano mojej żonie krew. Znów czekaliśmy. Było ok. godziny 23, o 2 nie wytrzymałem i zapytałem lekarza, co z wynikami, bo ile można czekać? On mi na to ostrym tonem, że mogę iść i sam to sobie sprawdzić. Więc udałem się do laboratorium, gdzie dowiedziałem się, że krew przyniesiono dopiero 15 min. przed moim przyjściem! Mówię: jak to? Przecież już 3 godziny czekamy na wyniki. A pani laborantka wyjaśniła mi, że cała izba przyjęć nigdy się nie kwapi do dostarczenia próbek i oszukują pacjentów już tak od 17 lat...

Poszedłem więc na izbę przyjęć i z krzykiem zapytałem, kto odnosi próbki krwi do badań. Dostałem informację od pani z segregacji medycznej, że - cytuję: kto popadnie. Po ok. 20 minutach przyszły wyniki, oczywiście lekarz nie raczył sam podejść do drzwi i zaprosić pacjenta, tylko czekał aż pojawi się młody praktykant i go zawoła. W końcu żona sama musiała się upomnieć o ocenę badania usg i całe szczęście okazało się, że to silna kolka jelitowa.

Po tej sytuacji zastanawiamy się właściwie nad kilkoma sprawami. Po pierwsze, dlaczego ludzie bezdomni, przywiezieni prosto z ulicy są zazwyczaj obsługiwani na SORze w pierwszej kolejności, robi im się z biegu komplet badań, a uczciwy obywatel siedzi godzinami w poczekalniach? Po drugie, czy ktoś mi powie, co stało się ze zwykłą, ludzką życzliwością? Bo nie widać jej ze strony pracowników, którzy pacjenta traktują jak klienta w sklepie spożywczym w czasach PRL?
Kiedy musisz coś załatwić, zwracasz uwagę na życzliwość ludzi?
54%

tak - od razu się wkurzam i robię agresywny(na), kiedy ktoś jest opryskliwy i niemiły

36%

to zależy, ale jeśli to nerwowa sprawa, to wiadomo, że życzliwość złagodzi złość i niezadowolenie

7%

raczej nie - idę coś załatwić i mam gdzieś to, jak inni będą się zachowywać w stosunku do mnie

3%

nie, sam(a) nie jestem nadto życzliwy(a) i nie wymagam tego od innych

zakończona

łącznie głosów: 337

Rafał

Opinie (221) 6 zablokowanych

  • (15)

    Jeżeli do sprzedawczyni w czasach PRL przychodziłeś z "darami" jak do dzisiejszego lekarza czy pielęgniarki w recepcji to byłeś obsługiwany bardzo miło.

    • 160 16

    • tak (11)

      w szpitalu na zaspie jest masakra-miałam podobny przypadek!powinni ich wszystkich wywalić na zbity pysk, może wtedy zaczęli by pracować w normalnym systemie!

      • 74 3

      • Re: tak (10)

        wszystko dlatego, ze opieka medyczna o której mówicie jest z forsy z podatków, a nie z prywatnych kieszeni :)



        jeśli w prywatnej przychodni lekarz byłby opryskliwy/chamski w stosunku do pacjentów,

        wszystko dlatego, ze opieka medyczna o której mówicie jest z forsy z podatków, a nie z prywatnych kieszeni :)



        jeśli w prywatnej przychodni lekarz byłby opryskliwy/chamski w stosunku do pacjentów, to by po 2-3 takich akcjach wyleciał na zbity pysk :) zastępstwo się znajdzie z marszu praktycznie...



        --

        uprzedzam argument/pytanie, dot. tego, że 'prywatne przychodnie nie leczą raka/s****k/praptaka' czy czegoś tam innego:

        "do the math" - a potem się wypowiadaj barani łbie :)

        (podpowiem, ze dobry wynik wpływu z kieszeni podatnika/pracodawcy, to ~5.7 miliarda zł miesięcznie)

        • 32 7

        • (4)

          No to może niech pacjenci płacą w szpitalach tak jak w prywatnych klinikach! Może wtedy lekarze będą bardziej przyjaźni.

          • 5 18

          • kolego, sprawdź najpierw dane na które się powołujesz ;) (3)

            bo tak się składa, że obecnie płacisz WIĘCEJ niż w prywatnej przychodni :)
            więcej (niż minimalna stawka w prywatnej przychodni X zapewniająca te same zabiegi i możliwości + bez kolejek) płaci nawet osoba z

            bo tak się składa, że obecnie płacisz WIĘCEJ niż w prywatnej przychodni :)
            więcej (niż minimalna stawka w prywatnej przychodni X zapewniająca te same zabiegi i możliwości + bez kolejek) płaci nawet osoba z minimalną krajową... a w kolejkach do specjalisty 'państwowego' czekasz miesiącami ;))))))))))

            jak pisałem wyżej, barani łbie nr1: 'do the math' (first) :)

            • 1 3

            • (2)

              GDZIE w Polsce jest prywatny szpital z SOR, lądowiskiem dla helikopterów, możliwością intensywnej terapii czy opieki neonatologicznej?

              • 9 0

              • (1)

                A płacenie 100zł/mies żeby sobie raz na pół roku iść do internisty to w ogóle zabawne :)

                • 7 0

              • Re: re kum kum re

                odpisałem Ci niżej, podpisałeś się 'I TYLE'

                polecam korki z ekonomii + matematyki + czytania ze zrozumieniem

                • 0 0

        • (3)

          Szpital na zaspie jest w prywatnych rękach - sp. Copernicus.

          • 4 6

          • Re: re kum kum re (2)

            to nic nie zmienia, bo całą kapuche biorą z NFZ...

            nie płacisz składek w tym konkretnym szpitalu, tylko płacisz składkę zdrowotną...

