Jezeli komus zalezy to sie nauczy :)
Ja ukończyłam filologie angielska na PWSH w 2005 roku (pierwszy rok studiów dziennych na tej uczelni). Byłam bardzo zadowolona. Wybrałam PWSH, bo mój angielski był wówczas na dość niskim poziomie (nie miałam angielskiego w szkole średniej). Uwielbiałam te studia i ukończyłam, jako jedna z lepszych w grupie. Przykładałam się, bo mi zależało. W końcu chcieć znaczy moc. Zrobiłam mgr na uczelni państwowej i to już była "szkółka niedzielna". Mieliśmy dwóch wykładowców, którzy czegokolwiek od nas wymagali, reszta przechodziła chyba wypalenie zawodowe. Materiał - powtórka z PWSH. Ludzie narzekali strasznie na PWSH, ale to byli Ci, którym nie zależało i się nie przykładali. Ci bardzo narzekali (o dziwo) na poziom, ze jest beznadziejny, itp. itd. Bzdura. Cala reszta była zadowolona. Jeżeli chcesz się tam czegoś nauczyć, to się nauczysz. Poznałam ciekawych, ambitnych i inteligentnych ludzi, z którymi nadal się przyjaźnie. Mój angielski jest dzisiaj na bardzo wysokim poziomie. Pracowałam (i czasem nadal pracuje), jako tłumaczka. Mimo wysokich cen - polecam tę uczelnię.