stat

Koci terapeuta w Domu Pomocy Społecznej w Sopocie

8 sierpnia 2018, 13:00
Joanna Skutkiewicz

Ma około roku, rude umaszczenie, wielkie oczy i zawsze wspaniały nastrój, którym uwielbia dzielić się z innymi. O kim mowa? O kocie Franku, honorowym mieszkańcu Domu Pomocy Społecznej w Sopocie.



Historia Franka nie zaczęła się optymistycznie. Jako maleńkie kocię został znaleziony w piwnicy przez swoją obecną opiekunkę. Pani Małgorzata postanowiła zawalczyć o jego życie, jednak nie było to równe starcie, ponieważ weterynarz dawał zwierzakowi tylko 10 proc. szans na przeżycie.

- Wyciągnęłam go z piwnicy malusiego, zaropiałego, w ciężkim stanie, karmiłam przez strzykawkę - wspomina Małgorzata Hennig, na co dzień starsza opiekunka w Domu Pomocy Społecznej w Sopocie. - I proszę zobaczyć, jakim jest pięknym kocurem, jakie ma ładne umaszczenie!

Przytulanie na pełen etat



Franek, bo takie imię otrzymał kot, okazał się stworzeniem nad wyraz towarzyskim. Z tego względu, pod koniec 2017 roku, pani Małgorzata postanowiła przywieźć go do pracy, by umilić czas mieszkańcom Domu Seniora. To był strzał w dziesiątkę. Reakcja lokatorów była fantastyczna, a ich uśmiechy na ustach bezcenne. Już następnego dnia wszyscy pytali o Franka, więc stało się jasne, że kot powinien otrzymać "etat" w ośrodku.

- Franek ma najlepszy kontakt z osobami chorymi na Alzheimera. Sam do nich lgnie. Jednego pana Franek celowo zaczepia - a to wskoczy na jego wózek, a to na kolana, a to łapką podotyka. Pan też się wtedy ożywia, staje się radosny i widać, że z kontaktu z kotem czerpie radość - opowiada pani Małgorzata.
Rudy kot obecnie ma wakacyjny urlop, ale w ciągu roku bywa w placówce 4-5 razy w tygodniu nawet po 12 godzin. To jego drugi dom, w którym czuje się bardzo swobodnie. Ma swoje posłanie, kuwetę i miseczki, a przede wszystkim: ogromną życzliwość mieszkańców. Jak przyznają pracownicy, trafił im się wyjątkowy koci terapeuta - cierpliwy, zawsze chętny do pieszczot i zabaw. Wie, jak poprawić nastrój seniorom: jego popisowy numer to... stawanie na głowie podczas opierania się o fotel.

Terapeuta na czterech łapach



Coraz więcej ośrodków pomocowych włącza do "kadry" terapeutycznej zwierzęta. Kontakt z przyjaznym zwierzęciem wpływa niezwykle pozytywnie na zdrowie psychiczne i fizyczne człowieka. To obupólna korzyść, bo zarówno kot czy pies jak i człowiek doceniają wzajemną bliskość, zaufanie i radość wynikającą z bezinteresownej relacji.

- Już 15 minut spotkania z czworonogiem powoduje zmiany chemiczne w mózgu: zmniejsza się poziom stresu, zwiększa się poziom serotoniny, czyli hormonu szczęścia - wyjaśnia Weronika Wańska, psycholog pracująca z chorymi na Alzheimera w sopockim Domu Pomocy Społecznej. - Takie kontakty trwające dłuższy czas mogą zmniejszyć poziom cholesterolu, chronić przed chorobami serca czy udarem. Bezwarunkowa miłość zwierzęcia może stanowić także rodzaj pomostu do otwarcia się na innych ludzi czy ponownie wzbudzić zainteresowanie światem.
Czy uważasz, że kontakt ze zwierzakiem pełni funkcję terapeutyczną?
95%

tak, zarówno opisany przykład, jak i sytuacje z życia to potwierdzają

4%

tak, choć nie miałe(a)m okazji tego doświadczyć

1%

nie, uważam, że to nie ma wpływu na samopoczucie człowieka

łącznie głosów: 475