Bezczelność
Byłem z rodziną w tym a dongu, i bylem zszokowany tym co zaszlo. Siedzimy sobie ot tak, i ni stad ni z owad podchodzi "kelnerka" i podaje rachunek. to nic, potem przyszla po niego w kurtce.nagle wybiegl jakis mlody pan i krzyknal, ze zamykaja. Dziwne, bo myslalem , ze czeka sie do ostatniego klienta. Wten siostra spytala czy wolno herbate dopic. Pan odkrzynal "NIE NIE WOLNO". dalej nie chce mi sie opisywac zajscia, bo jak sobie przypomne calosc to mnie brzuch rozboli... nie polecam !

