> ja kiedyś leciałem i podwozie się zacięło
Przez głupią kontrolkę od podwozia
rozwalił się IŁ-62 z m.in. Anną Jantar.
Przy podchodzeniu do lądowania nie zapaliła się kontrolka od podwozia.
Załoga zrobiła rutynowe odejście, zwiększając moc silników, aby zrobić kółko i obsługa z wieży mogła potwierdzić obserwacją przez lornetkę, czy podwozie się rzeczywiście zacięło, czy jest wysunięte, tylko kontrolkę szlag trafił.
Zwiększenie mocy silników spowodowało pęknięcie wału jednego z nich, szczątki poprzecinały cały system sterowania i w efekcie samolot runął.
Kpt. Lipowczan, z bardzo skromnymi możliwościami manewrowymi, wiedząc, że zginie, ominął jednak z trajektorii upadku dom poprawczy dla nieletnich.
Gdyby nie ta kontrolka, silnik rozleciałby się przy następnym zwiększeniu mocy, czyli przed kolejnym startem, na płycie lotniska :(