Lekarz wezwany do psa z objawami neurologicznymi bardziej skupiał się na śliskiej podłodze i wytykaniu "błędów" w opiece niż na badaniu psa. Praktycznie tylko podał witaminy i zmierzył temp. Nie badał odruchów warunkowych, nie pobrał krwi.
Stosunek do nas (właścicieli) co najmniej z dystansem by nie powiedzieć niesympatyczny.
Miał przyjechać następnego dnia i sprawdzić stan psa ale tylko szukał pretekstu by oddciać się od tematu i anulować wizytę.
W końcu wezwaliśmy weterynarza z innej firmy. Zupełnie inna klasa człowieka, spokojny, bardzo kulturalny. Sprawdził odruchy psa, pobrał krew na badanie, widać ze otoczył opieka naszego czworonoga, co ciekawe cena usługi była niższa.
Jak widać można trafić lekarza i lekarza....