Chodziłam do Filipa kilka lat( chyba 6-7, ale z przerwami). Efekt?- różnie to bywało, na początku byłam zadowolona, potem nie wiem co się stało( być może nie kojarzył mnie i juz się nie starał, bo zaznaczę, że Filip często pyta się swoich klientów kim są, albo- jak w moim przypadku, gdy byłam pierwszy raz -kim są moi rodzice). Ostatni raz wyszłam z rudawymi włosami( a miał być blond), czesto równiez czynności koncowe- typu suszenie- zleca klientom( muszą usiąścprzed lustrem i sami sobie suszyc suszarką głowę), kwestieczekania pomijam- zdarzalo się ze zostalam pominieta czekajac na swoja kolej( bo przyszedł ktos ważniejszy i musialam poczekac). strzygł mnie zawsze tak samo. ogolnie nie bylo zle, ale podejscie do " zwykłego" klienta - fatalne