W zeszłym roku latem to samo działo się po drugiej stronie Banina. Na szczęście nasza ulica mała, ślepa i do tego fajni, zgrani sąsiedzi. Przyjęliśmy system, że jak tylko pojawiało się to podejrzane auto (lub "zabłąkany spacerowicz" oglądający dokładnie nasze ogródki) to wszyscy, którzy byli akurat w domu wychodzili przed dom lub na balkony i przyglądali się delikwentom. Ten, kto pierwszy zauważył podejrzanego typa, telefonicznie informował innych - trwało to ok. tygodnia, może dwóch. Po akcji podczas której na widok dziwnie parkującego na ulicy czarnego auta przed domy wyszło i podeszło do swoich furtek jednocześnie 7 sąsiadów, a następnie wszyscy zaczęli bacznie wpatrywać się w to auto nikt więcej na naszej ulicy się nie pojawił :) Nie było też żadnego włamania. Polecam ten sposób innym mieszkańcom Banina. Nic tak skutecznie nie odstrasza podejrzanych typów, jak demonstracja sąsiedzkiej solidarności i czujności :)
27
0