W otwieraniu torebki jest coś seksownego. Rozmowa z MiaMia

29 kwietnia 2012 (artykuł sprzed 8 lat)
Justyna Spychalska
Najnowszy artukuł na ten temat

Projektantka Katarzyna Królak: nudzi mnie nijakość

Kupowała u nich minister Magdalena Środa, ich torba-ptaszysko spodobała się Bożenie Batyckiej. Trójmiejskie projektantki - Joanna Lewczyńska-Dorniak i Grażyna Radtke, czyli duet MiaMia - tworzą torebki wyjątkowe: zawsze zapinane na bigiel, zawsze rzucające się w oczy, niezmiernie kobiece. Nie można ich nie zauważyć, ale przecież to najważniejsze ozdoby, realizacja marzeń, manifestem.



Po co kobiecie torebka?

Joanna Lewczyńska-Dorniak: Torebka ubiera kobietę, podobnie jak perfumy. Odzwierciedla jej charakter, temperament.
Grażyna Radtke: To najistotniejszy dodatek, ważniejszy od biżuterii, którą często się zmienia. Torebka jest sygnałem, co kobieta myśli sama o sobie.

Symbol kobiecości i psychoterapia w jednym?

J.L.D.: Istnieje taka teoria, według której torebka jest odzwierciedleniem nastroju kobiety. Jeśli ma gorszy dzień, upycha mnóstwo rzeczy do małej torebeczki, jeśli za czymś tęskni, wyciąga z szafy starą, poplamioną, jeśli jest roztargniona, wrzuca wszystko bez ładu i składu do dużej torby-worka. Ja się z nią nie zgadzam. Moim zdaniem torebka to manifest.
G.R.: Czasem wybór torebki jest zaskakujący, nawet dla przyjaciół. Przykład? Jedna z naszych klientek, silna, pewna siebie kobieta, szaleje na widok naszej różowej torebki z kokardką i wzruszona mówi: "Muszę ją mieć, moja mama nigdy nie pozwalała mi nosić różu".

Może torebka to takie kobiece alter ego?

G.R.: Raczej tęsknota, realizacja marzenia. Czasem to nie kobieta wybiera torebkę, tylko torebka wybiera kobietę. Tak było w przypadku mojej koleżanki. Na widok mojej torebki stwierdziła, że po prostu musi ją mieć. Nie przekonały ją argumenty, że nosiłam ją już dwa miesiące. Do domu wróciłam z zawartością zapakowaną w plastikowy woreczek.
J.L.D.: Kobiety lubią torebki, które rzucają się w oczy. Bardzo nas zaskoczyło, że nasze awangardowe futrzaki z imitacji ocelota i jenota stały się popularne. Kobiety dosłownie oszalały na ich widok, przykładały je do twarzy, przytulały. Podobnie bywa z naszymi projektami, które same uznałyśmy za zbyt szalone i zakopałyśmy w pudłach z myślą "nikt tego nie kupi". W pewnym momencie zaczęły przychodzić do nas klientki, które wygrzebywały je i rozpływały się w zachwytach.

A więc jednak wygląd torebki jest ważniejszy niż praktyczność.

G.L.: Wygląd, zdecydowanie. Nasze klientki często zaglądają do torebek i wydają okrzyk zachwytu. No tak: tam kokardka, tu ładny wzór, kolor. Wnętrze torebki jest dla nas bardzo ważne.
J.L.D.: Zdarzyło się, że klientka odrzuciła nasz projekt. Z zewnątrz wszystko się jej podobało, ale po otwarciu wyznała: "Nie wezmę jej, tu jest łączka, a ja nie lubię łączek".

A aspekt praktyczny? Mówi się, że to zawartość torebki świadczy o kobiecym charakterze.

