Byliśmy w tej restauracji ponad rok temu, i muszę przyznać, że wiele zmieniło się na lepsze, ale do rewelacji jeszcze daleka droga. Wystrój uległ zdecydowanej popraswie, szkoda, że zniknęły malownicze kimona, w ktrych występowały dawniej kelnerki. Zupy tragiczne, nawet przy założeniu, że Chiny to nie kraj pochodzenia tych najlepszych. Wołowina w sosie czosnkowym wcale dobra, ale już uda kurczaka, to przewaga skóry nad mięsem. Deser: ciasteczko z niespodzianką, to już kpina z konsumenta - kruchy koszmar w papierku, produkowany gdzieś w Polsce.