Niby ideały nie istnieją, ale to miejsce jest naprawdę wyjątkowe. Naszego urwisa zostawiliśmy na niespełna tydzień pod okiem cudownej Pani Sabiny. Z początku mieliśmy wyrzuty sumienia ponieważ ciężko zwierzakowi wytłumaczyć, że go przecież nie porzucamy. Teraz wiemy, że zupełnie niepotrzebnie - gdy wróciliśmy, to zastaliśmy baaardzo zadowolonego kociaka. Odnieśliśmy nawet wrażenie, że wcale wracać do domu nie chciał, tak mu się spodobało :) Niesamowite jest to, że wszystkie obce przecież sobie futrzaki tak cudownie w tym miejscu się dogadują. I wielka w tym pewnie zasługa Pani Sabiny, która na kotach zna się jak mało kto. Z resztą najlepiej przekonać się na własnej skórze. I kot i właściciel będą zachwyceni. My na pewno tu wrócimy! :)