            • 4 1

            • (1)

              Gdybyś płacił w tym szpitalu to ten szpital nie miałby SOR. SOR generuje straty dla szpitala.

              • 2 2

              • Re: re kum kum re

                "Gdybyś płacił w tym szpitalu to ten szpital nie miałby SOR. SOR generuje straty dla szpitala." - niech mi ktoś wyjaśni merytoryczny sens tego wpisu w odniesieniu do mojego poprzedniego :|

                ahh... chyba

                "Gdybyś płacił w tym szpitalu to ten szpital nie miałby SOR. SOR generuje straty dla szpitala." - niech mi ktoś wyjaśni merytoryczny sens tego wpisu w odniesieniu do mojego poprzedniego :|

                ahh... chyba zrozumiałem jak mnie (błędnie) zrozumiałes...

                gościu błagam policz najpierw, potem sie odzywaj... to wszystko sprowadza się do matematyki...

                teraz jest ~500tys. ludzi w 3miescie (da się to przenieść na skale kraju/świata) z czego każdy płaci PRZYMUSOWY HARACZ = składke na ubezpieczenie zdrowotne... + niektórzy dodatkowo DOBROWOLNĄ (nie do końca, są zmuszeni płacić, bo jakość 'państwowej' opieki jest WUJOWA) składkę na prywatne przychodnie lub prywatne wizyty u lekarza (jak wcześniejszy nawias...)

                NAPRAWDĘ jesteś TAK ograniczony i uważasz, że gdyby te WSZYSTKIE osoby zamiast płacić powyższe, miały wybór 3-5 PRYWATNYCH szpitali, które by powstały w gdańsku z uwagi na to, że (mając wybór) NIKT by nie chciał chodzić do państwowego, to CZY UWAŻASZ, że tych 3-5 szpitali nie stać by było na SOR? :>

                gościu, błagam Cie wyjdz....

                • 0 2

        • Niestety w prywatnych tez nie jest wiele lepiej! Laguna w Gdyni , prywatne badanie okulistyczne, wizyta na 10, 10.30 lekarza nie ma, po wyproszonym telefonie okazałosię ze pan doktor właśnie się obudził.,

          • 1 0

    • co ciekawe dokładnie taki sam szpital jak na zaspie został wybudowany w elblągu

      ten na zaspie jest zadłużony na 100 milionów a ten w elblągu w ogóle nie jest zadłużony.

      • 28 1

    • To są własnie wyniki reformy Kopacz minister zdrowia obecnej premier

      • 21 14

    • to prawda

      Siostrę przyszła ze skierowaniem do szpitala na zaspie o 15.00 , do 23.00 siedziała w poczekalni , po mojej interwencji , położyli ją w izbie przyjęć i leżała tam do następnego dnia do 17.00 bez jedzenia . Koszmar . Omijajcie szpital z daleka

      • 25 1

  • to tradycja w tym szpitalu (6)

    8 lat temu po takiej przyjemności jak opisana poinformowałem nfz żeby nie refundować wszystkich procedur wykonywanych w tym stylu Następnego dnia dzwoniła do mnie dyrektor z wyjaśnieniami

    • 114 10

    • (3)

      moi drodzy, z chamami trzeba krotko. Niewazne czy to cham spod budki z piwem, czy po studiach lekarskich. Badzcie roszczeniowi, nie dawajcie soba pomiatac. Oni doskonale wiedza, ze musza swoje robic, ale wyzywaja sie na

      moi drodzy, z chamami trzeba krotko. Niewazne czy to cham spod budki z piwem, czy po studiach lekarskich. Badzcie roszczeniowi, nie dawajcie soba pomiatac. Oni doskonale wiedza, ze musza swoje robic, ale wyzywaja sie na slabym. Nie raz, nie dziesiec, osobiscie albo odczulam, albo bylam swiadkiem takich sytuacji. Jak sie bardzo zdecydowanie odpowiedzialo, zwrocilo uwage, albo po prostu przypomnialo danej osobie jej obowiazki od razu obsluga byla jak nalezy. Nie oczekujmy noszenia na rekach, ale szanujmy siebie, wtedy buractwo z urzedow, sluzby zdrowia itd zacznie sie liczyc z pacjentem i traktowac nas jak klientow, o ktorych nalezy zabiegac.

      • 78 3

      • i z internetow tez

        • 0 2

      • ATy? (1)

        gdzie pracujesz? przebierasz buraki

        • 0 6

        • burak ze szpitala za Zaspie-co widać słychać i czuć.

          • 1 1

    • ja tez miałem przyjemność w tym szpiatlu gościć..

      byna SOR i byłem świadkiem jak członek rodziny, którejś pani z recepcji albo znajomy został wprowadezony przede mną do gabinetu bez kolejki i załatwiony od razu

      • 10 1

    • Nic nowego.

      To najgorszy szpital w Trójmieście. Na szczęście unikam, omijam, ale wśród znajomych i rodziny zdarzyły się wizyty w tej placówce. Opinie mają gorsze niż złe.

      • 7 1

  • Strach chorować... (1)

    To co sie dzieje w naszych szpitalach to koszmar,a o Zaspie to jeszcze nigdy nie usłyszałam dobrego słowa.

    • 127 6

    • Patologia

      Ja miałem z tym szpitalem kilka przygód. Tam trzeba mieć znajomości to koło ciebie skaczą, albo posmarować komu trzeba. Generalnie chamówa na maksa, typu: wejdzie!!, pójdzie!!! Zresztą jak moja żona tam rodziła drugie dziecko to sam biegałem po naklejki z jej danymi. Ogólnie HARDKOR.

      • 39 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.