G.R.: Jest wiele kobiet, które nawet na zakupy nie pójdą ze zwykłą reklamówką. Ostatnio, podczas kiermaszu, podeszła do nas starsza, elegancka pani. Chciała kupić pojemną torebkę-worek, bo babcia całe życie powtarzała jej "dziecko, przestań nosić te siatki".
J.L.D.: Na początku projektowałyśmy przede wszystkim torebki wizytowe, z czasem dotarło do nas, że to torebki miejskie będą najważniejszą linią naszych kolekcji. Ważnym impulsem było dla nas spotkanie z Magdaleną Środą na Kongresie Kobiet w 2010 roku. Podeszła do naszego stoiska i od razu upatrzyła sobie dużą, czerwoną torbę w kwiaty. Przed kongresem przewodnicząca zachęcała do zakupów na stoiskach: "Zapraszam, tam można kupić dodatki. O proszę, pani minister Środa już ma nową torbę". Zrozumiałyśmy, że modele użytkowe, miejskie będą dla nas najważniejsze.

Torebki od MiaMia są stylistycznie różnorodne. Coś je łączy?


J.L.D.: Tak, już na początku założyłyśmy sobie, że wszystkie nasze torebki będą miały bigle (rodzaj zapięcia, zazwyczaj są to nachodzące na siebie metalowe kulki - przyp. red.). Wróciłyśmy tym samym do początków, nawiązałyśmy do historii torebki. Ten gest otwierania kulek, zaglądanie do środka, to kwintesencja kobiecości, coś bardzo seksownego. Trudno to ująć słowami.

Coraz częściej w waszych kolekcjach pojawiają się torebki odważne: z ćwiekami, z czaszkami.

J.L.D.: Torebki ewoluują razem z nami, są odzwierciedleniem naszej natury. Nasza ostatnia rock'n'rollowa, motocyklowa linia jest bardzo ważna, wręcz decydująca. Kwietniowy pokaz w SPATiFie dał nam niesamowitą energię. Rockowe torebki w odważnej aranżacji spodobały się wszystkim.
G.R.: Jedna z koleżanek, 50-letnia, dobrze ubrana kobieta, wręcz biegła do nas po pokazie, żeby kupić upatrzoną torebkę, zresztą bardzo awangardowy model: z ćwiekami, kwiatami, pomarańczową rączką, w kształcie pudełka na ciastka. Torebka dużo mówi kobiecej odwadze.

No dobrze, a ja jak to się wszystko zaczęło? Skąd pomysł na projektowanie torebek?

G.R.: Obydwie skończyłyśmy ASP w Gdańsku, ale spotykałyśmy się dopiero w pracy, w pewnej firmie, która projektowała ubrania. Firma upadła, a my postanowiłyśmy kontynuować współpracę. Pierwszym pomysłem były sukienki, czyli najtrudniejsze, za co można się wziąć w tej branży. Okazało się to tak trudne logistycznie, że zrezygnowałyśmy z sukienek na rzecz torebek. Projektujemy je od trzech lat.
J.L.D.: Początki były strasznie trudne. Nie mogłyśmy nigdzie znaleźć osoby, która umiałaby oprawiać bigle, żaden kaletnik nie chciał nam pomóc. Teraz wszystko robimy same, dążymy do tego, żeby wykończenie było perfekcyjne.

Sukces został jednak wypracowany. Słyszałam, że torebkami MiaMia zachwycała się sama Bożena Batycka?

J.L.D.: Tak. Grażyna robi piękne torebki, które nazywami kurkami: obszyte piórami, w kształcie kuli. Jedną z nich wzięła na wernisaż, na którym była pani Bożena. Nasza torebka-ptaszysko bardzo przypadła jej do gustu. Zażartowała nawet, że robimy jej konkurencję.

MiaMia - pod tą marką tworzą dwie trójmiejskie projektantki, absolwentki gdańskiego ASP: Joanna Lewczyńska-Dorniak i Grażyna Radtke. Projektują torebki: zawsze z biglem, zawsze nienagannie wykończone. W różnej stylistyce: od romantycznych, z koronkowymi dodatkami, po rockowe, z ćwiekami i czaszkami. Robią torebki na zamówienie, sprzedają w galeriach w całej Polsce, wystawiają się na Sopot Fashion Days. W Trójmieście można kupić ich torebki w galeriach: Amberways, Glaza Expo Design, Galeria Swetra i w sklepie internetowym na miamia.pl. 20 maja otwierają swoją pracownię w Sopocie, przy Mickiewicza 47a. To miejsce, w którym, jak same deklarują, będzie można kupić torebkę, ale też posiedzieć, porozmawiać, wypić kawę.
autor

Justyna Spychalska

j.spychalska@trojmiasto.pl