Co zrobic z Tesciami?
Moj przyszly tesc cierpi chyba na nerwice - niedawno zaczal panikowac o naszym slubie (czerwiec) i slubie swojej corki (maj). Czuje, ze to dla niego zbyt duzy stres i na slubach sie nie pokaze. Dla mnie bylo to duzym szokiem, bo bardzo go lubie i przykro mi ze nie chce/moze przyjechac. Wszyscy oczywiscie przejmuja sie bardziej corka, ale jako Anglicy nie maja tych wiezi rodzinnych co my. Zadnych blogoslawienstw, podziekowan rodzicom itd. Bedzie dziwnie tylko z moimi rodzicami (pisalam w innym watku zreszta ze moja mama uwaza ten slub za jej wlasny i bedzie sie stawiac za najwazniejsza). Tak jak odmowil tesc, tak i tesciowa powiedziala, ze sama raczej nie... nie przyjedzie. Tak jak tescia ubolewalam placzem przez dwa dni, tak tesciowa trzymam jezyk za zebami i jestem wsciekla jak osa. Nie moge o tym przestac myslec. A mojego Lubego jakby to nie obchodzilo - dwoje gosci mniej nie? Nawet nie moge z nim rozmawiac o tym, bo w koncu nagaduje na jego kochanych rodzicow.
Czy spotkalyscie sie z takim czyms? Czy mam po prostu zapomniec? Czy mam poszczuc na nich mame? (Jeszcze sie nawet nie poznali, to moze jej sie boja?)
Czy spotkalyscie sie z takim czyms? Czy mam po prostu zapomniec? Czy mam poszczuc na nich mame? (Jeszcze sie nawet nie poznali, to moze jej sie boja?)

