Jakie zycie jest nie fair! Na Fikakowie mamy dwoch weterynarzy: kobiete i pana Artura. Lokal pani weterynarz jest swietnie polozony i bogaty, ale coz z tego jesli ona sama jest typowym latrynologiem, gdzie tylko pieniadz sie liczy - najlepiej omijac ja z daleka. Pan Artur natomiast prowadzi uslugi w ciemnej, smutnej piwnicy, jednak jest przy tym jednym z najlepszych weterynarzy w calym Trojmiescie. Osobiscie przypomina mi "weterynaryjna-legende" Gdyni, czyli dr Bandure z lat mlodzienczych. Wiedza, podejscie i empatia w stosunku do malych pacjentow to kwintesencja, sedno prawdziwego lekarza, czy to od ludzi czy zwierzat. Takkich osob jest dzis po prostu niewiele. Z czystym sumieniem polecam dr Artura Laweckiego i zycze mu z calego serca, aby kiedys dorobil sie swojej wlasnej kliniki, bo zasluguje na to.