> Za to wyciągnięty z szafy płaszczyk po mamie był jak znalazł :)
To masz drobniutką mamę ;)
Ja pamiętam tunele w śniegu. Na samym początku Zimy Stulecia, kiedy go nawaliło od groma. Byłem już nastolatkiem, nie kurduplem.. a tunele były po pas albo czasami po pachy.
Potem było tylko gorzej. Przestało padać za to zrobiło się dużo zimniej. Rekord, jaki widziałem na własne oczy na term zaokiennym to -32. W mieście!
Popękały kaloryfery na klatce schodowej. Pękała podziemna infrastruktura (także gazowa, vide:
wybuch w Rotundzie)
Dwudziesty stopień zasilania był normą. Prądu częściej nie było niż był. A temp w chacie powyżej 10° była luksusem :D
Stąd.. rozumiem kąśliwą uwagę Mansona :D